Na co dzień zajmują się produkcją mebli, ale gdy tylko mają trochę wolnego czasu odpalają swojego starego Żuka i jadą w świat. Poznajcie niezwykłą historię Piotra i Anety Mazurków z Krasnegostawu.
Piotr i Aneta Mazurek z Krasnegostawu od 2015 r. lat prowadzą firmę Stolpłyt, która projektuje i produkuje meble na wymiar: kuchenne, szafy, garderoby, przedpokoje, biurowe, pokojowe, młodzieżowe, sypialniane czy łazienkowe. Od jakiegoś czasu w ofercie Stolpłytu znajduje się też tworzenie zabudowy wnętrz dla samochodów terenowych i kamperów. A Aneta i Piotr znają się na rzeczy, bo sami od kilku lat podróżują tego typu pojazdem, jednak dość oryginalnym. Za ich dom na kółkach służy bowiem leciwy… Żuk.
– Pomysł na Żuka, którego nazwaliśmy „Dzik Śnieżny” narodził się już w 2012 roku, natomiast intensywne poszukiwania odpowiedniej bazy rozpoczęliśmy w roku 2019 – opowiada „Nowemu Tygodniowi” Piotr Mazurek.
W styczniu 2020 r. pasjonatom motoryzacji udało się znaleźć egzemplarz, który dał im realną szansę na spełnienie marzeń. Był to Żuk w wersji A07, produkowany od 1970 r., wcześniej pracujący w jednym z gospodarstw rolnych na Podhalu. – Wybraliśmy ten model ze względu na dużą ilość miejsca w środku, a jednocześnie smukłą sylwetkę, pozwalającą wjechać niemal w każdą wąską uliczkę i polną drogę – dodaje Piotr.
Gdy tylko Żuk pojawił się w domu państwa Mazurków, Anna i Piotr przystąpili do jego adaptacji. W środku pojawiły się łóżka, szafki i miejsce do spożywania posiłków. Plan zakładał, że już w czerwcu 2020 r. rodzina wyruszy Żukiem na tzw. Złombol (w największym skrócie, rajd samochodów zabytkowych), który miał się odbyć w Turcji.
– Niestety pandemia COVID-19 pokrzyżowała plany, a nasz pierwszy Złombol zakończył się ostatecznie w Bieszczadach. Po przejechaniu kilkuset kilometrów silnik odmówił posłuszeństwa i wróciliśmy na lawecie. Wtedy podjęliśmy decyzję o wymianie jednostki napędowej z pechowego Mercedesa i przeszliśmy na polską Andorię, montowaną seryjnie w Żukach – dowiadujemy się.
W 2021 r. małżeństwo z Krasnegostawu postanowiło swoim „Dzikiem Śnieżnym” objechać Polskę dookoła, biorąc jednocześnie udział w kilku zlotach i rajdach. Od tamtej pory ich wyjazdy zaczęły mnożyć się lawinowo.
– Podczas podróży przeżywaliśmy rzeczy, których się nie spodziewaliśmy. W Grecji zostaliśmy otoczeni przez stado krów na plaży, w Gruzji pod Kazbegiem przez konie, a na niektórych granicach musieliśmy długo tłumaczyć, jakiej marki właściwie jest nasz samochód. W Rumunii mieliśmy bliskie spotkanie z niedźwiedziami, a w Norwegii spodziewaliśmy się ujrzeć choć trzy renifery, tymczasem w jedną noc naliczyliśmy ich około dwustu – relacjonuje Aneta Mazurek.
Prawdziwym klasykiem są też reakcje polskich kierowców ciężarówek, którzy przecierają oczy ze zdumienia widząc Żuka za granicą. Mazurkowie swoim zabytkowym egzemplarzem przejechali już większość Europy, docierając między innymi na Nordkapp (skalisty przylądek w Norwegii) oraz Gibraltar.
– Nasze podróże wyszły także poza kontynent. Stanęliśmy Żukiem na Czarnym Lądzie w Maroko, a w tym roku odwiedziliśmy również Turcję i Gruzję, wchodząc tym samym w Azję. Chcieliśmy udowodnić, że stary samochód, do tego dostawczak z czasów PRL-u, może być świetnym towarzyszem wypraw i narzędziem do spełniania marzeń – podsumowuje Piotr.
Przed Mazurkami kolejne przygody. Można je śledzić na Facebooku na profilu „Dziś Śnieżny”. Przy okazji już dziś zapraszamy na spotkanie z podróżnikami, które odbędzie się 9 stycznia 2026 r. o 18.00 w Chełmskiej Bibliotece Publicznej. Wydarzenie pod nazwą „Złombol Żukiem, czyli z Krasnegostawu do Turcji i Gruzji – Aneta i Piotr Mazurkowie” organizuje Stowarzyszenie WeRwA. Karol Garbacz

































