Wnioskują o przedłużenie aresztu

Śledztwo w sprawie pobicia ze skutkiem śmiertelnym obok „Cegiełki” wreszcie zmierza do końca. Na długo przystopował je koronawirus i problemy zdrowotne biegłego z lubelskiego Zakładu Medycyny Sądowej. Już jednak niewiele brakuje, by prokuratura mogła w końcu postawić w stan oskarżenia trzech młodych bandytów, którzy zakatowali człowieka na ulicy.

Wracamy do sprawy brutalnego pobicia przy ul. Lwowskiej. W nocy z 30/31 lipca ub. r. małżeństwo z Chełma wracało ze spotkania ze znajomymi w barze. Było po północy, kiedy przechodząc obok „Cegiełki” usłyszeli inwektywy kierowane w ich stronę. Po chwili zostali napadnięci. Kobieta straciła przytomność, a gdy się ocknęła, zobaczyła ciężko rannego męża – leżącego obok w kałuży krwi, z wybitymi zębami i roztrzaskaną głową – oraz stojącego nad nimi przechodnia, który wezwał pomoc. Skatowany 46-latek trafił do szpitala, gdzie 9 sierpnia zmarł.

Prokurator postawił zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym Mariuszowi Z. (18 l.) i Kamilowi W. (19 l.) z Chełma oraz Przemysławowi L. (20) z gminy Kamień. Cała trójka trafiła do aresztu (częściowo przyznali się do winy), najmłodszy z podejrzanych został jednak zwolniony za poręczeniem majątkowym. Śledczy zgromadzili w tej sprawie prawie wszystkie możliwe dowody, brakuje tylko wyników badań śladów biologicznych. Jest szansa, że te w końcu trafią na biurko prokuratora. Trwało to długo z uwagi na problemy zdrowotne pracowników Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie.

Koronawirus – i nie tylko – przystopował na kilka miesięcy wiele śledztw, w tym m.in. również to, ale jak się dowiedzieliśmy, biegły odpowiedzialny za opinię wrócił już do pracy i prawdopodobnie w lutym analiza będzie gotowa. Dysponując opinią, prokurator będzie mógł w końcu sporządzić akt oskarżenia przeciwko całej trójce. Najpierw jednak do sądu skierowany zostanie wniosek o przedłużenie aresztu dwóm podejrzanym, gdyż niebawem upływa termin zakończenia orzeczonego wobec nich środka karnego. (pc)