Alarmy w biurze poselskim i ratuszu

Urząd Miasta Chełm i biuro poselskie posła Grabczuka otrzymały wiadomość z informacją o podłożonym ładunku wybuchowym. Do obu budynków wkroczyła policja.

(14 kwietnia) Nocą na skrzynki e-mail biura poselskiego Krzysztofa Grabczuka i Urzędu Miasta Chełm dotarły anonimowe wiadomości z informacją o podłożonym ładunku wybuchowym. Pierwsi, po godzinie 8 rano, zgłosili sprawę odpowiednim służbom urzędnicy miejskiego ratusza.

– Zgodnie z obowiązującymi procedurami o sprawie została poinformowana policja, która dokonała specjalistycznych oględzin, jak i niezbędnej kontroli obiektu. Przesłana wiadomość była jedną z wielu przekazanych do urzędów na terenie całej Polski. Była próbą dezorganizacji ich pracy – komentuje Grzegorz Zarzycki z gabinetu prezydenta.

Mniej więcej 3 godziny później do dyżurnego komendy przyszło zgłoszenie z biura poselskiego. W obu przypadkach obyło się bez ewakuacji. Policjanci weszli do budynków, dokonali weryfikacji i nie potwierdzili obecności ładunków wybuchowych. Standardowo alarmy okazały się fałszywe.

Analogiczne treści wpłynęły niemal jednocześnie na skrzynki urzędów i biur poselskich posłów Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Niektórzy posłowie opublikowali nawet w Internecie treść pogróżek: „W Waszym biurze jest bomba. Wybuchnie dokładnie w południe w czwartek. Bombę zrobiłem z nawozu ANFO, peroksyacetonu, szybkowaru i gwoździ. Z***ię was jak bohater Stefan Wilmont tego sk****a Adamowicza. Wszyscy będziecie gryźć piach, za to, co mi zrobiliście. Zniszczyliście mi życie. Za to może być tylko jedna kara. Życie za życie. Ukraińcom pomagają, a Polaka prześladują dzień w dzień. Wy ku**y zginiecie za to”.

Teraz funkcjonariusze będą ustalać, kto odpowiada za wywołanie fałszywego alarmu. Żartownisiowi grożą surowe konsekwencje. (pc)