Mieszkańcy ul. Legionów Polskich pokazują, z czym przyszło im się borykać po remoncie ulicy Lubelskiej. Ich sąsiedztwo zamieniło się w błotne pobojowisko i grzęzawisko, po którym ciężko przejechać samochodem i przejść suchą nogą. – Ludzie na wsi żyją w lepszych warunkach a władze są głuche na nasze prośby – skarżą się.
– Zróbcie coś, bo już nie wiemy, do kogo się zwrócić o pomoc! – mówią mieszkańcy ul. Legionów Polskich w Chełmie. – Nasza ulica, chociaż trudno nazwać tę gruntową drogę ulicą, od lat jest w opłakanym stanie. Dziury, wyboje, błoto, że przejechać się nie można. A przy jednym bloku mamy nawet jezioro.
Mieszkańcy skarżą się, że budowy ani konkretnego remontu drogi nie mogą się doprosić od lat. A po remoncie ul. Lubelskiej ich okolica wygląda jeszcze gorzej.
– Mieliśmy zielony skwer u zbiegu Lubelskiej i Legionów. Był porośnięty trawą. Wzdłuż niego biegnie chodnik od nas do ulicy Lubelskiej, którym ludzie chodzą na przystanek czy do sklepów. Firma remontująca Lubelską składowała tutaj materiały na budowę, woziła je ciężarówkami. Po remoncie zostało nam błotne grzęzawisko. A chodnika w części nawet już nie widać spod tego błota. Dzieci idą do szkoły umazane błotem – skarżą się.
Mieszkańcy pokazują, że wzdłuż Legionów Polskich stoi kilkadziesiąt blaszanych garaży. Za dzierżawę miejsca miasto pobiera od właścicieli, co miesiąc, po kilkadziesiąt złotych. – To w skali roku daje pokaźną kwotę a mimo to pieniędzy na jakikolwiek remont naszej drogi zawsze brakuje – dziwią się. – Od trzydziestu lat tutaj mieszkamy i słyszymy tylko obietnice.
Miejscy urzędnicy poinformowali nas, iż opublikowano już zamówienie na wyłonienie wykonawcy remontów bieżących ulic, które obejmą również ul. Legionów Polskich. – Jesienią ubiegłego roku, w trakcie przebudowy ul. Lubelskiej, odcinek ul. Legionów Polskich od ul. Koszarowej (na wysokości garaży) podsypany był frezem – mówi Damian Zieliński z UM. – Co do pytania o przywrócenie porządku na obszarze składowania materiałów budowlanych – teren zostanie wyrównany i obsiany trawą. Nastąpi to wiosną, gdy będą ku temu odpowiednie warunki.
– To niech miasto, chociaż wyśle jakieś ekipy, żeby sprzątnęły nam błoto z chodnika – mówią mieszkańcy. – Czy na to też mamy czekać do wiosny? (bf)






























