Gorzkie refleksje na sesji. Radny gotów zrezygnować

Obrady Rady Miasta Rejowiec Fabryczny rzadko bywają nudne, ale emocje podczas ostatniej sesji, która odbyła się w środę, 23 lipca, były wyjątkowe. Gorzką refleksją na temat swojej pracy w radzie podzielił się radny Sławomir Kułaga. Jak stwierdził, jest bliski rezygnacji z mandatu przez personalnie ataki ze strony burmistrza.

Kamień ku pamięci Marszałka

Sesję zwołano na wniosek burmistrza. Wśród uchwał znalazły się zmiany w wieloletniej prognozie finansowej i budżecie (najważniejsze zmiany to zwiększenie środków o 41,5 tys. zł na zadanie „Modernizacja oczyszczalni ścieków oraz ujęcia wody wraz z budową i rozbudową sieci kanalizacji sanitarnej” i wprowadzenie do budżetu 151 tys. zł z PFRON na zakup minibusa dla Środowiskowego Domu Samopomocy). Największe zainteresowanie wzbudziła jednak uchwała dotycząca posadowienia kamienia pamiątkowego z tablicą upamiętniającą setną rocznicę pobytu Marszałka Józefa Piłsudskiego na stacji w Rejowcu Fabrycznym. Kamień ma stanąć przy ul. Dworcowej, na działce należącej do miasta. Inicjatorem przedsięwzięcia jest burmistrz, a radni poparli jego pomysł jednogłośnie. Uroczyste odsłonięcie zaplanowano na 15 sierpnia.

Interpelacje i napięcia

Podczas sesji głos zabrał radny Sławomir Kułaga, który w ostatnim czasie złożył kilka interpelacji. Na jedną z nich nie dostał merytorycznej odpowiedzi, bo urzędnicy zakwestionowali, że wystąpienie nazwane „interpelację” nie spełnia wymogów interpelacji i taką informację zamieścili na BIP-ie urzędu.

– Rolą burmistrza nie jest ocena, co jest interpelacją, a co nie – mówił radny Kułaga. – Powinien Pan odpowiadać na wszelkie zapytania radnych, nawet jeśli formalnie są one nazwane inaczej.

Burmistrz Gabriel Adamiec tłumaczył, że urząd, mimo wątpliwości formalnych, publikuje takie pisma wraz z odpowiedziami, kierując się szacunkiem dla mieszkańców i ich prawa do informacji.

W dalszej części wystąpienia radny Kułaga podzielił się gorzką refleksją na temat atmosfery panującej wokół jego działalności. Skarżył się, że czuje się systematycznie atakowany przez burmistrza, zarówno w oficjalnych odpowiedziach, w których nie brak „personalnych wycieczek”, jak i w mediach społecznościowych. Jako przykład podał niedawny wpis na Facebooku, w którym propozycje zastosowania ulg w opłacie śmieciowej burmistrz nazwał populistycznymi.

– Nie jestem tu po to, by Panu przeszkadzać, tylko by reprezentować mieszkańców. Może nie wszystkich, ale ich część. Ja naprawdę Panu pomagam. Nie nakazałem realizować zaproponowanych ulg w opłacie śmieciowej, prosiłem, aby o tym rozmawiać, szukać rozwiązań. A tymczasem na Facebooku zostałem zaatakowany, o czym dowiaduję się od znajomych, bo sam jestem zablokowany. A przecież to Pan w kampanii mówił o niżu demograficznym i kosztach życia – wskazywał S. Kułaga.

Radny odniósł się również do zarzutu z odpowiedzi na interpelację, jakoby głosował przeciw pozostawieniu nadwyżki bilansowej za 2024 r. w miejskiej ciepłowni.

– To nieprawda. Byłem wówczas z synem na feriach – tłumaczył.

Później dodał jeszcze, że ma bardzo mały komfort pracy i wykonywania swojego mandatu, bo cały czas jest przez burmistrza atakowany.

– Ja się czuję bardzo źle, po 30 latach uczciwej służby i w poważnym stopniu. Jestem tu dla dobra mieszkańców. Ja tych 800 zł diety nie potrzebuję. Ale to, żebym musiał borykać się z problemem przyjścia na radę i zastanawiać się czy zostanę zaatakowany, nie jest w porządku. I Pan jako były żołnierz „Gromu” powinien to wiedzieć Nie mówię tu o lojalności, ale zwykłym szacunku. – mówił Kułaga.

W końcowej części wystąpienia radny przyznał, że rozważa rezygnację z mandatu.

– Jest Pan bardzo blisko do doprowadzenia mnie do rezygnacji. Dla Pana byłaby to bardzo komfortowa sytuacja, dla mnie nie, chociaż podczas służby przeżywałem dużo gorsze sytuacje. Wyszedłem z ostatniej komisji, bo było mi głupio za zachowanie burmistrza w stosunku do niektórych radnych. Uważam, że to nie są standardy urzędnika reprezentującego miasto. Jakieś wojny, jakieś kłótnie z radnym… Ja z Panem nie walczę, jestem „za” Panem, a Pan to inaczej interpretuje. Czy czuje się Pan zagrożony z mojej strony? Nie jestem zagrożeniem. Jestem radnym. Nigdzie nie kandyduję, a kampania już minęła. Chyba, że Pan już przygotowuje się na kolejną. Jeśli spełni Pan obietnice o obniżeniu kosztów życia, będę pierwszym, który na Pana zagłosuje. Niech Pan w końcu współpracuje z radnymi. Jak coś się Panu nie podoba, podejmuje Pan autokratyczne decyzje, a jak trzeba scedować odpowiedzialność za niepopularne decyzje, to głosuje rada. Uchwała o podwyżce za śmieci była Pana, ale kto podwyższył śmieci: „No przecież rada”. Przepraszam, za emocjonalne wystąpienie, ale długo leżało mi to na sercu. Jestem przekonany, że w głębi duszy Państwo radni się ze mną zgadzacie, ale rozumiem, że jesteście w trudnej sytuacji – zakończył radny.

Radni, podobnie jak burmistrz, wystąpienie swojego kolegi przemilczeli…(w)