Zlali Brata w końcówce

START KRASNYSTAW – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 5:2 (1:1)
0:1 – Suduł (3), 1:1 – Szponar (4), 1:2 – Suduł (72), 2:2 – Bednarek (74), 3:2 – Łuczyn (80), 4:2 – M. Wójcik (82 karny), 5:2 – P. Wójcik (90).
START: Kowiński – Saj (46 Iwan), Łuczyn, Nowakowski (46 Bednarek), Lenard, Dworucha, A. Kowalski, M. Wójcik, Sadowski, Szponar (84 Bielak), Frącek (46 P. Wójcik). Trener – Bartłomiej Czajka.
BRAT: Ł. Kowalski – Ćwirta, Jopek, Wojciechowski II, Malinowski, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Wędzina (81 Drapsa), M. Szadura (85 Urbański), P. Szadura, Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Kwiatek oraz Romanowski i Pukas.
To był bez wątpienia mecz kolejki. Przed spotkaniem Brat do liderującego Startu tracił zaledwie dwa punkty. Podopieczni Andrzeja Krawca nie ukrywali, że chcieliby powtórzyć wynik sprzed roku, kiedy to pokonali gospodarzy 1:0. – My chcemy wygrać, Start natomiast musi wygrać – mówił przed spotkaniem szkoleniowiec Brata. I kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby w 73 min. Sebastian Suduł trafił do prawie pustej bramki. Minutę po tym, jak goście wyszli na prowadzenie 2:1, przeprowadzili szybką kontrę. Defensywa Startu zaspała, źle ustawiła pułapkę offsajdową i w bardzo dobrej sytuacji z prawej strony boiska znalazł się Arkadiusz Kister. Minął wychodzącego z bramki Sebastiana Kowińskiego, dośrodkował do Suduła, ale ten głową posłał piłkę nad poprzeczką. – Gdybyśmy strzelili gola na 3:1, Start już nie podniósłby się – uważa A. Krawiec.

Pierwsze minuty spotkania zapowiadały spore emocje. W 3 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do siatki Startu trafił Suduł. Brat z prowadzenia cieszył się zaledwie minutę, bo po ładnej akcji wyrównującego gola zdobył Marek Szponar, obchodzący w sobotę swoje 22. urodziny. W pierwszej połowie gra była raczej wyrównana, Start miał jeszcze dwie okazje, ale obu nie wykorzystał Jakub Frącek. Po zmianie stron gospodarze ruszyli na bramkę Łukasza Kowalskiego. Wprowadzeni na drugą część meczu Piotr Bednarek, Piotr Wójcik i Tomasz Iwan odmienili grę Startu. Zwłaszcza ten pierwszy. Choć jest nominalnym bocznym obrońcą, w ofensywie poczynał sobie nadzwyczaj dobrze. W 49 min. z kąta strzelał Szponar, ale Kowalski obronił. Minutę później po wrzutce P. Wójcika w pole karne do piłki nie zdążyli Szponar i Sebastian Sadowski. W 55 min. miejscowych postraszył Brat, a konkretnie Suduł, stwarzający największe zagrożenie pod bramką Kowińskiego. Wykorzystując swoją szybkość z łatwością ograł Iwana i w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił prosto w jego ręce. Start przeważał, goście z kolei czekali na okazję do kontrataku. W 69 min. Kowalski w ładnym stylu obronił strzał Bednarka. I kiedy wydawało się, że gospodarze niebawem wyjdą na prowadzenie, szybką kontrę przeprowadził Brat. Z prawej strony Paweł Szadura zagrał w kierunku wychodzącego na czystą pozycję Suduła, a ten nie zmarnował okazji. Minutę później Brat mógł zamknąć mecz, po tym, jak Suduł nie trafił do prawie pustej bramki. Niewykorzystane okazje mszczą się i dosłownie 60 sekund potem po strzale Szponara Kowalski odbił piłkę przed siebie, a Bednarek wślizgiem z kilku metrów wepchnął ją do siatki. Bramka dodała podopiecznym trenera Bartłomieja Czajki skrzydeł. W 80 min. po dośrodkowaniu Piotra Wójcika z rogu ładnym strzałem głową popisał się Michał Łuczyn i piłka zatrzepotała w bramce. Mecz rozstrzygnął się dwie minuty później, kiedy to Malinowski sfaulował w polu karnym Mateusza Wójcika, a jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany. – Ten gol całkowicie odebrał moim zawodnikom ochotę do gry – twierdził po meczu Krawiec. „Leżącego na deskach przeciwnika” w 90 min. dobił Piotr Wójcik, który wykorzystał w polu karnym niefrasobliwość Jopka. W doliczonym czasie gry na listę strzelców mógł się jeszcze wpisać Dawid Bielak, ale jego strzał obronił Kowalski. – Przegraliśmy za wysoko – krótko podsumował mecz trener Krawiec.(red)