Mógł rządzić dalej, ale odszedł na emeryturę. Naprawdę

Odchodzącego na emeryturę Kazimierza Smala (z lewej) przyszli pożegnać jego wszyscy wieloletni podwładni, na czele z wójtem Jarosław Walczukiem

Wielu wciąż nie dowierza, dopytuje o co chodzi. To chyba pierwszy taki przypadek w naszym regionie, że urzędujący wójt, wicewójt, burmistrz czy starosta w trakcie kadencji odchodzi na emeryturę i nie wraca na urząd, choć może wziąć odprawę, a później pobierać jednocześnie i emeryturę, i pensję. Kazimierz Smal, wicewójt gminy Ruda-Huta, jest wyjątkiem.

Kazimierz Smal zaskakuje nie po raz pierwszy. Od kiedy w 2005 roku został wójtem gminy Ruda-Huta w pierwszej turze wygrywał kolejne reelekcje, zdobywając po 80- i więcej procent głosów. Ale w ostatnich wyborach samorządowych, w ubiegłym roku, nie ubiegał się ani o urząd wójta, ani żaden inny mandat. Udzielił poparcia Jarosławowi Walczukowi, który bez najmniejszych problemów został wójtem. W samorządowym światku wszyscy zachodzili w głowę, dlaczego Smal, któremu ponad rok brakowało do emerytury zrezygnował z władzy i związanych z nią apanaży, i postanowił wrócić na zajmowane do 2005 roku mało eksponowane stanowisko w Starostwie Powiatowym w Chełmie. Kiedy po kilku miesiącach nowy wójt Rudy-Huty zapowiedział, że złożył swojemu poprzednikowi propozycję powrotu do gminy na stanowisko zastępcy wójta, a Kazimierz Smal ją przyjął, nie brakowało komentarzy, że Smal, choć nie wystartował na wójta, to i tak będzie teraz rządzić gminą z tylnego fotela, obowiązków będzie miał mniej, a finansowo niewiele straci. Tymczasem w końcem lipca br., wójt Walczak poinformował, że jego zastępca, który kilkanaście dni wcześniej skończył 65 lat, odchodzi na emeryturę. W urzędzie zorganizowano z tej okazji skromną, ale wzruszającą uroczystość. Pożegnać swojego wieloletniego szefa przyszli wszyscy urzędnicy. Wójt Walczuk w ich imieniu złożył mu serdeczne podziękowania za sumienną służbę, mądre decyzje, zaangażowanie i serce włożone w rozwój gminy. – Dzięki Panu nasza gmina pomimo małych dochodów stała się nowoczesna, otwarta i przyjazna dla mieszkańców. Życzymy dużo zdrowia, pomyślności w życiu osobistym oraz wielu radosnych chwil na zasłużonym odpoczynku – ściskał rękę swojego wieloletniego mentora, a przez kilka ostatnich miesięcy zastępcy, wójt Jarosław Walczuk.

I znowu pojawiły się domysły, że to odejście tylko na chwilę i za jakiś czas Smal wróci na swoje stanowisko, bo „będzie o to proszony przez urzędników”. Nie zdarzyło się bowiem do tej pory, by któryś z naszych wójtów, zastępców, burmistrzów czy starostów zrezygnował w trakcie kadencji z urzędu na rzecz emerytury. Mamy kilkoro takich samorządowców, którzy na urzędzie zarabiają po 200 tys. zł rocznie i dostają od ponad 100 do ponad 300 tysięcy zł emerytury, a do tego pobrali odprawy emerytalne.

Kazimierz Smal zapewnia, że na urząd wracać nie zamierza i podkreśla, że decyzja o faktycznym przejściu na emeryturę jest bardzo indywidualna.

– Podjąłem świadomą i przemyślaną decyzję, że po osiągnięciu wieku emerytalnego odejdę z urzędu. Nie jest mi żal, bo zostawiam gminę w dobrych rękach. Cieszę się z tego, co udało nam się wspólnie osiągnąć przez te lata. Wielomilionowe inwestycje, które rozpocząłem jako wójt, są kontynuowane, a ja teraz chcę poświęcić więcej czasu rodzinie, cieszyć się wnukami i wolnym czasem. Wracać do pracy nie zamierzam – mówi były wójt. (w)