Chełmianie skarżą się na uciążliwy odór, który od kilkunastu dni niemal codziennie unosi się nad miastem, m.in. w rejonie osiedla Rejowiecka. Najczęściej czuć go rano, ale – jak twierdzą mieszkańcy – smród daje się we znaki także w nocy. Około godz. 2-3 wielu z nich musi zamykać okna, bo zapach wdziera się do domów. Główną „podejrzaną” jest miejska oczyszczalnia ścieków. Spółka MPGK zapewnia, że przygotowuje się do dużej inwestycji, która ma ograniczyć uciążliwości.
Problem odorów, powracających głównie wiosną i latem, był jednym z głównych tematów ostatniego posiedzenia Komisji Rodziny, Zdrowia i Ochrony Środowiska Rady Miasta.
– Otrzymywałem w ostatnim czasie wiele telefonów i wiadomości o tym powracającym problemie zapachu z naszej oczyszczalni. Na jakim etapie jest jego rozwiązywanie, jakie działania MPGK podejmuje, aby temu przeciwdziałać? – pytał przewodniczący komisji, radny Łukasz Krzywicki (KR KO).
Na pytania odpowiadał prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, Jakub Oleszczuk. Jak wyjaśniał, odory są nieodłącznym elementem pracy każdej oczyszczalni, a ich nasilenie zależy m.in. od pory roku i ilości ścieków. Podkreślał także, że spółka nie ucieka od problemu i wdrożyła różne rozwiązania, których celem było niwelowanie nieprzyjemnych zapachów.
Ostatnia duża modernizacja obiektu miała miejsce w latach 2012–2015 i objęła hermetyzację części mechanicznej. Największa część – biologiczna – nie została wówczas zhermetyzowana, ponieważ przepisy w Polsce nie nakładają takich wymogów. Dziś MPGK przygotowuje się do inwestycji, która ma to zmienić.
– Jesteśmy na etapie końcowego pozyskiwania pozwolenia na budowę przykryć i hermetyzacji z biofiltrami układu biologicznego oczyszczania. Szacujemy, że koszt inwestycji wyniesie ok. 5,5–6 mln zł – informował Oleszczuk.
Dokumentacja została już pozytywnie zaopiniowana przez Sanepid, Wody Polskie i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Spółka czeka teraz na wydanie pozwolenia na budowę.
Jak wyjaśniał prezes Oleszczuk, ze względu na brak przepisów obligujących do hermetyzacji oczyszczalni, pozyskanie dotacji będzie trudne. Spółka planuje więc sięgnąć po pożyczki inwestycyjne.
– W związku z tym, że jest to inwestycja, która nie jest normowana i nie ma przepisów obligatoryjnych, które nakazywałyby spółce wykonanie tego przykrycia, system pozyskiwania środków będzie złożony. Nie uciekamy jednak od problemu – zaznaczył prezes MPGK.
Podkreślał również, że w przypadku pozyskania źródła finansowania, hermetyzacja odbędzie się możliwie szybko. Planowane zadaszenie obiektów oczyszczalni, odporne na warunki atmosferyczne, pozwoli skierować powstające tam odory na biofiltry. Dzięki temu znacząco ograniczona zostanie emisja nieprzyjemnych zapachów do atmosfery.
Jak tłumaczył Oleszczuk uciążliwe zapachy mogą mieć swoje źródła w zatorach w sieci kanalizacyjnej, do której trafiają m.in. tłuszcze i odpady powodujące problemy techniczne. Dlatego MPGK apeluje, by mieszkańcy zgłaszali uciążliwości pod numerem alarmowym 994.
– Spółka prowadzi też regularne czyszczenie sieci. Niedawno z głównego kolektora o średnicy 1600 mm usunięto osady, które wypełniały aż jedną trzecią jego powierzchni. Trwa również projektowanie modernizacji dwóch największych kolektorów z lat 60., doprowadzających ścieki do oczyszczalni – mówił Oleszczuk
Prezes MPGK zaznaczył, że problem zapachów nie dotyczy tylko Chełma. Zmagają się z nim zarówno mniejsze, jak i największe oczyszczalnie w kraju. Dodatkowym źródłem odorów są osady ściekowe, wywożone i zagospodarowywane głównie w rolnictwie.
Ze strony radnych padło kilka pytań dotyczących funkcjonowania oczyszczalni. Radny Krzywicki chciał wiedzieć, czy do chełmskiego obiektu trafiają ścieki spoza powiatu i województwa, w tym także przemysłowe oraz czy ich przyjmowanie może wpływać na zwiększoną uciążliwość zapachową. Interesowały go również koszty związane z tym procesem.
Prezes MPGK, Jakub Oleszczuk, wyjaśnił, że największą część przyjmowanych nieczystości stanowią ścieki ze zbiorników bezodpływowych oraz przydomowych oczyszczalni. Ich ilość stale rośnie, co ma związek ze zmianą przepisów nakładających na właścicieli obowiązek dokumentowania opróżniania takich instalacji. Oczyszczalnia posiada również pozwolenie na przyjmowanie ścieków przemysłowych.
– Jeśli chodzi o ścieki spoza województwa, to ich udział wynosi zaledwie 1–2 procent. Współpracujemy m.in. z miasteczkiem Warka, skąd trafiają do nas ścieki z tamtejszej, niezmodernizowanej oczyszczalni. Jednak w porównaniu z całością przyjęć to naprawdę niewielka część – podkreślił Oleszczuk. Dodał, że każda taka usługa wiąże się z opłatą i stanowi dla spółki źródło dochodu, które jest szczególnie istotne w sytuacji ograniczonych dotacji do systemu gospodarki wodno-kanalizacyjnej i wysokich kosztów planowanych inwestycji.
Inna teoria
Zdaniem jednego z naszych Czytelników źródłem uciążliwego zapachu może być nie oczyszczalnia ścieków, lecz MPEC, który – jak twierdzi – miałby spalać tani, zasiarczony węgiel.
– Dużo jeżdżę na rowerze i bardzo często na ulicach Kolejowej czy Piłsudskiego wyczuwam zapach siarkowodoru. To nie jest zapach z oczyszczalni, tylko z wysokiego komina, dlatego czuć go w różnych częściach Chełma, a nawet w Janowie czy Borku – relacjonował mieszkaniec.
O komentarz poprosiliśmy spółkę MPEC. W odpowiedzi zapewniono nas, że przedsiębiorstwo nie spala węgla niskiej jakości, a w procesach nie emituje „uciążliwych zapachów” dla mieszkańców. (w)




![Jarmark Wielkanocny w Siedliszczu [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/dsc08395-218x150.jpg)






















![Dzień Języków Obcych i Stosunków Międzynarodowych PANS [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/pans-jezyki0-324x400.jpg)


