Gromy na byłą dyrektor

Pracownicy SP nr 5 w Chełmie w obszernym liście poskarżyli się nam na byłą dyrektor szkoły. Zarzucają jej, że miejsce pracy traktuje jak „swój prywatny folwark” i nie szanuje pracowników. Dyrekcja nie chce odnosić się do tych zarzutów, przekonując, że ktoś najwyraźniej próbuje zniszczyć dobre imię placówki.

Tuż przed początkiem nowego roku szkolnego do naszej redakcji dotarł list podpisany „Pracownicy Szkoły Podstawowej nr 5 w Chełmie”. Dotyczy Ewy Jakubowicz-Machajskiej, która przez ostatnie lata kierowała placówką. W czerwcu jej kadencja dobiegła końca, ale nadal jest zatrudniona w szkole jako nauczyciel. Kilka tygodni temu błędnie podaliśmy, że przeszła na emeryturę, za co przepraszamy.

Autorzy pisma skarżą się, że szkoła jest – jak określili – prywatnym folwarkiem byłej dyrektor, czego mają dość.

„Była pani dyrektor nie umie pogodzić się z utratą stołka i dalej przesiaduje w gabinecie dyrektora przy swoim biurku i już zapowiedziała, że będzie układała plan lekcji. Wicedyrektorem ma zostać nauczycielka, która jest w wielkiej zażyłości z byłą panią dyrektor i która pełniła funkcję sygnalisty. Mamy wrażenie, że obecna p.o. dyrektora nie podejmuje samodzielnych decyzji i robi wszystko tak, jak każe jej była dyrektor szkoły. Wiemy, że jeśli nikt tego nie powstrzyma, Ewa Jakubowicz, jako zwykły nauczyciel, będzie na specjalnych prawach w szkole (nie będzie chodziła na dyżury i zajmowała się jakimikolwiek funkcjami, które będą dla niej niewygodne)” – czytamy w liście.

Autorzy pisma zarzucają również byłej dyrektorce poniżanie przy uczniach i rodzicach, okazywanie braku szacunku, straszenie dyscyplinarką i kuratorium.

„Mamy dość prywatnego folwarku tej pani, która poniżała pracowników przy uczniach, rodzicach, trzaskała drzwiami przed nimi, krzyczała, nie okazywała szacunku. Gdy pojawiał się trudny rodzic, to nigdy nie chciała z nim rozmawiać” – wytykają autorzy listu. Twierdzą też, że była dyrektor miała godziny w świetlicy, ale nigdy ich nie realizowała, a dodatki dla nauczycieli przyznawała według swojego uznania.

„Wszystkie dodatki przyznawane są uznaniowo. Najczęściej wg stopnia służenia dyrektorowi, podobnie jak nagrody dyrektora. Nawet dodatki funkcyjne nie pokrywają się z przydziałem obowiązków. Liczba dodatków za wychowawstwo jest większa niż liczba oddziałów. Skarżą się też rodzice, którzy mówią, że corocznie wpłacają składkę na świetlicę szkolną w kwocie 20 zł, na którą nie dostają żadnego pokwitowania, a w świetlicy w dalszym ciągu są stare i zniszczone gry i zabawki, nie ma nawet papieru do rysowania. Szkoła dostała kilka gier za talenciaki z Lidla, a one mówią, że to z pieniędzy rodziców. Przez wiele lat nauczyciele płacili 5 zł na OC nauczycieli, które, jak się po latach okazało, mieściło się w ubezpieczeniu płaconym przez uczniów” – piszą autorzy skargi.

O skomentowanie tych zarzutów poprosiliśmy Agnieszkę Olbryk-Dziaduszyńską, p.o. dyrektora szkoły, a za jej pośrednictwem także byłą dyrektor. Obie pani przekazały, że nie będą odnosić się anonimów.

– Szkoła funkcjonuje prawidłowo, zgodnie z obowiązującym prawem, a pracownicy SP nr 5 są zaniepokojeni, że ktoś próbuje zniszczyć dobre imię szkoły, na które pracowali przez wiele lat – przekazała A. Olbryk-Dziaduszyńska. (w)