Z Sołą łatwo nie było…

ChKS CHEŁMIANKA – SOŁA OŚWIĘCIM 1:1 (0:0)


1:0 – Szpak (65 karny), 1:1 – Kuczak (83).

ChKS: Osuch – Kursa, J. Niewęgłowski, Chodziutko, Kwiatkowski, Koszel, Uliczny, Kocoł (80 Myszka), Kotowicz, Efir, Szpak.

Środowy rywal Chełmianki – Soła Oświęcim, mimo zajmowanego siedemnastego miejsca w tabeli, pokazał, że w piłkę grać potrafi. Młody zespół gości okazał się bardzo wymagającym przeciwnikiem i jeśli w każdym meczu zagra na takim poziomie jak w Chełmie, a do tego będzie skuteczny, nie powinien mieć problemów z utrzymaniem się w III lidze. Zwycięstwo Soły nad Stalą Rzeszów nie było dziełem przypadku.

Prowadzona przez Łukasza Surmę – rekordzistę jeśli chodzi o liczbę meczów w ekstraklasie (ponad 500) – drużyna z Oświęcimia grała z polotem, bezkompromisowo i do końca walczyła o pełną pulę. Chełmianka na tle bardzo wymagającego w środowe popołudnie rywala zagrała dobry mecz, bardzo chciała wygrać i tylko błąd indywidualny zadecydował, że oba zespoły podzieliły się punktami.

Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, może z lekkim wskazaniem na Sołę, która trochę częściej była w posiadaniu piłki. W zasadzie żadna z drużyn nie stworzyła stuprocentowej sytuacji strzeleckiej, ale kibice nie nudzili się, bo oglądali szybki mecz, w którym dominowała walka o każdy metr boiska. Chełmianka oddała dwa strzały z dystansu, oba autorstwa Pawła Ulicznego.

Pierwszy w 8 min. z 25 m był mocno niecelny, drugi w 28 min. zdecydowanie groźniejszy, z woleja, po którym piłka minimalnie minęła bramkę przeciwnika. Soła odpowiedziała równie groźnym strzałem z 25 m Mateusza Dudy. Cezary Osuch był jednak na posterunku, choć złapał piłkę „na raty”. Najgroźniejszą akcję Soła przeprowadziła jednak w 30 min. Po szybkiej wymianie podań jeden z napastników gości znalazł się w polu karnym i dopiero ofiarna interwencja Piotra Chodziutko, który skutecznym wślizgiem wybił rywalowi piłkę sprzed nóg, zapobiegła niebezpieczeństwu.

Druga połowa była ciekawsza. Zaczęło się od strzału Kamila Kuczaka z dystansu i pewnej obrony Osucha. Z każdą minutą coraz lepiej grała Chełmianka. Jej akcje zazębiały się, były coraz groźniejsze. W 54 min. do zagranej w tempo piłki wystartował Przemysław Koszel i zamiast wbiegać w pole karne, zdecydował się na strzał zza „szesnastki”. Uderzenie było jednak zbyt lekkie, by zaskoczyło Szelonga.

W 59 min. po koronkowej akcji w poprzeczkę trafił Damian Szpak, sędzia jednak odgwizdał spalonego. W 65 min. w polu karnym gości był faulowany rozgrywający dobre spotkanie Michał Efir i arbiter wskazał na jedenasty metr. Karnego pewnym strzałem na bramkę zamienił Szpak. Soła ruszyła do ataku, ale chełmska obrona grała bezbłędnie. Gospodarze mieli okazje, by podwyższyć wynik.

W 72 min. Rafał Kursa odebrał piłkę rywalowi na 30 metrze, uderzył zza pola karnego, ale chybił. Trzy minuty później Efir zauważył źle ustawionego bramkarza gości i ze skrzydła uderzył na bramkę. Futbolówka poszybowała jednak tuż nad poprzeczką. W 83 min. szybki kontratak przeprowadziła Soła. Przejęła piłkę na swojej połowie i ruszyła do przodu. Akcję mógł i powinien w środkowej strefie faulem zatrzymać Norbert Myszka, lecz tego nie uczynił.

Trener Artur Bożyk krzyczał: „przerwij, przerwij!”. Myszka sfaulował natomiast rywala tuż przed polem karnym. Z rzutu wolnego precyzyjnie uderzył Daniel Feruga, Osuch odbił lecącą tuż przy słupku piłkę, dopadło do niej trzech zawodników Soły i Kuczak z najbliższej odległości, przy biernej postawie obrońców, wpakował ją do siatki. W samej końcówce goście wyszli z jeszcze jedną kontrą, ale w ostatnim momencie „pożar ugasił” Jakub Niewęgłowski. Z przebiegu meczu remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. (r)