Odwalili fuszerkę i wypięli się na gwarancję

Zdjęcie ilustracyjne

Część szkolnej hali sportowej w Urszulinie znowu jest wyłączona z użytku. W ubiegłym roku przez kilka miesięcy młodzi piłkarze musieli trenować na połówce obiektu, teraz problem pojawił się znowu. I choć hala jest objęta gwarancją, wykonawca wypiął się na urzędników i nie ma zamiaru naprawiać fuszerki.

Z hali sportowej przy szkole w Urszulinie korzystają nie tylko uczniowie, ale też m.in. młodzi piłkarze miejscowego klubu piłkarskiego Polesie Urszulin. Pod koniec ubiegłego roku kilkoro rodziców wypisało swoje pociechy z treningów, bo nie było odpowiednich warunków do trenowania, gdyż w niedawno wyremontowanej hali wypaczeniu uległa duża część parkietu. Jako że inwestycja objęta była gwarancją wykonawcy, gmina wystąpiła do firmy o naprawę usterki. Negocjacje trwały kilka miesięcy, a w tym czasie połowa hali była wyłączona z korzystania. Ostatecznie wykonawca nie poczuł się winnym i usterkę musiała usunąć na własny koszt gmina. Niedawno problem pojawił się znowu, choć w nieco mniejszym zakresie. Niektórzy twierdzą, że to wina administratora obiektu, który oszczędza i nie grzeje odpowiednio hali, a drewniany parkiet bardzo nie lubi wahania temperatur i dużej wilgotności. Tym razem klepki wypaczyły się w bocznej części i tak bardzo nie przeszkadzają w lekcjach wychowania fizycznego, aczkolwiek sytuacja nie napawa optymizmem. – Prace przy układaniu parkietu odbywały się zgodnie z projektem i pod odpowiednim nadzorem – mówi wójt Tomasz Antoniuk. – Niestety, firma która to robiła, nie współpracuje, choć inwestycja jest jeszcze objęta ważną gwarancją. Pomni na wcześniejsze doświadczenia postanowiliśmy wykonać naprawę za pośrednictwem innej firmy. Koszt nie jest duży, a dzieci i młodzież nie będą zmuszeni długo czekać na naprawę. Jestem w kontakcie z dyrektorem, który zapewnia, że być może jeszcze w tym tygodniu usterka zniknie – dodaje Antoniuk. (bm)