Zwycięstwo po ciężkiej walce

MKS TRZEBINIA – ChKS CHEŁMIANKA 1:2 (0:0)
0:1 – Kompanicki (55), 0:2 – Uliczny (65), 1:2 – Stanek (90+2)


ChKS: Drzewiecki – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Maliszewski (46 Chodziutko), D. Niewęgłowski, Prytuliak (69 Olszak), Piekarski, Uliczny, Koszel (51 Budzyński), Kompanicki (73 Michalak), Banaszak (80 Kowalczyk).
Spotkanie w Trzebini miało odbyć się 10 marca, ale z powodu ciężkich warunków atmosferycznych zostało przełożone o miesiąc. To był jeden z najtrudniejszych meczów, jakie Chełmianka rozegrała w obecnym sezonie. Zawodnicy z Trzebini od pierwszej do ostatniej minuty grali bardzo agresywnie, nie przebierali w środkach. Chełmscy piłkarze boisko opuszczali mocno poturbowani. Na urazy po ostatnim gwizdku sędziego narzekali: Michał Maliszewski, Jakub Niewęgłowski, Przemysław Kwiatkowski, Aleksiej Prytuliak i Mateusz Kompanicki. Mocno poobijani byli też Dawid Niewęgłowski, Piotr Piekarski i Przemysław Banaszak.
W pierwszej części spotkania z boiska wiało nudą. Poza strzałem z linii pola karnego Banaszaka, po którym piłka minęła słupek oraz drugą akcją Banaszaka, w której chełmski zawodnik uderzył lewą nogą z 12 m, ale niecelnie, pod obiema bramkami niewiele się działo. Chełmianka próbowała atakować, grać piłką, inicjować akcje skrzydłami, jednak nie mogła przedrzeć się przez obronę przeciwnika. Inna sprawa, że bardzo często gospodarze przekraczali przepisy, na co też sędzia nie zawsze właściwie reagował. Trzebinia w tej części gry ani razu nie zagroziła bramce Damiana Drzewieckiego. W 40 min. miał miejsce niesportowy incydent. J. Niewęgłowski wybił piłkę za boisko, bo na murawie, po tym jak łokciem uderzył go przeciwnik, leżał Mateusz Kompanicki. Zawodnik wymagał natychmiastowej interwencji masażysty. Miejscowi najwyraźniej zapomnieli o zasadzie fair-play i nie oddali futbolówki chełmianom. Takiego zachowania nie zaakceptował trener chełmskiej drużyny, Artur Bożyk. W męskich słowach skomentował postawę zawodnika gospodarzy, za co arbiter odesłał go na trybuny.
Mecz nabrał rumieńców w drugiej części spotkania. W pierwszych minutach Chełmianka stworzyła sobie dwie dogodne okazje strzeleckie, ale gole jeszcze nie padły. W 55 min. po odbiorze piłki, Paweł Uliczny przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd, dograł futbolówkę wzdłuż bramki, Aleksiej Prytuliak przytomnie przepuścił ją do nadbiegającego Kompanickiego, który plasowanym strzałem zdobył prowadzenie dla Chełmianki. Dziesięć minut później goście zdobyli drugą bramkę. Z boku pola karnego był faulowany Banaszak. Uliczny lewą nogą podkręcił piłkę, bramkarz MKS źle obliczył jej lot i futbolówka wpadła w samo okienko. Goście mieli mecz pod kontrolą. Stwarzali też kolejne okazje, a najlepsze zmarnowali Dawid Niewęgłowski i Michał Budzyński. Ten ostatni w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił prosto w niego. Trzebinia pierwszą groźną sytuację pod bramką Damiana Drzewieckiego stworzyła w 75 min. po stałym fragmencie gry. Chełmski bramkarz okazał się jednak czujny i zażegnał niebezpieczeństwo. W doliczonym czasie gry prawą stroną boiska przedarł się jeden z zawodników gospodarzy. Młodszy z braci Niewęgłowskich nie chciał faulować rywala, gdyż na koncie miał już żółtą kartkę. Przeciwnik dograł piłkę wzdłuż bramki, Stanek mimo asysty obrońcy dołożył nogę i zdobył kontaktowego gola. Sędzia doliczył jeszcze minutę, ale Chełmianka nie pozwoliła już wyrządzić sobie krzywdy. (s)