
W miniony piątek (16 stycznia) w Urszulinie odbył się pogrzeb 37-letniej Emilii, której zamarznięte, przysypane śniegiem ciało odnaleziono w niedzielę, 11 stycznia, nad brzegiem rzeki Tarasienki. Emilia spoczęła obok swojego ojca, który zmarł kilka miesięcy wcześniej. Żegnały ją tłumy. Śledztwo w sprawie śmierci kobiety prowadzi włodawska prokuratura.
Sprawą zaginięcia 37-letniej Emilii i jej poszukiwaniami żyła cała Polska z nadzieją, że odnajdzie się żywa. Kobieta zaginęła we wtorek, 6 stycznia, około godziny 22. Po kłótni z mężem, w środku nocy wysiadła z kierowanego przez mężczyznę auta na drodze pomiędzy Włodawą a Okuninką, w rejonie stawów rybnych przy rzece Włodawce, w pobliżu Jeziora Lipieniec. Choć był siarczysty mróz wyszła z auta bez kurtki. W samochodzie zostawiał również telefon. Zabrała ze sobą jedynie płócienną torbę. Według relacji męża miała mieć przy sobie częściowo opróżnioną butelkę alkoholu. Mężczyzna odjechał w kierunku Włodawy, a po krótkim czasie – jak twierdził – zawrócił, by zabrać żonę. Na miejscu jednak już jej nie zastał. Tą informacją z nikim się nie podzielił. Dopiero następnego dnia zaginięcie Emilii zgłosiła na policję jej matka, zaniepokojona brakiem kontaktu z córką.
Od 7 stycznia trwały szeroko zakrojone poszukiwania z udziałem policji, strażaków PSP i OSP oraz ochotników. Przeczesywano tereny leśne, okolice dróg i brzegi rzek. Korzystano z drona i kamer termowizyjnych. Z każdym dniem nadzieja na odnalezienie kobiety żywej malała, choć bliscy i mieszkańcy regionu wciąż liczyli na szczęśliwy finał. Ten okazał się tragiczny. W niedzielę (11 stycznia) przed południem odnaleziono ciało Emilii. Znajdowało się ono na brzegu rzeki Tarasienki, tuż przy jej ujściu do Włodawki. Wszystko wskazuje na to, że kobieta musiała przejść przez lodowatą wodę. Zdołała się wydostać na przeciwległy brzeg jednak nie miała już sił, by iść dalej. Jej zamarznięte ciało znalazł jeden ze strażaków. Zobaczył wystający spod warstwy śniegu nos. Reszta ciała była zasypana. Po odkopaniu okazało się, że kobieta miała wyciągnięte za głowę ręce, a jej ubranie mogło świadczyć o tym, że miała problemy z wydostaniem się na brzeg. Na ciele nie ujawniono jakichkolwiek śladów przemocy czy działania osób trzecich. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że przyczyną śmierci było wychłodzenie. Szczegółowe wyniki znane będę jednak dopiero za kilka tygodni. Dlaczego kobieta nie udała się w kierunku domu we Włodawie, do którego miała 2-3 kilometry tylko zeszła z drogi i brnęła przez pola pokryte głębokim śniegiem?
– Prokuratura Rejonowa we Włodawie prowadzi postępowanie, jednak do tej pory nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów. Śledczy czekają na szczegółowe wyniki sekcji, które mają odpowiedzieć m.in. na pytania, czy w chwili śmierci kobieta znajdowała się pod wpływem alkoholu, leków lub innych substancji psychoaktywnych oraz czy przyczyną zgonu było wychłodzenie organizmu. Dopiero te ustalenia pozwolą pełniej odtworzyć ostatnie godziny jej życia – mówi prokurator Marek Zych, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że małżeństwo Emilii przeżywało w ostatnim czasie bardzo trudny okres. Para nie mieszkała razem, a dwójka ich dzieci przebywała na co dzień z matką. Kobieta miała zmagać się z problemem alkoholowym. Choć Emilia sama była psycholożką, pomagającą wydobyć się z problemów innym, sama nie potrafiła sobie z nimi poradzić. Podejmowała próby leczenia, które jednak nie przyniosły trwałych efektów. Do tego nie tak dawno zmarł jej ojciec, z którym była mocno związana i pojawiły się problemy w pracy. W takim kontekście – podkreślają osoby znające rodzinę – napięcia i kryzys w związku były ogromnym obciążeniem dla obojga małżonków. Niektórzy wskazują, że zachowanie męża, którego po zaginięciu Emilii w internetowych komentarzach wielu odsądzało od czci i wiary, można rozpatrywać przez pryzmat zmęczenia wieloletnią, trudną sytuacją domową, choć śledczy jednoznacznie podkreślają, że to nie oceny moralne, lecz fakty i dowody będą miały znaczenie w postępowaniu. Cała sytuacja jest niezwykle traumatyczna dla bliskich kobiety, rodziny, przyjaciół i współpracowników. Jej śmierć wstrząsnęła również całą społecznością. Pogrzeb Emilii odbył się w piątek (16 stycznia). Mszę odprawiono w kościele pw. NSJ we Włodawie, zaś jej ciało spoczęło na cmentarzu w Urszulinie, w rodzinnym grobowcu obok ojca. Tymczasem prokuratura kontynuuje czynności, a odpowiedzi na najważniejsze pytania mają przynieść wyniki badań medycznych, od których zależeć będzie dalszy bieg sprawy. (bm)





























