Zwycięstwo uciekło z rąk…

POLESIE KOCK – KŁOS GMINA CHEŁM 3:3 (1:2)
1:0 – Nakonieczny (29), 1:1 – Siatka (37), 1:2 – Siatka (44), 2:2 – Góral (56), 2:3 – Omelko (68), 3:3 – Mitura (90+2).
KŁOS: Porzyc – Omelko, Ciechoński, Kowalski, Wyrostek, Flis, Bala, Drzewicki, P. Gierczak, Siatka (72 Wojtal), Olęder (61 Sołtysiuk).
Po trzech przegranych z rzędu beniaminek z gminy Chełm pojechał do Kocka powalczyć o korzystny wynik. Faworytem spotkania byli jednak gospodarze, ale podopieczni Roberta Tarnowskiego nie zamierzali tylko się bronić. – Zagraliśmy otwarcie, stwarzaliśmy sytuacje, strzeliliśmy trzy gole i choć remis z przebiegu gry jest sprawiedliwy, to jednak niedosyt pozostał. Gola na 3:3 straciliśmy już w doliczonym czasie – opowiada szkoleniowiec Kłosa.
Pierwszego gola w tym spotkaniu strzelili miejscowi. Przed przerwą Kłos odpowiedział dwa razy. Najpierw Damian Flis idealnym podaniem obsłużył Michała Siatkę, a ten skierował piłkę do bramki. Tuż przed zejściem do szatni Kazimierz Bala zauważył na lewej stronie Siatkę, zagrał piłkę do niego, a 21-letni wychowanek Niedźwiadka Chełm huknął w długi róg nie do obrony. – Wiedziałem, że Polesie na prawej stronie ma mało zwrotnego obrońcę, dlatego też podjąłem decyzję o przesunięciu Michała Siatki do pomocy, by jak najlepiej wykorzystać jego wszystkie atuty, głównie szybkość – mówi R. Tarnowski.
Jak widać, szkoleniowiec miał nosa, bo Siatka, oprócz zdobytych goli, kilkakrotnie dał się gospodarzom we znaki. Po zmianie stron Polesie doprowadziło do remisu, ale w 68 min. Kłos znów wyszedł na prowadzenie. Po strzale Flisa z rzutu wolnego bramkarz gospodarzy wypuścił piłkę z rąk, dopadł do niej Konrad Omelko i z najbliższej odległości skierował futbolówkę do siatki.

– Mieliśmy jeszcze dwie, trzy sytuacje, by zamknąć ten mecz – opowiada trener Tarnowski. – Dwukrotnie pod bramką rywala znalazł się Patryk Gierczak, ale był nieskuteczny. Okazję na gola miał też Kordian Sołtysiuk. Strzelił z kąta, ale piłka odbiła się od rywali i wyszła na rzut rożny.
W doliczonym czasie gry Polesie wykonywało rzut wolny z 35 m. – W takich sytuacjach, gdy prowadzimy i do końca meczu zostały sekundy, wszyscy muszą być maksymalnie skoncentrowani. Tymczasem poszła wrzutka w nasze pole karne, piłka odbijała się od zawodników, nikt nie potrafił jej wybić, dopadł do niej przeciwnik i doprowadził do remisu. Zwycięstwo było naprawdę bardzo blisko. Przed nami bardzo trudne mecze z Górnikiem II, Hetmanem i Chełmianką, w których na pewno ciężko będzie choćby o punkt – mówi R. Tarnowski. Spotkanie Kłosa z Górnikiem II Łęczna odbędzie się w Rożdżałowie 15 października (sobota) o 14.00.(red)