Życiówka i reaktywacje na Przełęczy pod Ostrą

To był bez wątpienia najlepszy tegoroczny wyścigowy weekend w wykonaniu lublinian startujących w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. W 9. Wyścigu Górskim Limanowa – Przełęcz pod Ostrą 2017 Mateusz Misiewicz aż trzykrotnie stawał na najwyższym stopniu podium, a smak zwycięstwa po raz pierwszy w tym sezonie poczuli Jarosław Adamiak, Tomasz Bartoszek i Hubert Maj. W gronie laureatów znaleźli się ponadto: Mariusz Stec, Ewa Wójtowicz oraz Sławomir Kaźmierak, a kolejne punkty w sezonie zapisał na swoje konto Rafał Michalczak.


Mateusz Misiewicz ponownie zgarnął całą pulę w klasie A/PL-Clio, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji po 6 rundach. Sobotnia rywalizacja w deszczu, skrócona do jednego podjazdu wyścigowego ze względu na długą przerwę w zawodach, zakończyła się dla naszego kierowcy życiowym wynikiem: do wygranej w klasie dorzucił zwycięstwo w grupie A/PL oraz… 15. miejsce w klasyfikacji generalnej na 59 startujących! Nieco ponad 180-konne renault clio na śliskiej trasie pobiło m. in. czteronapędowe mitsubishi lancery i subaru imprezy, nie mówiąc już o wielu silniejszych autach z napędem na jedną oś. Liczne gratulacje, również od zaskoczonych takim obrotem sprawy rywali, były dowodem dużego uznania dla wyczynu Mateusza. W drugim dniu kierowcy walczyli na suchej nawierzchni, więc nie mogło być mowy o niespodziance, ale główny plan na zawody, czyli pokonanie trzech konkurentów w klasie, ponownie został wykonany. Spora ilość zainkasowanych punktów w rywalizacji grupowej zwiększyła szanse Misiewicza na miejsce w czołowej trójce sezonu; na półmetku zmagań zajmuje trzecią pozycję w A/PL.
Zadowolony z wyniku, nieco mniej z własnego tempa, był dwukrotny zwycięzca w klasie E-I-2000 Jarosław Adamiak. Nowe wałki rozrządu w hondzie civic miały przyczynić się do redukcji czasowych strat do lidera klasy Przemysława Pieniążka (renault clio), jednak do konfrontacji czołowych kierowców w oficjalnych wynikach zawodów ostatecznie nie doszło, po tym, jak Pieniążek musiał wycofać się w sobotę z powodu awarii. Adamiakowi w tej sytuacji pozostawało dojechać spokojnym, jak na sportowe warunki, tempem do mety obydwu rund, pilnując bezpiecznej przewagi czasowej nad pozostałymi rywalami. Wygrane, pierwsze od ubiegłorocznych rund w Sopocie, wywindowały Jarka z trzeciej pozycji na szczyt klasyfikacji klasy, w której o 6 punktów wyprzedza Marcina Staniaka (bmw 318) i o 9 „oczek” Pieniążka.
Zwycięska reaktywacja nastąpiła również w przypadku Tomasza Bartoszka. Kierowca hondy civic, zgłoszonej w klasie A/PL-1600 od początku sezonu, nie był w stanie znaleźć dobrego tempa jazdy, a drobne problemy techniczne dodatkowo mąciły sportową atmosferę wokół startów urzędującego I wicemistrza Polski. Sobotni podjazd wyścigowy to zbyt zachowawcza jazda zwykle dobrze radzącego sobie w deszczu Bartoszka i w efekcie czwarte miejsce. Wielokrotnie przeglądanie zapisów kamery, konsultacje dotyczące możliwości poprawy czasu i przełamanie się kierowcy co do szybszej jazdy przyniosły od dawna oczekiwany efekt w drugim dniu imprezy – progres był wyraźny, a błędy i pech rywali otworzyły Tomaszowi drogę do pierwszej w tym roku wygranej w GSMP.
Hubert Maj postanowił wykorzystać trasę w Limanowej do treningu przed kolejnymi startami w rajdach. Regularnie jeżdżący fordem fiesta proto lublinianin odkurzył używanego w ubiegłym sezonie mitsubishi lancera, zgłaszając auto w klasie A/PL+2000. Mimo że to był tylko treningowy start, tempo Maja w sobotę wystarczyło do pozostawienia w pobitym polu trzech rywali w klasie oraz trzeciego miejsca w grupie A/PL. W drugim dniu zawodów Hubert musiał uznać wyższość lidera klasy i grupy Michała Żywarskiego (subaru impreza), ale za to w A/PL zdołał poprawić się o jedną pozycję. Nasz kierowca na razie nie planuje dalszych startów w górach.
Mariusz Stec wyciągnął wnioski z poprzednich zawodów w Małastowie i tym razem podstawił na start forda fiestę proto w lepszej specyfikacji, zbudowanego właśnie pod kątem wyścigów. Wieloletnie doświadczenie zawodnika z Urzędowa zaowocowało w deszczową sobotę: po pasjonującej walce do podium w klasyfikacji generalnej zabrakło mu zaledwie 0,8 sekundy, a w rywalizacji w grupie E-I i klasie E-I+2.0/4×4 ustąpił, różnicą 2,5 sek., tylko wicemistrzowi Polski Waldemarowi Kluzie (skoda fabia S2000). Sucha niedziela uwydatniła wciąż istniejące niedostatki techniczne auta w porównaniu do czołowych wyścigówek – Stec był siódmy w „generalce” i czwarty w grupie/klasie, tracąc do Kluzy niemal 18 sekund. Szef zespołu Wiesław Stec zapytany o tempo fiesty zapewnił, że wkrótce auto będzie jeszcze bardziej konkurencyjne.
Szybka trasa, wiodąca jedną z najwyżej położonych, przejezdnych przełęczy w Beskidzie Wyspowym, nie należy do ulubionych Ewy Wójtowicz, preferującej raczej techniczne odcinki, stąd drugie miejsce w pierwszym dniu rywalizacji uznać należy za duży sukces. Citroen C2R2 max okazał się tylko o 2,5 sekundy wolniejszy od peugeota 208 R2 zwycięzcy Rafała Kręciocha, pozostawiając za sobą dwóch innych konkurentów w klasie A-1600, w tym lidera – Marcina Słobodowskiego. Ewa, wciąż szukająca lepszego tempa jazdy, w słoneczną niedzielę nie była w stanie utrzymać szybkości konkurentów, a tym samym medalowej lokaty z poprzedniego dnia; ze sporymi stratami czasowymi zamknęła klasyfikację klasy. W punktacji po 6 rundach wciąż jednak zajmuje fotel wicelidera.
Sławomir Kaźmierak, debiutujący w górach w wyścigu na Magurę Małastowską, omyłkowo pominięty przeze mnie w poprzedniej relacji, wyjechał z Limanowej z dwoma pucharami za drugie i trzecie miejsce w klasie E-I-2000. Pochodzący z Wilkołaza Kaźmierak, zarażony pasją do sportu samochodowego przez szkolnego kolegę Mariusza Steca, zaczynał swą przygodę od rajdów popularnych i rallysprintów. Od dłuższego czasu planował starty w GSMP, zbierając fundusze na auto, i dzięki m. in. pomocy zaprzyjaźnionego zespołu Jusiak Performance w tym roku udało mu się ten cel zrealizować. Pierwsze wrażenia z jazd były bardzo pozytywne, choć jak twierdzi, musiał przyzwyczaić się do dużych prędkości. Na Magurze był piąty i szósty w klasie, Limanową zaczął od świetnej drugiej pozycji, mimo iż opony na deszcz, którymi dysponował, pozostawiały wiele do życzenia. W kolejnym dniu o nieco gorszym wyniku przesądziła zbyt mała ilość paliwa podczas pierwszego podjazdu wyścigowego: silnik zdławił się na „patelni” i uciekły cenne sekundy. W drugiej próbie Sławek, mimo że finiszował tuż za zwycięzcą – Adamiakiem, to ostatecznie z trzecim wynikiem zamknął klasyfikację w klasie.
Jedynym „pokrzywdzonym” w 9. edycji wyścigu, będącego również rundą Mistrzostw Europy, był Rafał Michalczak, który nie zdołał sięgnąć po puchar. Lublinianin, szukający, podobnie jak do niedawna Bartoszek, dobrego tempa z sezonu 2016, na sobotnich podjazdach notował szóste czasy, zamykając tym wynikiem klasyfikację klasy A/PL-1600.
Nieco lepiej wypadł w niedzielę, choć wyższą pozycję zawdzięcza potknięciom i awariom rywali: w pierwszej próbie wyścigowej zajął piąte, a w kolejnej trzecie miejsce. Ostatecznie Michalczak w VI rundzie GSMP został sklasyfikowany tuż za podium.
Z Limanowej Łukasz Głowacki