Mieszkańcy gminy Hańsk wciąż nie mogą otrząsnąć się z traumy po wydarzeniach w Kulczynie Kolonii, gdzie pod koniec stycznia br. na drodze śmiertelnie potrącony został 54-letni Mariusz G. Na jaw wychodzą nowe, niepokojące fakty, mogące mieć związek z tragicznym zdarzeniem.
Do tragedii doszło w poniedziałkowy wieczór (26 stycznia), gdy 54-letni Mariusz G., poruszający się w odblaskowej kurtce, rowerem, prawidłową stroną drogi został uderzony przez rozpędzonego Opla Astrę. Za kierownicą – jak się później okazało – siedział 32-letni Seweryn T., obecny dobry znajomy byłej żony ofiary, a na fotelu pasażera znajdował się 25-letni Michał G. – syn potrąconego rowerzysty. Obaj mężczyźni byli pijani; Seweryn T. miał ponad 2, a Michał G. ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Uciekli z miejsca wypadku nie udzielając ofierze pomocy. Zatrzymani zostali jeszcze tego samego wieczora. Rozbite auto, które potrąciło Mariusza G. policjanci znaleźli na jednej z posesji w gminie Hańsk.
Tyle wynika z oficjalnych ustaleń, choć bliscy ofiary uważają, że w samochodzie podróżowały jeszcze inne osoby. Najbardziej jednak uderzającym aspektem sprawy było zachowanie 25-letniego syna ofiary. Mimo, że sprawca nie zatrzymał się, by udzielić pomocy konającemu człowiekowi, Michał G. początkowo uczestniczył w ucieczce z miejsca zdarzenia i dopiero niedługo później wrócił na miejscu wypadku. Według naszych nieoficjalnych ustaleń, to on powiadomił policję. Jak twierdzą mieszkańcy, którzy pojawili się na miejscu tragedii jego zachowanie było dziwne. Owszem, był pod silnym wpływem alkoholu, ale o zdarzeniu, w którym zginął jego ojciec miał opowiadać bez okazywania większych emocji. – To nie jest normalne zachowanie, dlatego śledczy powinni szczegółowo wyjaśnić okoliczności tej tragedii, nie tylko pod kątem nieszczęśliwego wypadku pod wpływem alkoholu – mówią prosząc o anonimowość.
Konflikty w tle tragedii
Relacje świadków malują skomplikowany obraz relacji między Sewerynem T., Mariuszem G., byłą żoną Mariusza G. i ich synem Michałem G. Ofiara, opisywana jako dobry, spokojny człowiek, miał być wcześniej zastraszany przez Seweryna T., który miał mu grozić, chcąc wymusić na nim zameldowanie w swoim miejscu zamieszkania. W gminie huczy też od plotek o wcześniejszych wybrykach Michała i Seweryna T., którzy mieszkali wspólnie z byłą żoną ofiary w jego domu. Obaj nie cieszyli się dobrą opinią, mieli na koncie wspólne pobicie w Dubecznie oraz problemy z alkoholem.
Wersja o nieszczęśliwym wypadku jest poddawana w wątpliwość m.in. przez brak śladów hamowania na czarnej szosie oraz fakt, że Mariusz G. jadąc rowerem był doskonale widoczny – miał na sobie kurtkę odblaskową, elementy odblaskowe na rowerze oraz latarkę na szyi, co widać na nagraniach, jakimi dysponuje jego rodzina. Kierujący, nawet będąc pod wpływem alkoholu, musiał widzieć rowerzystę z daleka. Pojawiają się więc domysły, że sprawcy mogli chcieć nastraszyć 54-latka, a sytuacja pod wpływem promili i brawury wymknęła się spod kontroli.
Prokuratura na ten moment przedstawiła zarzuty jedynie kierującemu Oplem, Sewerynowi T., któremu grozi do 20 lat więzienia, ale w kręgu jej zainteresowania są również partnersko-rodzinne relacje, jakie istniały między uczestnikami tego zdarzenia i czy miały one wpływ na samo zdarzenie. (bm)






























![Chełm jest z nich dumny [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/ambasador-chelmianin-i-sportowiecokkkk-324x400.jpg)


