Zabrakło spokoju i skuteczności

CZARNI POŁANIEC – ChKS CHEŁMIANKA 2:0 (1:0)
1:0 – Janiec (52), 2:0 – Witek (78).


ChKS: Drzewiecki – J. Niewęgłowski, Chodziutko, Myszka, Kwiatkowski (46 Kożuchowski), Jabkowski (78 Aftyka), Uliczny, Koszel, Kotowicz (80 Zawiślak), Kompanicki, Budzyński.

Absencje pauzującego za żółte kartki Rafała Kursy oraz Kamila Kocoła, poobijanego podczas pojedynku z Wisłą Puławy, miały niemały wpływ na grę i końcowy wynik Chełmianki w spotkaniu z Czarnymi w Połańcu. Linia defensywna gości nie grała tak pewnie, jak w poprzednich meczach, gdy na boisku był Kursa. W ofensywie z kolei przydałby się taki Kocoł, jakiego kibice pamiętają z pierwszych kolejek obecnego sezonu. Z drugiej strony, przed tygodniem chełmianie w spotkaniu z Wisłą mieli mnóstwo szczęścia, w sobotę natomiast w kilku sytuacjach go zabrakło…

Gospodarze przed meczem najbardziej obawiali się kapitana chełmskiej jedenastki, Mateusza Kompanickiego. W zasadzie wiedzieli o nim wszystko, bo na przygotowaniach do meczu wiele czasu poświęcili temu, jak zatrzymać bramkostrzelnego „Kompana”. I nie pomylili się, bo w pierwszej połowie tylko Kompanicki zagrażał bramce Czarnych. Już w 3 min. po dośrodkowaniu Pawła Ulicznego z rzutu wolnego kapitan Chełmianki uderzał głową z 14 m i bramkarz rywali musiał wybijać piłkę na rzut rożny. W 10 min. Kompanicki huknął zza szesnastki. Choć piłka zmierzała prosto w ręce golkipera z Połańca, uderzenie było na tyle nieprzyjemne, że sprawiło bramkarzowi sporo problemów. Kompanicki próbował zaskoczyć przeciwnika również strzałem z rzutu wolnego. Uderzał z prawie 30 metrów, ale futbolówka minęła prawy słupek.

Chełmianka rozpoczęła mecz trójką obrońców, nastawiając się na atak od pierwszej minuty. Do przerwy miała sporą przewagę w posiadaniu piłki, prowadziła grę, jednak nie stworzyła sobie zbyt wielu dogodnych okazji do zdobycia gola. Z prawej strony bardzo aktywny był Przemysław Koszel, ale przed bramką rywala nie zawsze dokonywał dobrych wyborów. Dobrą partię rozgrywał również Michał Budzyński, lecz pod polem karnym tracił głowę. Czarni natomiast przyjęli prostą taktykę. Ustawili się na 30 metrze i szukali szczęścia w kontratakach. W pierwszej połowie wyprowadzili dwie bardzo groźne kontry, w obu przypadkach Bartłomiej Miazga i Damian Skiba posyłali piłkę obok słupka.

Druga połowa rozpoczęła się od stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola, którą miał Koszel. Po dośrodkowaniu Piotra Kożuchowskiego piłka minęła obrońców gospodarzy i spadła pod nogi chełmskiego skrzydłowego. Koszel przymierzył po długim rogu, ale futbolówka o centymetry minęła słupek. Dwie minuty później po stałym fragmencie gry Czarni wywalczyli rzut karny. Uliczny o ułamki sekund spóźnił się do piłki; szybszy okazał się Skiba, na którego wpadł pomocnik Chełmianki i obaj zawodnicy padli na murawę. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Kamil Hul trafił w słupek, a do odbitej piłki ruszył Mateusz Janiec i posłał ją do siatki. Niestety, chełmianie w tej sytuacji całkowicie zaspali i pozwolili wyprzedzić się rywalowi. Podopieczni Artura Bożyka ruszyli odrabiać straty, ale grali zbyt nerwowo, na dużych emocjach i z tego też powodu popełniali bardzo proste błędy w rozgrywaniu piłki. Żaden z zawodników nie potrafił uspokoić gry, a szkoda, bo czasu do zdobycia wyrównującej bramki było sporo.

Najlepszą okazję w 74 min. miał Kompanicki, który z 8 m ładnie uderzył piłkę głową. Ta zmierzała przy słupku do siatki, jednak młody bramkarz Czarnych końcami palców w ostatniej chwili zdołał wybić ją na rzut rożny. Gospodarze nie zmieniali taktyki, cały czas czyhali na kontrataki. A były one bardzo groźne i przy lepszym rozegraniu piłki w polu karnym Chełmianki, Damian Drzewiecki miałby więcej pracy. W 78 min. musiał jednak po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wynik strzałem głową podwyższył zupełnie niepilnowany w szesnastce kapitan Czarnych, doświadczony Maciej Witek. Goście próbowali strzelić kontaktowego gola i w 86 min. Krzysztof Zawiśłak trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał kontrowersyjnego spalonego. W momencie strzału Budzyńskiego bliżej bramki byli obrońcy Czarnych niż Zawiślak. Inaczej całą sytuację widział sędzia asystent.

W kolejnym meczu Chełmianka zagra z Hutnikiem Kraków. Spotkanie odbędzie się w niedzielę 7 października o 15.30 na stadionie miejskim w Chełmie. (s)