Źle się dzieje w Vojsławii

Sobotnie spotkanie klasy „A”, rozgrywane w Dubecznie między tutejszym Hutnikiem, a Vojsławią Wojsławice, zakończyło się już w 20 minucie przy stanie 8:0 dla gospodarzy. Drużyna gości została zdekompletowana. Atmosfera w klubie jest fatalna. – W tym tygodniu zbiera się zarząd i będziemy się zastanawiać, jak rozwiązać ten problem – mówi Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic. Tymczasem były prezes klubu Piotr Szadziuk nie ukrywa, że ma pomysł na odbudowanie Vojsławii. – Jestem w stanie wrócić do klubu i podjąć się jego ratowania, ale na zdrowych zasadach – twierdzi.
Ubiegły sezon w klasie A Vojsławia zakończyła na 10 miejscu. W 22 spotkaniach wywalczyła 24 punkty, siedem razy wygrywając, trzy remisując i doznając dwunastu porażek. Bilans bramkowy 37 do 80. Już wtedy wszystko wskazywało na to, że zespół znajduje się w kryzysie, ale co mają powiedzieć jego fani po trzech ligowych meczach w rozpoczętym niedawno sezonie? Vojsławia na inaugurację przegrała 0:9 w Pawłowie ze Startem, a potem ulega 0:5 u siebie Sawenie Sawin. Jakby tego było mało 31 sierpnia drużyna z Wojsławic grała w Pucharze Polski. Znów z Saweną i znów przegrała, ale aż 0:12. Na tym nie koniec. 3 września w 3 kolejce klasy A Vojsławia miała zmierzyć się w Dubecznie z Hutnikiem. Na mecz stawiło się tylko siedmiu zawodników gości. Efekt? 8:0 dla gospodarzy już po 20 minutach meczu. Dalej nie grano, bo jeden z piłkarzy z Wojsławic doznał kontuzji i sędzia Adrian Walczuk zgodnie z przepisami musiał przerwać spotkanie z powodu zdekompletowania drużyny gości. – Rzeczywiście ostatnie wyniki naszego zespołu niepokoją, dlatego już w najbliższym tygodniu spotkamy się z zarządem klubu i będziemy się zastanawiać, co z tym problemem zrobić – mówi Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic. Wójt zaznacza, że problemem nie jest brak pieniędzy. – Klub otrzymuje dotację, jak przed laty, po prostu nie ma kto grać. Część zawodników wyjechało, część pracuje – tłumaczy.
Ale fani Vojsławii są innego zdania. Uważają, że od kiedy klubem rządzi Jolanta Wlaź, prezes UKS Arka Wojsławice, Vojsławia jest traktowana niczym piąte koło u wozu. – Przede wszystkim na piłce nożnej trzeba się znać – mówi jeden z sympatyków Vojsławii. – Nie umniejszając nic pani Wlaź, o futbolu za wiele nie wie. Trener z Chełma Tomasz Wieczorek również nie ma pomysłu, co zrobić, by zachęcić młodzież do piłki. Owszem, kilku zawodników wyjechało do pracy za chlebem, ale są inni. Dlaczego nie grają?
Pomysł na uratowanie klubu, który kiedyś grał nawet w czwartej lidze, ma natomiast były jego prezes Piotr Szadziuk. – Jestem gotowy, by wrócić do Vojsławii – mówi. – Będą też zawodnicy do grania. Chcę działać, ale na zdrowych zasadach. (kg)