Dach cieknie, czynsz rośnie…

Podczas deszczu, z powodu przeciekającego dachu, kupcy muszą chować swoje towary pod skrzynkami

Dach nad Targowiskiem Miejskim przy ul. Popiełuszki przecieka coraz bardziej. Kupcy proszą spółkę Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie, która zarządza obiektem, o naprawę, ale ta odsyła ich z kwitkiem, twierdząc, że nie odpowiada za dach. Pat trwa, a lejąca się po ścianach i kapiąca z dachu woda nie tylko utrudnia handel, ale niszczy obiekt.

Problem z przeciekającym dachem zaczął się już kilka lat temu. Najpierw woda przesiąkała w kilku miejscach, a teraz leje się już na całej długości jednej z alejek.

– Woda cieknie strugami, zalewa skrzynki z warzywami, zmywa ceny, niszczy towar – skarży się jedna z handlujących. – Radzimy sobie, jak możemy: podstawiamy wiadra, zatykamy dziury szmatami, ale to rozwiązania na chwilę, a gdy przychodzi ulewa, nie da się pracować. Poza tym ta cieknąca woda zniechęca niektórych klientów. Pójdą gdzie indziej, gdzie nie będzie im się lało na głowę…

Jak mówią handlujący już dawno zgłaszali problem do Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich, spółki administrującej obiektem, ale ta odsyła ich z kwitkiem, twierdząc, że to nie jej sprawa i kupcy mają poradzić sobie sami.

– Co miesiąc płacimy czynsz, ostatnio wzrósł on do 484 zł za boks. A w zamian mamy cieknący dach i problemy z codziennym funkcjonowaniem. Usłyszeliśmy, że dach to nasz problem, bo boksy są naszą własnością – dodają rozgoryczeni handlarze.

Kiedy ponad 20 lat temu miasto stawiało targowisko przy Popiełuszki handlujący wykupywali poszczególne boksy. Uważają jednak, że jeśli nawet są właścicielami dachu nad samymi boksami, to nie nad alejkami i przecież nie do nich należą naprawy w tym miejscu, a dach przecieka wzdłuż alejki, zarówno po stronie boksu, jak i alejki.

Spółka potwierdza, że sprawa dachu wraca od lat.

– Umowy zostały kiedyś tak skonstruowane, że płaszczyzny dachowe nad boksami należą do handlujących. My odpowiadamy tylko za „korytarze”. Oczywiście w miarę możliwości staramy się poprawić komfort handlujących i odwiedzających, łatamy. Najlepszym rozwiązaniem byłby oczywiście kompleksowy remont, ale nie jest możliwy, dopóki nie uregulujemy stanu własności – wyjaśnia Artur Juszczak, prezes Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich.

Kilka lat temu spółka planowała inwestycję obejmującą nie tylko remont dachu, ale też montaż paneli fotowoltaicznych, które miały obniżyć koszty energii. Kosztorys opiewał wtedy na kilkaset tys. zł. Pomysł jednak upadł, bo z opinii prawnych wynika, że spółka nie może inwestować publicznych pieniędzy w mienie, które nie jest jej własnością.

– Szukamy rozwiązania prawnego, które pozwoliłoby uregulować sytuację – mówi prezes. – Jedną z propozycji mogłaby być formuła partnerstwa publiczno-prywatnego, ale z uwagi na potencjalne koszty handlujący prawdopodobnie nie będą nią zainteresowani.

Dodaje, że czynsze – podobnie jak co roku – zostały podniesione zgodnie ze wskaźnikiem inflacji.

Tymczasem handlarze wciąż zmagają się z przeciekającym dachem, rosnącymi opłatami i brakiem realnej pomocy.
– Czujemy się zostawieni sami sobie – mówią. – A przecież to miejsce żyje tylko dzięki nam i jeśli z tym cieknącym dachem nic się nie zrobi, w końcu coś się zawali…

Do sprawy wrócimy. (w)