Wszystko zagrało jak trzeba

Marek Wątorski, dyrektor 6. PKO Półmaratonu Solidarności

Chociaż w tegorocznej edycji 6. PKO Półmaratonu Solidarności nie zostały ustanowione nowe rekordy, to imprezę można z powodzeniem uznać za niezwykle udaną!


Marek Wątorski, dyrektor 6. PKO Półmaratonu Lubelskiego: Tak, ale jak zawsze w imprezie plenerowej będą mniej lub bardziej zadowoleni zawodnicy niezależnie od wieku, z tego czy pada deszcz, czy jest słońce, czy też wieje wiatr. Ta edycja była bardzo łaskawa dla półmaratończyków (do mety dotarło 637 biegaczy – od. red.), dlatego że chwilę po starcie, pojawiły się krople deszczu, a później przeszła tak naprawdę solidna ulewa, co sprawiło, że powietrze bardzo efektywnie się poprawiło dla biegaczy i wielu z nich uzyskało życiówki. To cieszy bardzo, chociaż rekordy trasy 1:04:01 wśród mężczyzn Kenijczyka Metto Kiprono i 1:14:04 wśród kobiet Stellah Jepngetich nie zostały pobite, aczkolwiek przyznam że byliśmy przygotowani aby wyróżnić dodatkową kwotą biegaczy za najlepsze wyniki w historii PKO Półmaratonu Solidarności.

Po raz drugi meta usytuowana była “pod dachem”, w hali Targów Lublin…

– Ta formuła się sprawdza, jest bardzo dobrze odbierana przez zawodników. Również sprawdza się jedno chyba z nielicznych rozwiązań w skali kraju – możliwość korzystania przez uczestników z dwóch form depozytu i dotarcia do linii startu. Jedna formuła to taka, że depozyt znajduje się w Targach Lublin i my przewozimy zawodników na linię startu. Z tej formy skorzystała większość zawodników. A druga to przyjeżdżamy do Świdnika, przebiegamy dystans, a depozyt który złożyliśmy jedzie z nami na linię mety. Po biegu zawodnik przebiera się, przechodzi odnowę biologiczną i my odwozimy go autokarem do Świdnika, gdzie zostawił swój pojazd.

26. Ogólnopolski Bieg Solidarności “Lubelski Lipiec 1980” oraz 6. PKO Półmaraton Solidarności to ogromne przedsięwzięcie logistyczne!

– Dla organizatorów taka impreza to zawsze wielkie wyzwanie. Na szczęście mamy formułę dobrze przećwiczoną. Dzielimy trasę półmaratonu na pół. Odcinek świdnicki, do 10 km, prowadzi dyrektor tej części Tomasz Kasperski z Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność w WSK PZL Świdnik i jego ekipa, wraz z wolontariuszami ze szkół Świdnika, których jest około 150. Drugi odcinek, lubelski, od granic miasta do linii mety, obstawiali wolontariusze – też w liczbie około 150 osób – pod kierownictwem członków Solidarności z LW Bogdanka, na czele z Antonim Pasiecznym i Konradem Gardygą.

Na punktach wodnych, żywieniowych na odcinku lubelskim pomagała młodzież z Lubelskiego Centrum Edukacji Zawodowej z ul. Magnoliowej pod kierownictwem Macieja Powały-Niedźwieckiego oraz Daniela Kisiewicza z CEZ z Lubartowa, na świdnickim jak już wspominałem młodzież szkół ze Świdnika. W tym miejscu nie sposób też nie wspomnieć o ogromnej pomocy ze strony służb mundurowych. Chyłę czoło przed policją, strażą miejską, obroną cywilną i ratownikami medycznymi z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego. Dziękuję serdecznie za pomoc. Chciałem jeszcze wspomnieć o strefie startu, gdzie chwile przed rozpoczęciem biegu umilały zespół bębniarzy i cheerleaders UDS oraz metę, gdzie z mikrofonem brylował redaktor Tomek Jasina, a oprawę muzyczną zapewniał Tomasz Dolar Dymek. Wszystko zagrało jak trzeba.