Zwlekają z odpowiedzią

DPS w Nowinach, fot. Google Maps, Robert Lewicki

Nadal nie wiadomo, kto i na jakich zasadach korzysta z samochodów Domu Pomocy Społecznej w Nowinach. Radni z powiatu od miesięcy dopytują i interpelują o to, ale zamiast otrzymać odpowiedź są nieustannie zwodzeni. Za to plotkuje się, że jednej radnej za wycieczki autokarem z Nowin przyjdzie zapłacić kilkanaście tysięcy złotych.

Od miesięcy piętrzą się plotki na temat wykorzystywania przez niektórych radnych autokaru Domu Pomocy Społecznej w Nowinach na wyjazdy integracyjne. Do korzystania z samochodu placówki przyznała się na razie i rozliczyła z tego Grażyna Szykuła (PSL). Na jednej z sesji powiedziała, że jeździła autokarem do Sobiboru. Pokazała też rachunek, jaki za użyczenia samochodu wystawił jej DPS. Apelowała także do innych radnych, którzy pożyczali auto, aby zrobili to samo.

Rachunku co prawda nie pokazała, ale do zorganizowania wycieczki do Warszawy przyznała się także radna Paulina Suchań (PiS). Ale największe plotki narosły wokół radnej Doroty Łosiewicz. Rzekomo to ona miała korzystać z samochodu Nowin najczęściej. Zdaniem radnych opozycji organizowała wycieczki m.in. do Lichenia, Częstochowy, Sandomierza, Zakopanego a jeden z wypadów połączony był z wyjazdem na Słowację. Opozycja pytała, czy z racji tego, że radna pobierała od uczestników składki za wycieczki, zapłaciła za autokar. Ale od miesięcy nie mogą się tego dowiedzieć.

Najpierw powiat zaprzeczał, że auto z Nowin było użyczane, potem starosta Piotr Deniszczuk bagatelizował koszty wyjazdów, zestawiając je z ogromnymi dotacjami i inwestycjami, realizowanymi przez starostwo. A teraz po raz kolejny urzędnicy zasłaniali się covidem, który rzekomo utrudnia pracownikom DPS przygotowanie odpowiedzi na interpelację radnych. Jak żywo przypomina to mataczenia przy inwestycji w Wierzbicy. Tam też najpierw zaprzeczano, potem bagatelizowano wydatek, a teraz sprawę wyjaśnia prokuratura, która postawiła zarzuty staroście, wicestaroście i dwóm innym osobom.

Nieoficjalnie mówi się, że sprawdzenie, kiedy jeździł autokar Nowin, jest rzeczywiście trudne, bo nie wiadomo jak i czy w ogóle prowadzona była tego ewidencja. Ale radni sami chwalili się swoimi wypadami w internecie, chętnie publikując zdjęcia z wycieczek. Nie sposób się teraz tego wyprzeć. W starostwie plotkuje się, że wycieczki radnej Łosiewicz, biorąc pod uwagę ilość wyjazdów i kilometrów, powinny kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych. I wszyscy czekają, kiedy znajdą się na to rachunki z dowodami wpłat.

Czy dowiemy się, który z radnych jeszcze korzystał z autokaru?

Mówi się, że w końcu wykorzystywaniem samochodu i całego zaplecza Nowin, m.in. kuchni i pracowników (o czym wielokrotnie pisaliśmy), powinno się zainteresować Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Lubelski Urząd Wojewódzki z nowym wojewodą. Bo poprzednie władze z nadania PiS były troszkę głuche i ślepe na te liczne sygnały o nieprawidłowościach w powiecie, współrządzonym przez kolegów z partii. (bf)