Zostali w szatni…

STAL RZESZÓW – ChKS CHEŁMIANKA 2:0 (2:0)
1:0 – Reiman (2), 2:0 – Mozler (17 wolny).


ChKS: Drzewiecki – Kursa, J. Niewęgłowski, Myszka, Kwiatkowski (89 Wójcicki), Koszel, Uliczny, Kompanicki, Gołąb (46 Zawiślak), Kotowicz, Kocoł.

Mecze ze Stalą Rzeszów do łatwych nigdy nie należały. W historii pojedynków obu zespołów Chełmianka wygrała tylko raz, wiosną ubiegłego sezonu, pokonując rywala na jego stadionie 2:1. Pozostałe mecze kończyły się na ogół jednobramkowym zwycięstwem Stali. Raz tylko chełmianie przegrali 0:2. W minioną sobotę uczynili to po raz drugi.

Biorąc pod uwagę bieżący stan kadrowy obu drużyn, Stal była zdecydowanym faworytem sobotniej potyczki. Trener Artur Bożyk w Rzeszowie nie mógł skorzystać z pauzującego za żółte kartki Pawła Jabkowskiego oraz Michała Budzyńskiego, który dzień przed meczem zachorował. Na ławce rezerwowych po raz kolejny usiadł Krzysztof Zawiślak, który nie może wrócić do dobrej formy, choćby takiej, jaką prezentował w letnich sparingach.

Trener Bożyk chciał zaskoczyć przeciwnika, dlatego też dość mocno przemeblował ustawienie. Na pozycji wysuniętego napastnika zagrał filigranowy Kamil Kocoł. To miało zmylić rywala. Szkoleniowiec Stali, Janusz Niedźwiedź, który w minionym sezonie pracował w Podhalu Nowy Targ, doskonale pamiętał mecz z Chełmianką, przegrany przez jego zespół 0:3, kiedy to długimi piłkami rzucanymi za obrońców ofensywni piłkarze chełmskiego zespołu stwarzali największe zagrożenie pod bramką rywala. Tym razem przeciwnika miało zaskoczyć szybkie rozegranie piłki, na jeden, dwa kontakty.

Plan trenera Bożyka spalił jednak na panewce już w 2 min., kiedy to Chełmianka popełniła całą masę błędów, włącznie z tym, że pozostawiła bez opieki bardzo groźnego pod bramką rywala Wojciecha Reimana. A w 17 min. całkowicie legł w gruzach, gdy strzałem z rzutu wolnego z 18 metrów do siatki trafił Łukasz Mozler.

Początek meczu w wykonaniu chełmskich piłkarzy był bardzo słaby. Podopieczni Artura Bożyka mówiąc piłkarskim językiem, zostali w szatni. Przy pierwszej bramce, rywal miał dużo wolnego miejsca i mógł z piłką zrobić wszystko, a ponadto koncentracji zabrakło Damianowi Drzewieckiemu. Uderzona piłka, co prawda strzał był silny, wypadła mu z rąk i spadła za linię bramkową.

Przy drugim trafieniu, chełmski bramkarz sądził, że piłka będzie bita w jego lewy róg, tymczasem Mozler uderzył w prawy i Drzewiecki nie miał szans jej odbić. Nie mniej jednak miejscowi za łatwo dochodzili do strzeleckich sytuacji. W pierwszych 20 minutach Stal mogła strzelić kolejne gole, ale na szczęście była mało skuteczna. Sporo problemów chełmskiej defensywie sprawiał Tomasz Płonka, lider klasyfikacji strzelców, lecz w sobotnie popołudnie źle ustawił celownik.

W końcu przebudziła się też chełmska drużyna. Trzy okazje strzeleckie miał Mateusz Kompanicki. Najpierw uderzał głową, lecz bramkarz Stali odbił piłkę na rzut rożny. Obronił także strzał „Kompana” z 16 metrów. Najlepszą okazję czołowy strzelec III ligi miał jednak w 35 min. Wcześniej bramkarz Leonid Otczenaszenko, nie opanował w polu karnym piłki, ruszył do niej Kamil Kocoł i gdy ją przyjmował, golkiper gospodarzy kopnął go w nogę.

Sędzia zarządził jedenastkę, a w całym starciu najbardziej ucierpiał właśnie Otczenaszenko, który doznał kontuzji. Po 6-minutowej przerwie arbiter wznowił grę od rzutu karnego. Kompanicki strzelił mocno, ale niestety, ponad bramką.

O niebo lepiej Chełmianka zaprezentowała się w drugiej części meczu, w której miała przewagę. Przeprowadziła kilka składnych akcji, bardzo aktywny z prawej strony był Przemysław Koszel, jednak ze skutecznością nie było już tak różowo. Dobrą partię po zmianie stron rozgrywał również Paweł Uliczny, przez którego przechodziły niemal wszystkie akcje gości.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki zmarnował Zawiślak, który po dobrej centrze Koszela uderzył głową z 5 metrów, ale przestrzelił. W samej końcówce w dogodnej sytuacji znalazł się debiutujący w III lidze 17-letni Paweł Wójcicki. Przymierzył w długi róg, lecz niecelnie. W ostatniej fazie jej lotu piłkę do siatki próbował skierować jeszcze Zawiślak, ale i on nie trafił. Stal odpowiedziała kilkoma kontratakami, stwarzając w drugiej części meczu jeszcze dwie wyborne okazje do podwyższenia wyniku. W obu przypadkach bezbłędny był Drzewiecki.

Przed Chełmianką w sobotę 17 listopada ostatnia tegoroczna konfrontacja na stadionie miejskim w Chełmie. Rywalem zespołu trenera Artura Bożyka będzie Wisła Sandomierz. Początek meczu o 13.30. (s, fot. Krzysztof Krupa)