Po kilku dniach w szpitalu w Łęcznej zmarł syn byłego wójta gminy Dorohusk. Mężczyzna ucierpiał w wyniku wybuchu butli z gazem na granicy. Miał poparzone 90 proc. ciała.
Tragedia w Dorohusku. Na początku minionego tygodnia, na skutek odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu syn byłego wójta gminy. Mężczyzna stosunkowo niedawno powrócił do ojczyzny i stanął za ladą w rodzinnym punkcie gastronomicznym przy granicy z Ukrainą.
Rankiem, 18 marca, był sam w lokalu. W pewnym momencie doszło do eksplozji. Wybuchł pożar, a część pokrytego blachą budynku zawaliła się. Płonący mężczyzna wybiegł z lokalu z krzykiem: – Butla wybuchła. Świadkowie mówili, że wyglądał jak żywa pochodnia. Padł na ziemię, a ludzie zaczęli go gasić kocami. Nieprzytomnego 36-latka zabrał do szpitala w Łęcznej śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Poszkodowany miał poparzone prawie 90 proc. ciała.
Strażacy wynieśli z częściowo zawalonego, a częściowo objętego pożarem budynku cztery jedenastokilogramowe butle na gaz propan-butan. Zaraz po zakończeniu akcji ratunkowej na miejscu zdarzenia prowadzone były oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Śledztwo w sprawie eksplozji, w wyniku której śmierć poniósł poparzony syn właściciela, prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie. Przyczyna wybuchu jest jeszcze nieznana. Jedną z hipotez jest, że do rozszczelnienia doszło w momencie wymiany butli. (pc, fot. PSP Chełm)






























