Zemsta dzikich świń

Nikt tak nie dba o rolników, jak partia znajdująca się aktualnie w opozycji. W poprzednim układzie władzy rolę taką pełniło Prawo i Sprawiedliwość, dziś więc pałeczkę przejęło PSL. Na poniedziałek sejmikowi radni ludowców zapowiedzieli konferencję prasową i wniosek o sesję nadzwyczajną poświęconą właśnie problemom rolnictwa. Zdaniem PiS to raczej forma ucieczki od przodu i odwracania uwagi od problemów PSL-owskiego marszałka Sławomira Sosnowskiego z CBA.

Dziki(e) czeka

Pretekstem do ataku jest sytuacja na rynku żywca i wzmożone ponoć ostatnio zagrożenie epidemią ASF (afrykańskiego pomoru świń). Działania ludowców mają charakter ogólnopolskiej kampanii. – Ministerstwo rolnictwa zwleka z pracami nad specustawą w związku ASF. Ministerstwo nie ma pomysłu, jak rozwiązać sytuację, abdykowało z odpowiedzialności za wieś i rolnictwo! – powtarza lider PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister Krzysztof Jurgiel ripostuje, że prace nad dokumentem trwają. Po dopracowaniu może on zostać przyjęty pilnie, nawet w trybie obiegowym. Celem specustawy miałoby być m.in. umożliwienie rolnikom szybkiej ścieżki sprzedaży zwierząt, które osiągnęły już wagę ubojową. Minister wskazał na kilka możliwych rozwiązań. Są to: dopłaty do cen, możliwość wykupu albo zakup na rezerwy materiałowe lub normalny skup przez zakłady. Nadzwyczajne regulacje mają też dotyczyć kontrowersyjnej dotąd kwestii odstrzału dzików, bezpieczeństwa hodowli trzody chlewnej, systemu wydawania świadectw zdrowia dla zwierząt, systemu identyfikacji zwierząt. Dotychczas, mimo zalecanego sanitarnego odstrzału 40 tys. sztuk dzików, zabito jedynie 5 tys. sztuk.

Kto zrobił NIC

Sytuacja w rolnictwie była też jednym z tematów spotkania, zorganizowanego przez wojewodę lubelskiego z udziałem szefów oddziałów agencji rolnych. Jego wyniki również jednak nie zadowalają ludowców. – Nie zgadzam się z opinią wojewody wyrażoną na spotkaniu w Lublinie, który ma pretensje do rolników bo hodują świnie, myśliwych, bo nie zabijają dzików, wójtów i starostów, bo chcą zwrotu wydanych na zapobieganie wirusowi pieniędzy. Nie można uciekać przed decyzjami i odpowiedzialnością. To jest zadanie rządu i podległych mu służb. Pamiętam też, co opowiadali działacze PiS przed wyborami. Wiedzieli wszystko, a teraz jakieś problemy? – krytykuje b. poseł PSL, Henryk Smolarz. – Myślę, że ten desperacki ruch ze strony PSL ma na celu odwrócenie uwagi od lubelskiej afery wokół marszałka Sosnowskiego. Jak przez ostatnie lata na polskiej wsi „rządziło” PSL, to wszyscy wiemy. Polacy im za to podziękowali, odsuwając ich od władzy. Ostatnie doniesienia medialne dotyczące nadużyć w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie, które dotyczą grup rolnych, potwierdzają tylko tę tezę. PiS zrobiło przez rok więcej dla rolników niż PSL przez ostatnie kilka lat, chociażby w obronie polskiej ziemi przed spekulacyjną wyprzedażą, czy też wsparciem rodzin z terenów wiejskich w ramach programu 500+. Zatem to ich zagranie pod publikę nie przyniesie oczekiwanego przez nich efektu. – odbija piłeczkę Marek Wojciechowski, sejmikowy radny PiS, dodając, że to pod rządami ludowców nie uczyniono nic dla zahamowania ASF. – To rzekome „wielkie nic” to wprowadzenie odpowiednich uregulowań prawnych o strefach i ścisłym przestrzeganiu zasad bioasekuracji, które tak były krytykowane przez PiS jako nadmierne i zbyt rygorystyczne. Dzisiaj okazuje się, że były skuteczne, bo przez dwa lata ASF nie rozprzestrzeniał się – odpowiada Smolarz. – PSL wnioskujące o sesję na temat trudnej sytuacji w rolnictwie to jakby kieszonkowiec zrobił seminarium na temat zagrożenia kradzieżą w publicznym transporcie – nie pozostaje dłużny Wojciechowski.

Rolnik wie swoje

Obie strony politycznego sporu równo dostają jednak od samych rolników. – Na przełomie 2014/15 r. wyszliśmy na drogi, pokazując, że działania ówczesnego rządu w sprawie pomoru świń wręcz uniemożliwiają ochronę rynku żywca, za to wiążą ręce samym rolnikom. Kiedy mówiliśmy, że prawdziwe zagrożenie stanowi niekontrolowany rozrost populacji dzików, spotykały nas żarty, że „chłopki chcą wojskiem myśliwych zastąpić”. Dzisiaj mści się ówczesna bierność i ignorowanie naszych postulatów, a sytuacja uległa pogorszeniu – punktuje Leszek Barwiński, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych.
Po wakacyjnym lenistwie czeka nas więc tradycyjnie gorąco, politycznie jesień, a potem, być może… wykopki. TAK