Na bramie nieczynnej od roku Huty Dubeczno (gm. Hańsk) zawisł baner o rekrutacji pracowników. Właściciel zakładu szuka hutników, szlifierzy i topiarzy kusząc „bardzo dobrymi warunkami”. W Dubecznie, jednak niedowierzają, że w największej przez lata firmie na terenie powiatu włodawskiego uda się wznowić produkcję. Wszyscy bardzo by tego chcieli, ale byli pracownicy dotkliwie sparzyli się na tym pracodawcy i uważają, że to jakiś kolejny wybieg…
– Część zwolnionych hutników znalazła pracę w Bogdance i na pewno nie wróci, a ci co nie znaleźli tak stabilnego zatrudnienia, też podchodzą do tego z dużą rezerwą, bo właściciel nie rozliczył się z nimi jeszcze za poprzednią pracę – słyszymy od jednego z mieszkańców Dubeczna. – Jak tylko zawisł ten baner o rekrutacji, to pojawiła się nadzieja, że jest nowy właściciel z czystą kartą i faktycznie do huty i Dubeczna wróci życie. Ale kiedy okazało się, że właściciel jest ten sam, ten entuzjazm prysł.
Huta na początku ubiegłego roku wstrzymała produkcję, a jej właściciel tłumaczył to „chwilowymi problemami”. Problemy okazały się nie do przezwyciężenia i w kwietniu 2025 roku zakład został zamknięty, a wszyscy pracownicy zwolnieni. Do dziś nie dostali zaległych wynagrodzeń za ostatni miesiąc wypowiedzenia, ani żadnych odpraw. Kiedy na bramie zamkniętego zakładu pojawił się baner informujący o rekrutacji nowych pracowników i okazało się, że to ten sam właściciel, zamiast nadziei pojawiło się oburzenie.
– Jak to możliwe, że firma szuka nowej załogi kusząc ją bardzo dobrymi warunkami, skoro nie rozliczyła się z poprzednią? – pytają byli pracownicy, którzy czekają na zaległe pieniądze. Przypominają również, że jeszcze przed ich zwolnieniem właściciel organizował spotkania, podczas których pojawiały się zapowiedzi wznowienia produkcji, z których nic nie wynikło.
Stąd, choć wszyscy chcieliby, by do huty i Dubeczna wróciło życie, większość nie dowierza się to uda. Z bardzo umiarkowanym optymizmem podchodzi to tego również wójt gminy Hańsk, Alan Struski, który kontaktował się z właścicielem zakładu. – Uzyskałem zapewnienie, że planowane jest wznowienie produkcji, jednak będzie to uzależnione od znalezienia odpowiedniej ilości wykwalifikowanych pracowników – mówi samorządowiec.
Właściciel huty, który ma jeszcze inne zakłady w kraju, ma ponoć teraz portfel pełen zamówień – jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – i na poważnie chce wznowić w Dubecznie produkcję kieliszków. Nie udało się nam jednak z nim porozmawiać i spytać, jak widzi w tej sytuacji sprawę zaległych rozliczeń z pracownikami. Podobno w najbliższych dniach, jeśli znajdzie się grupa chętnych do pracy, właściciel huty, ma przyjechać do Dubeczna na rozmowy. (bm)

































