Pani Anna potrzebuje pomocy

– Wciąż nie możemy w to uwierzyć – moja żona Ania ma guza mózgu! Diagnoza przyszła nagle, tak samo jak objawy. Zmieniła wszystko, bo z normalnej, kochającej się rodziny staliśmy się zawodnikami onkologicznego ringu! – tak historię Ani Bodys z Rejowca Fabrycznego opisuje jej mąż, Bartosz. Na portalu siepomaga.pl uruchomił zbiórkę pieniędzy na kosztowne leczenie żony, bo NFZ nie refunduje kosztów. Czas odgrywa wielką rolę. Odzew był niesamowity!

Ta wiadomość na Annę i Bartosza Bodysów spadła jak grom z jasnego nieba. – 18 stycznia nasz świat zachwiał się, choć sądziliśmy, że jest nie do ruszenia, że ma solidne fundamenty – budowaliśmy je przecież latami! – opowiada pan Bartosz. – Jesteśmy młodym małżeństwem, Ania jeszcze nie skończyła 31 lat… Mamy dwie małe córeczki. Żyliśmy normalnie, aż los postanowił wystawić nas na straszną próbę.

Pani Anna była w pracy, w aptece, gdy nagle zobaczyła w oku błysk, a po nim przestała widzieć. Lekarz z sąsiadującej z apteką przychodni od razu dał jej skierowanie do okulisty. – Pojechaliśmy na SOR, ale żadne badania nie dały odpowiedzi, co się stało mojej żonie. Dopiero na koniec, gdy już mieliśmy wychodzić, lekarka zasugerowała przyczynę neurologiczną. Zostaliśmy w szpitalu na dodatkowych badaniach – mówi Bartosz Bodys.

Tomografia wykazała, że pani Anna przeszła udar. Dwa dni później, po wykonaniu rezonansu magnetycznego, doszła kolejna diagnoza – znacznie gorsza. Taka, która paraliżuje i nie pozwala złapać tchu. Guz mózgu! – Okazało się, że w głowie Ani jest guz, wielkości 3 cm. Znajduje się na lewym płacie potylicznym. To skąpodrzewiak drugiego stopnia złośliwości. Byliśmy w szoku – relacjonuje pan Bartosz. – Jeszcze gdy żona leżała w szpitalu, zacząłem działać. Przecież nie można się załamać, rozpaczać. Trzeba znaleźć jak najlepszy sposób, żeby Ania wyzdrowiała! Ona się nie podda, to waleczna dusza. Jeśli ktoś ma wygrać z nowotworem, to właśnie ona!

Z polecenia pan Bartosz trafił na doktora Witolda Libionkę, wybitnego specjalistę, który operuje najtrudniejsze przypadki w klinice w Kluczborku. – Po konsultacji wiemy, z czym mamy do czynienia, jakie są rokowania i sposoby leczenia – mówi. – Najskuteczniejszy to operacja wycięcia guza mózgu w wybudzeniu. Dzięki niej można precyzyjne usunąć guza, nie uszkadzając jednocześnie mózgu. Oczywiście, że jest strach. Staramy się jednak go nie okazywać. Nie chcemy, by nasze córeczki się bały, choć na pewno wyczuwają, że coś jest nie tak. Mama przecież zniknie znów na kilka dni w szpitalu. Wierzymy jednak, że wróci do nas zdrowa, bez guza, który teraz spędza nam sen z powiek – mówi pan Bartosz.

Ponieważ koszty operacji i leczenia są ogromne, a rodzina nie jest w stanie ich pokryć, mąż pani Anny na portalu siepomaga.pl w piątek po południu uruchomił zbiórkę pieniędzy. Narodowy Fundusz Zdrowia, niestety, nie zrefunduje żadnych wydatków. Odzew był natychmiastowy. W ciągu tylko niespełna pięciu godzin udało się zebrać 85 tys. zł, a zbiórkę wsparło ponad 1 100 osób. – Zwracam się, w imieniu Ani, moich córek, swoim, z gorącą prośbą o pomoc – cena jest bardzo wysoka… Z całego serca dziękujemy za każdą wpłatę – mówi pan Bartosz.

W ubiegłą niedzielę pani Anna pojechała do kliniki w Kluczborku. Operacja usunięcia guza mózgu została zaplanowana już za kilka dni. Zbiórka pieniędzy na portalu siepomaga.pl potrwa do 14 lutego. Każdy może ją wesprzeć, wystarczy wpisać w Internecie adres strony: www.siepomaga.pl/anna-bodys, a następnie kliknąć po prawej stronie „Wesprzyj”. (ps)