Wróciły dawne podziały?

W czwartek (11 września) w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim odbyło się pilne spotkanie samorządowców z powiatu włodawskiego z wicewojewodą lubelskim Andrzejem Majem. Tematem była sytuacja po środowym ataku rosyjskich dronów, które naruszyły przestrzeń powietrzną Polski i spadły na terenie m.in. powiatu włodawskiego.

W spotkaniu udział wzięli m.in. wójtowie gmin Stary Brus, Urszulin, Włodawa, Wyryki, Hanna, Wola Uhruska oraz burmistrz Włodawy. Samorządowcy wyrazili zdecydowane oburzenie brakiem rzetelnej informacji i braku ich zaproszenia do udziału w posiedzeniu zarządzania kryzysowego, mimo że atak bezpośrednio dotyczył ich gmin. Szczególnie bulwersującą sytuację opisała wójt gminy Stary Brus Patrycja Zińczuk, która – jak się okazało – o tym, że na terenie jej gminy spadł dron, dowiedziała się przypadkiem podczas spotkania w Lublinie.

Informacja ta nie pochodziła z powiatowego sztabu kryzysowego, co podważa wiarygodność i skuteczność obecnie funkcjonujących procedur komunikacji.
– To jest sytuacja nie do przyjęcia. Jeżeli wójt gminy, na której terytorium doszło do incydentu z udziałem rosyjskiego drona, dowiaduje się o tym zupełnym przypadkiem, to mamy bardzo poważny problem z zarządzaniem kryzysowym – mówi Zińczuk.

Brak współpracy ze strony starosty

Wielu wójtów krytykowało również brak zaproszenia do udziału w powiatowym sztabie kryzysowym, który zebrał się bez udziału przedstawicieli gmin – zaproszono jedynie Bernarda Błaszczuka, wójta Wyryk. Taka postawa władz powiatowych została przez uczestników spotkania jednoznacznie oceniona jako nieodpowiedzialna i zagrażająca skutecznemu reagowaniu na zagrożenia. Wójt gminy Urszulin Adam Panasiuk podziękował wicewojewodzie za szybką reakcję i zorganizowanie spotkania, ale równocześnie podkreślił, że system zarządzania kryzysowego musi zostać usprawniony.

– Dziękuję za możliwość spotkania i omówienia zarządzania kryzysowego w takich sytuacjach, jakie wczoraj miały miejsce w powiecie włodawskim. Ważnym jest, abyśmy wyciągali konsekwencje z tego, co nie zadziałało. Ważnym jest, abyśmy my, wójtowie, wspierali się wzajemnie w takich sytuacjach, bo takie zdarzenia mogą wydarzyć się wszędzie, także w gminie Urszulin – mówił Panasiuk. Z zadowoleniem przyjął też informację, że poszkodowana rodzina z gminy Wyryki już następnego dnia otrzymała doraźne wsparcie z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, a w dalszej kolejności również pomoc przy odbudowie zniszczonego domu.

Konieczne zmiany w procedurach

Spotkanie z wicewojewodą Andrzejem Majem pokazało, że w sytuacjach takich jak atak dronów wojskowych na terytorium Polski lokalne władze muszą mieć bezpośredni dostęp do informacji, współuczestniczyć w działaniach sztabów kryzysowych i mieć realny wpływ na decyzje. Obecny model – jak zauważyli samorządowcy – nie wytrzymuje próby rzeczywistego zagrożenia. – To nie może się powtórzyć. Samorządy muszą być partnerami, a nie biernymi obserwatorami wydarzeń. Zwłaszcza, gdy mówimy o realnym zagrożeniu życia i zdrowia mieszkańców – mówi Dariusz Semeniuk, wójt gminy Włodawa.

W środę, 10 września, w godzinach porannych na terenie powiatu włodawskiego spadło kilka obiektów powietrznych, które – według informacji przekazanych przez wojsko – były rosyjskimi dronami rozpoznawczymi. W gminie Wyryki został uszkodzony dom mieszkalny. Choć nie było ofiar, zdarzenie wywołało niepokój wśród mieszkańców i wznowiło debatę o skuteczności polskiego systemu reagowania na zagrożenia hybrydowe. (pb)