Już nie do grobowej deski…

Już za tydzień walentynki, czyli święto zakochanych. Tymczasem, jak wynika z danych urzędu, nie wszyscy chełmianie, którzy przyrzekali sobie miłość do grobowej deski, wywiązali się z obietnicy. Nawet pandemia i izolacja tego nie zmieniły.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na każde trzy zawarte związki małżeńskie przypada jeden rozwód. I chociaż najczęściej rozwodzą się mieszkańcy dużych miast, nie oznacza to, że w mniejszych, jak np. w Chełmie, wszystkie małżeństwa żyją ze sobą zgodnie aż do grobowej deski.

Według danych chełmskiego USC, w 2017 roku rozpadło się 195 małżeństw, w 2018 – 171, w 2019 – 191. W 2020 r., kiedy to w Polsce wybuchła pandemia Covid-19, odnotowano „zaledwie” 133 rozwody, ale w 2021 r. – już 183. Wpływ na chwilowy spadek miało z pewnością wprowadzenie lockdownu i ograniczeń w pracy sądu, który przekładał terminy kolejnych rozpraw.

Fakty są takie, że rozwód stał się częstym sposobem rozwiązywania problemów małżeńskich. Statystyki pokazują, że rozwodzimy się dużo częściej niż kiedyś i jest to globalna tendencja.

– Kłótnie zdarzają się zawsze, ważne, żeby jedno drugiemu potrafiło ustąpić. Dziś młodzi, gdy pojawią się problemy, nie szukają pomocy i sposobu na uporanie się z przeciwnościami, a pakują manatki i odchodzą. Idą na łatwiznę. Za bardzo pędzą i nie mają dla siebie czasu – komentuje pani Elżbieta z Chełma. Razem z mężem Stanisławem obchodzą w tym roku 30. rocznicę ślubu.

Z drugiej strony wcale nie przybywa drastycznie ślubów. Młodzi nie chcą formalizować związków, by w razie czego móc rozstać się szybko i bez komplikacji. Z danych USC wynika, że w ub. r. „TAK” powiedziały sobie 343 pary, w 2020 r. – 296, w 2019 – 390, w 2018 – 435, w 2017 – 471. Tendencja spadkowa jest wyraźna, a chwilowy wzrost liczby zawartych w 2021 r. małżeństw to efekt przełożenia terminów z poprzedniego roku 2020 (lockdown, ograniczenia w liczbie weselników, strach przed wirusem etc.). (pc)