75. urodziny trojaczków z gminy Kamień

Mieszkanka gminy Kamień podzieliła się z nami wyjątkową historią o swoim ukochanym rodzeństwie – trojaczkach. Okazja też jest wyjątkowa, bo trojaczki – Pani Halina, Pani Bronisława i Pan Bogdan właśnie obchodzą 75. urodziny.


Pani Lucyna Matwiejczuk postanowiła zrobić swojemu rodzeństwu niespodziankę, składając życzenia urodzinowe na łamach „Nowego Tygodnia”. To rodzeństwo niezwykle – trojaczki, które przyszły na świat 75 lat temu. Urodziły się 25 stycznia 1951 roku. Pani Lucyna opowiada, że tego mroźnego, zimowego dnia jej tata, Stefan wiózł swoją ciężarną żonę, Kazimierę, wozem do szpitala w Chełmie. To była wielka wyprawa, bo ich dom rodzinny mieścił się w oddalonym o około 20 km Andrzejowie. Dziś taka sytuacja wydaje się niepojęta.

– Jestem sześć lat młodsza, więc znam tę historię z opowieści – mówi pani Lucyna. – Ale, gdy pomyślę o mojej mamie – na tym wozie, pod pierzyną – łzy same cisną się do oczu. Na szczęście, wszystko skończyło się szczęśliwie – w szpitalu na świat przyszły moje dwie siostry: Halina i Bronisława oraz brat Bogdan. Mama urodziła siłami natury. Trojaczki były zdrowe, a każde z nich ważyło ponad dwa kilogramy. Cała piątka tym samym wozem dotarła do domu w Andrzejowie. Tam czekała na nich starsza o cztery lata siostra, Ania.

Pani Lucyna opowiada, że w poszukiwaniu lepszych warunków do życia jej rodzice wraz z czwórką dzieci przeprowadzili się do Gdańska, do siostry taty. Niestety, tamtejszy klimat nie służył trojaczkom. Dzieci nie przybierały na wadze, więc po paru miesiącach rodzina wróciła do Andrzejowa. W okolicy nie było innych trojaczków, więc wzbudzali zainteresowanie.

– Podziwiam rodziców, bo ciężko pracowali, aby zapewnić nam byt – mówi pani Lucyna. – Zajmowali się rolą, mama pracowała też zawodowo. Gdy się urodziłam, trojaczki bardzo pomagały w opiece nade mną. Kiedy mama była w pracy i nie miał, kto się mną zająć, to trojaczki zabierały mnie do szkoły ze sobą. Podczas ich lekcji wózek, w którym siedziałam stał w klasie, a ja bawiłam się lalką, uszytą przez siostrę. Po zajęciach rodzeństwo wracało ze mną do domu. Pomagali w gospodarce, siostry gotowały. Wspierali rodziców.

Muzykalna rodzina

Pani Lucyna mówi, że cała jej rodzina była muzykalna. Dziadek grał na skrzypcach, tato na saksofonie. Podczas uroczystości rodzinnych grano, śpiewano i było wesoło. Ale nie koniec na tym. Tato pani Lucyny miał zespół muzyczny, który grał podczas różnych imprez okolicznościowych – na weselach, chrzcinach itp. Towarzyszył mu syn Bogdan, który grał na saksofonie i trąbce. Pan Bogdan swoje życie związał właśnie z muzykowaniem. To jego pasja. Przez wiele lat tworzył zespół wraz ze szwagrem, Ryszardem, który z kolei grał na perkusji. Zapewniali muzyczną oprawę rozmaitych imprez, spotkań okolicznościowych. Zespół „Bąkowskich” (nazwisko rodowe pani Lucyny) mieszkańcy gminy Kamień i nie tylko znali doskonale. Pani Lucyna, najmłodsza z rodzeństwa, śpiewa od paru lat w gminnym zespole „Koral”.

Śluby trojaczków w jednym roku

Co ciekawe, trojaczki miały swoje śluby w tym samym roku – 1972. Pani Lucyna mówi, że siostra Bronia wyszła za mąż w kwietniu, siostra Halinka w sierpniu, a brat Bogdan – we wrześniu. Doczekali się licznego grona potomków. Pani Bronisława ma 5 dzieci, 10 wnucząt i 1 prawnuka. Pani Halina ma 4 dzieci i 4 wnucząt, a pan Bogdan jednego syna i wnuczka. Trojaczki wciąż mieszkają w gminie Kamień.

– Chciałabym, aby moje rodzeństwo wiedziało, jak bardzo jestem im wdzięczna za opiekę nade mną, za wszystko, co dla mnie robili i za to, że są – mówi pani Lucyna. – Moje rodzeństwo całe życie łączyła szczególna, nierozerwalna więź emocjonalna. Podobnie myślą, rozumieją i czują. Nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Ja także nie wyobrażam sobie życia bez nich. Chciałam im złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji 75. urodzin.

Nasza redakcja również przyłącza się do tych życzeń dla niezwykłej trójki jubilatów – wszelkiej pomyślności, wielu pięknych chwil w zdrowiu, szczęściu i spokoju. (mo)