Ze wskazaniem na Unię… Rejowiec

UNIA BIAŁOPOLE – UNIA REJOWIEC 0:0


UNIA B.: Ulianiuk – Romański, Ślusarz (65 Gura), Kołodziejczyk, Steciuk, Mazur, Zdybel, K. Cor (46 Hossin), Leśnicki, Kaznowski, Tabuła (60 Buliński). Trener – Waldemar Kogut.

UNIA R.: Jersak – Rossa, Kozaczuk, Biniuk, Czerwiński, Karauda, Kloc, Kostjukiewycz (62 Kwiatosz), Górny, Niezbecki, Sąsiadek. Trener – Tomasz Sąsiadek.

Czerwona kartka: Kaznowski (Unia B.) w 75 min. za dwie żółte.

Unia Białopole w kryzysie? Po trzech zwycięstwach z rzędu podopieczni Waldemara Koguta przegrali ze Spartą Rejowiec Fabryczny 0:1, a w ostatnią niedzielę na własnym boisku nie potrafili pokonać niżej notowanej Unii Rejowiec. – Zagraliśmy dziś po prostu bardzo słaby mecz – przyznał po ostatnim gwizdku Jan Ostrowski, prezes Unii Białopole. – Nie panikujemy jednak, to dopiero początek sezonu. Nie napinamy się na awans, po prostu w każdym meczu chcemy walczyć o trzy punkty, dziś po prostu nie wyszło – dodaje.

Co prawda gospodarze mieli okazje do zdobycia bramki, sam Steciuk zepsuł trzy, ale to goście byli bliżsi wygranej. – Toczyliśmy z Białopolem równą walkę, a w końcówce powinniśmy zdobyć przynajmniej dwa gole – mówi Marcin Palonka z Unii Rejowiec. Ostatnie 15 minut należało zdecydowanie do gości. W 75 min. z boiska za dwie żółte kartki wyleciał Kaznowski i zespół prowadzony przez Tomasza Sąsiadka przycisnął. Gole mogli zdobyć Niezbecki, Kwiatosz i sam Sąsiadek. Świetnie bronił jednak Herman Ulianiuk. – Uratował nam dziś skórę, bo to goście byli bliżsi wygranej – przyznaje Ostrowski. – Odczuwamy mocny niedosyt. Powinniśmy wygrać w Białopolu – mówi z kolei Palonka. (kg)