Mieszkańcy bloków przy ulicy Kolejowej w Chełmie są zdesperowani. To z powodu starych, spalinowych lokomotyw, przyjeżdżających z Ukrainy na dworzec Chełm Główny, które godzinami mają włączone silniki. – Ten nieustanny hałas i huk jest nie do zniesienia. To trwa już czwarty rok i nikt nie potrafi nam pomóc – mówi nasza Czytelniczka.
O tym problemie piszemy już kolejny raz. Mieszkańcy bloków sąsiadujących z Dworcem Głównym PKP proszą o nagłośnienie tematu i interwencję, bo są zrozpaczeni. Problem rozpoczął się po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą. To wtedy na stację do Chełma zaczęły przyjeżdżać z Ukrainy lokomotywy spalinowe starego typu. Godzinami rozgrzewają się przed wyjazdem, silniki nie gasną po przyjeździe a hałas, który wytwarzają doprowadza ludzi do obłędu. I tak od blisko czterech lat. Mieszkańcy pobliskich bloków wysłali szereg skarg i pism z prośbą o pomoc i interwencję, ale nie przynosi to skutku.
– Ten łomot nie daje zasnąć, nie daje normalnie funkcjonować, nie daje uczyć się dzieciom – mówi, płacząc, nasza Czytelniczka. – Mam już od tego nerwicę. Podjeżdża pociąg i stoi tak godzinami na włączonym silniku. Te spaliny czuć okropnie, ale to ten łomot jest najgorszy. Głowa pulsuje niemiłosiernie i ma się ochotę uciec z tego obłędu, ale dokąd? Przecież my tu mieszkamy. Ani się wyprowadzić, ani tak dalej żyć. Szaleństwo jakieś, a najgorsze, że tyle instytucji prosiliśmy już o pomoc i nikt nie potrafi zrobić z tym porządku. To nie jest problem, który trwa tylko zimą, ale o każdej porze roku. Teraz zmienili rozkład jazdy i jest jeszcze gorzej. Tak się nie da żyć.
Nasi dziennikarze niejednokrotnie już zwracali się z prośbą o wyjaśnienie tematu i podjęcie interwencji do PKP Intercity i teraz też to zrobiliśmy. Czekamy na odpowiedź, ale z wysłanej jakiś czas temu do naszej redakcji odpowiedzi PKP Intercity wynikało, że jednostka ta występowała w tej sprawie do przedsiębiorstwa kolejowego Ukrzaliznytsia S.A. Ukraińskie przedsiębiorstwo kolejowe miało zapewnić, iż w celu minimalizacji hałasu i zachowania maksymalnej czystości powietrza, wydawane były polecenia dla drużyn pociągowych o zakazie ogrzewania wagonów i postoju z włączoną lokomotywą na stacjach kolejowych Warszawa, Chełm i Przemyśl. Sęk w tym, że Chełmianie nie zauważyli poprawy sytuacji.
– My również dostaliśmy niedawno od mieszkańców pismo z prośbą o interwencję – mówi Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ w Lublinie. – W związku z tym 19 stycznia br. wysłaliśmy do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, kompetentnego w zakresie transportu kolejowego w Polsce, pismo z prośbą o podjęcie działań w tej sprawie. Dołączyliśmy wniosek od mieszkańców. Czekamy na odpowiedź i informację o podjętych działaniach ze strony Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, który jest organem kompetentnym do wskazania rozwiązań tego problemu. Jedną z alternatyw byłaby reorganizacja i przestawienie tych pociągów dużo dalej. Ale to nie my jesteśmy w tej kwestii władni.
Do tematu wrócimy. (mo)






























