Nie ja poszłam na wojnę, wojna przyszła do mnie

– mówi Alla Senczenko, ukraińska żołnierka, która 8 miesięcy i 11 dni spędziła w rosyjskiej niewoli. Zastraszano ją, grożono śmiercią i gwałtem, a na jej oczach zastrzelono trzech jej przyjaciół. Wstrząsające przeżycia z niewoli i frontu żołnierka przedstawiła podczas wyjątkowego spotkania w restauracji „Dumka” w Chełmie w przeddzień czwartej rocznicy wybuchu wojny. Towarzyszył jej inny ukraiński weteran, który na froncie stracił rękę.

Organizatorem spotkania, które odbyło się 20 lutego tj. na cztery dni przed 4. rocznicą wybuchu wojny na Ukrainie, była ukraińska restauracja „Dumka” w Chełmie we współpracy z chełmskim stowarzyszeniem WeRwA, a także Fundacją Partnerstwo i Współpraca. Spotkanie było formą podziękowania Chełmianom za wsparcie udzielane Ukraińcom. Uczestniczyli w nim m.in. przedstawiciele Urzędu Miasta Chełm na czele z Dorotą Cieślik – wiceprezydent Chełma, Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Chełmie na czele z rektor Beatą Fałdą, senator Józef Zając, a także chełmscy przedsiębiorcy i reprezentanci stowarzyszeń. Gości przywitał Stanisław Adamiak, konsul honorowy Ukrainy w Chełmie, który objął spotkanie honorowym patronatem. Uroczystość rozpoczęto minutą ciszy za ofiary wojny na Ukrainie.

O wstrząsających wspomnieniach z niewoli i frontu Alli Senczenko i jej przyjaciela, który na wojnie stracił rękę, piszemy w papierowym wydaniu „Nowego Tygodnia”. (red)