Wymęczone, ale zasłużone

KŁOS GMINA CHEŁM – ROZTOCZE SZCZEBRZESZYN 1:0 (0:0)
1:0 – Wałczyk (90+2).


KŁOS: Porzyc – Ciechoński (74 Król), Poznański, Kowalski, Wojciechowski, Bańkowski (60 Bryk), Flis, Bala, Drzewicki, Wałczyk, Chmiel (46 Stepaniuk).

Piłkarze Kłosa celują w co najmniej piąte miejsce na koniec sezonu. Ale by przybliżyć się do tego celu, musieli ograć najsłabsze w rozgrywkach Roztocze Szczebrzeszyn. Rywale wcale nie zamierzali gospodarzom ułatwiać zadania. – To nie był łatwy mecz, choć od pierwszej do ostatniej minuty mieliśmy wszystko pod kontrolą – podkreśla Andrzej Krawiec, trener Kłosa. – Roztocze cofnęło się na własne pole karne, broniło momentami całym zespołem i trudno było przedostać się pod bramkę rywala. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nic nie chciało wpaść. Byliśmy jednak cierpliwi do samego końca. Wiedzieliśmy, że wcześniej czy później ten jedyny gol musi paść.

W doliczonym czasie gry Kłos przeprowadził składną akcję, chyba najładniejszą w całym meczu. – Rozegraliśmy piłkę, poszło podanie do boku, następnie dośrodkowanie w pole karne i Arek Wałczyk głową uderzył nie do obrony – opowiada trener Krawiec. – Zwycięstwo cieszy, mamy 38 punktów i myślę, że co najmniej piąta pozycja, a może nawet i czwarta jest w naszym zasięgu. Najgroźniejsi rywale grają jeszcze ze Stalą Kraśnik, czy Hetmanem Zamość i należy przypuszczać, że mogą pogubić punkty. W najbliższą niedzielę jedziemy do Różanki zrewanżować się drużynie Eko za porażkę w rundzie jesiennej u siebie – dodaje szkoleniowiec Kłosa.