Wygrała tylko Victoria

Tylko Victoria Żmudź i częściowo Start Krasnystaw w dziewiątej kolejce miały dobre nastroje. Podopieczni Piotra Molińskiego wygrali bardzo ważne spotkanie z beniaminkiem z Tyszowiec, zaś Start urwał cenny punkt rezerwom Górnika. Kłos Gmina Chełm, mimo że do 86 min. remisował w Werbkowicach, wrócił do domu bez punktów, choć piłkarsko dobrze się zaprezentował. Wcześniej w środę tylko zremisował u siebie w zaległym meczu z Ładą. Włodawianka z kolei prowadziła do przerwy w Tomaszowie Lubelskim, ale w drugiej połowie opadła z sił i również nie zdobyła nawet jednego oczka. Oto wyniki i relacje ze spotkań drużyn z naszego regionu, grających w czwartej lidze:


KŁOS GMINA CHEŁM – ŁADA BIŁGORAJ 1:1 (1:0)

1:0 – Kowalski (22), 1:1 – Dorosz (49).

KŁOS: Mucha – Kowalski, Poznański, Flis, Bala, Rak (63 Bryk), Huk, Chmiel (46 Wałczyk), Fornal, Drzewicki (75 Stepaniuk), Kuśmierz.

Zaległe spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem. W pierwszej połowie dominował Kłos, stworzył sobie więcej sytuacji do zdobycia gola, po zmianie stron nieco lepiej grała Łada. Obie drużyny miały swoje okazje, ale były mało skuteczne. Jednych i drugich od utraty bramki ratowała poprzeczka.

HUCZWA TYSZOWCE – VICTORIA ŻMUDŹ 1:2 (0:1)

0:1 – Sobiech (15), 0:2 – K. Sawa (75), 1:2 – Ziółkowski (83).

VICTORIA: Makowski – Przychodzień, Pogorzelec, Paskiv, Brodalski, K. Sawa (80 Zwolak), Brzozowski, Kuczyński, Furta, Sobiech, Lecki (76 Flis).

Bardzo ważne trzy punkty podopiecznych Piotra Molińskiego na boisku beniaminka ligi. – Ten mecz ułożył się dla nas wyśmienicie. Szybko zdobyliśmy prowadzenie i mieliśmy kolejne okazje, by strzelić drugiego gola. Nie potrafiliśmy ich jednak wykorzystać. W drugiej połowie Huczwa ruszyła odrabiać straty, ale nasze kontrataki były bardzo groźne. Szkoda sytuacji, które zmarnowali Furta i Sobiech, bo ten mecz rozstrzygnąłby się dość szybko. Strzeliliśmy drugą bramkę i niepotrzebnie pozwoliliśmy przeciwnikowi, by zdobył kontaktowego gola. Na szczęście w ostatnich minutach graliśmy skoncentrowani i nie daliśmy sobie wydrzeć wygranej. Zwyciężył zespół lepszy, dojrzalszy – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego szkoleniowiec Victorii.

GÓRNIK II ŁĘCZNA – START KRASNYSTAW 0:0

START: Wikło – Lenard, Saj, Wojciechowski, Bielak, Kabasa (70 Wójtowicz), Kwiatkowski, Chochowski (65 Dworucha), Drachanczuk, Ciesielski (74 Szponar), Drapsa.

To był dobry występ beniaminka z Krasnegostawu, który wydawało się, że przyjechał do Łęcznej na pożarcie. Tymczasem do przerwy Start mógł prowadzić, choć mógł też stracić gola. Dwóch świetnych okazji do zdobycia bramki nie wykorzystali Arkadiusz Drapsa i Radosław Lenard. Górnik miał przewagę przez całe spotkanie, ale nie potrafił udokumentować jej bramką. Z drugiej stron gracze Startu umiejętnie przeszkadzali przeciwnikowi w rozgrywaniu piłki. Punkt w Łęcznej, na bardzo trudnym terenie, dla zawodników z Krasnegostawu ma swoją wartość. Kibice Startu czekają na powrót na boisko Daniela Chariasza.

TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – WŁODAWIANKA 3:1 (0:1)

0:1 – Więcaszek (35), 1:1 – Kłos (53), 2:1 – Nastałek (72), 3:1 – Nastałek (79).

WŁODAWIANKA: Polak – Kędzierski, Nielipiuk, Żakowski, Czarnota, Bartnik, Magdysh, Błaszczuk, Jemioł, Stachański, Więcaszek.

Trener Marek Drob zabrał na mecz dwunastu zawodników. – Część piłkarzy rozchorowała się, kilku już wyjechało na studia i z tego powodu pojechaliśmy w zasadzie bez zmienników. Na ławce rezerwowych był jeszcze bramkarz. W pierwszej połowie Tomasovia miała lekką przewagę, ale nie stworzyła sobie sytuacji do zdobycia gola. Myśmy natomiast jedną ładną akcję zamienili na bramkę. Po zmianie stron opadliśmy z sił. Zabrakło zmienników, rywale nas zabiegali. Kilku naszych graczy odczuwało jeszcze dwugodzinny pojedynek w Pucharze Polski. Tomasovia zdobyła trzy gole i zasłużenie wygrała – powiedział po meczu trener włodawskiej drużyny.

KRYSZTAŁ WERBKOWICE – KŁOS GMINA CHEŁM 4:3 (2:0)

1:0 – Mazur (26), 2:0 – Mazur (33), 2:1 – Bala (56 karny), 2:2 – Rak (81), 3:2 – Alochin (86), 4:2 – Wołoch (90+3), 4:3 – Drzewiecki (90+5 karny).

KŁOS: Mucha – Bala, Kowalski, Poznański (85 Huk), Stepaniuk, Flis, Rak, Chmiel, Kuśmierz, Fornal (74 Król), Wałczyk (60 Drzewicki).

Kłos, choć przegrał, zostawił po sobie w Werbkowicach dobre wrażenie. Piłkarsko nie ustępował gospodarzom. – Straciliśmy trzy gole po rzutach rożnych – mówił po meczu trener Kłosa, Robert Tarnowski. – Brak odpowiedzialności przy kryciu spowodował, że Kryształ w dość prosty sposób wykorzystywał stałe fragmenty gry. Mimo że straciliśmy dwa gole w pierwszej połowie, prezentowaliśmy się dobrze. Byliśmy częściej przy piłce. W drugiej połowie ruszyliśmy na rywala i udało się doprowadzić do remisu. Szkoda, że nie poszanowaliśmy tego wyniku. Niestety, nie wyciągnęliśmy wniosków z pierwszej połowy i straciliśmy trzeciego gola po rzucie rożnym. Odkryliśmy się i Kryształ zdobył czwartą bramkę. Stać nas było jeszcze na kontaktowego gola. By doprowadzić do remisu, zabrakło czasu. Szkoda, bo z przebiegu meczu remis nam się należał. Nie byliśmy gorsi od rywala – dodał R. Tarnowski.(s)