Szok w chełmskich Ekonomach

Żaden uczeń „Ekonomów” nie poskarżył się Edycie Chudobie, dyrektor szkoły, że był namawiany przez nauczycieli do rezygnacji z matury w zamian za dopuszczającą ocenę na świadectwie ukończenia nauki. Wyniki ankiety przeprowadzonej przez miejskich urzędników, która pokazała, że w chełmskich liceach i technikach ten problem występuje, biją w nauczycieli.

Edyta Chudoba, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych, jest bardzo zaskoczona wynikami anonimowej ankiety, która potwierdziła, że podlegli jej nauczyciele namawiali mających problemy w nauce uczniów, by za pozytywną ocenę zrezygnowali z przystąpienia do egzaminu maturalnego. Spośród 43 osób ze wszystkich chełmskich szkół ponadpodstawowych, które przyznały, że taką propozycję otrzymały, 22 to uczniowie „Ekonomów”.

O sprawie na jednej z komisji oświaty, kultury i sportu mówił radny Mariusz Kowalczuk. Ankieta została przeprowadzona w drugiej połowie stycznia. Choć dyrektor Departamentu Edukacji w chełmskim magistracie Aneta Szostak zapewniała, że ankietę wypełnili wszyscy tegoroczni potencjalni maturzyści, czyli 1 446 uczniów, z naszych informacji wynika, że było inaczej. Nie mogli pochylić się nad nią wszyscy licealiści z „Czarnieckiego”, bo przynajmniej dwie klasy miały przebywać na kwarantannie.

Wyniki ankiety były dużym zaskoczeniem, bo mało prawdopodobne wydawało się, żeby nauczyciele mogli nakłaniać uczniów, by nie wypełniali deklaracji przystąpienia do matury. A jednak…

– Nie zamieciemy problemu pod dywan, choć dla mnie jest to olbrzymie zaskoczenie, bo my – wręcz przeciwnie – zachęcamy uczniów do tego, by nie bali się i podchodzili do egzaminów maturalnych – wyjaśnia Edyta Chudoba. – O dziwo, do tej pory nikt nie skarżył się, że miał propozycję rezygnacji z matury w zamian za pozytywną ocenę. Gospodarze klas też nie zgłaszali, że taki problem ma miejsce. Od rodziców również nie miałam żadnych sygnałów. Dla nas średnia szkoły z matury nie jest najważniejsza. Nigdy nie patrzyliśmy na to przez pryzmat naboru do klas pierwszych.

Dyrektor Chudoba zapewnia, że podejmie działania i będzie rozmawiać z nauczycielami, by takie sytuacje nie miały już miejsca. Nie zapowiada natomiast, że w stosunku do kogokolwiek wyciągnie konsekwencje. Tymczasem okazuje się, że nakłanianie słabszych uczniów do tego, by nie podchodzili do matury, bo mogą nie zdać egzaminów i przez to zaniżyć średnią szkoły, ma miejsce od przynajmniej dobrych kilku lat. Po artykule, który ukazał się w naszej gazecie, z redakcją skontaktował się absolwent jednego z chełmskich techników.

– Gdy zdawałem maturę, a było to pięć lat temu, nauczyciele języka polskiego i matematyki wprost mówili, że słabsi uczniowie nie dość, że obleją egzamin, to w dodatku obniżą średnią szkoły. A to było najważniejsze, bo słaby wynik to problem z naborem do klas pierwszych. Kilka osób z mojej klasy dostało propozycję rezygnacji z matury w zamian za dopuszczającą ocenę na świadectwie. Jedni byli zadowoleni, bo dostali zapewnienie, że ukończą szkołę. Drudzy natomiast mieli nadzieję, że dadzą radę przygotować się do egzaminów i jakimś cudem zdać, ale nauczyciele mieli inne zdanie – opowiada były uczeń jednego z miejskich techników. (s)