Nie wszyscy radni stanęli w obronie burmistrza

Zarząd Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Warzywo” złożył skargę na burmistrza Krasnegostawu zarzucając mu przewlekłość postępowania i brak rozstrzygnięcia wieloletniego sporu dotyczącego urządzenia piętrzącego wodę przy ich ogródkach. Rada uznała skargę za bezzasadną, ale część radnych z klubu Krasnostawianie wstrzymała się od głosu, co wywołało słowne spięcie między włodarzami miasta, a przewodniczącym rady.

Na ostatniej sesji Rady Miasta Krasnystaw rozpatrywano m.in. uchwałę w sprawie rozpatrzenia skargi na działalność burmistrza Krasnegostawu. Złożył ją Zarząd Krasnostawskiego Stowarzyszenia Działkowców ROD „Warzywo”.

Działkowcy zarzucili burmistrzowi m.in. podejmowanie „wykluczających się stanowisk” w sprawie wykonania bez pozwolenia na budowę przepustu pod drogą oraz urządzenia piętrzącego wodę znajdującego się niedaleko Ogrodu. Zarząd ROD „Warzywo” twierdzi też, że burmistrz w sposób „przewlekły” prowadzeni sprawę i do dziś nie uregulowano stanu prawnego wspomnianego urządzenia piętrzącego wodę. Rozpatrzeniem skargi najpierw zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Krasnystaw, która uznała, że podnoszona w skardze sprawa dotycząca „wykluczających się stanowisk” wykracza poza zakres kontroli prowadzonej w trybie rozpatrywania skargi. Organ rozpatrujący skargę nie jest uprawniony do badania zasadności ani zgodności tych stanowisk oraz do przesądzania, czy pozostają one ze sobą w sprzeczności. Dlatego też nie jest możliwe dokonanie takiej oceny w ramach niniejszego postępowania.

– Biorąc powyższe pod uwagę należy uznać zarzut ten jako bezzasadny – czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały skierowanej na sesję rady miasta. Odnośnie zarzutu przewlekłego sposobu prowadzenia sprawy i braku jej rozstrzygnięcia w postaci podpisania aktu notarialnego, polegającego na przeniesieniu prawa wieczystego użytkowania działki, na której znajduje się urządzenie spiętrzające wodę, na rzecz miasta Krasnystaw, Komisja ustaliła, że burmistrz Krasnegostawu „podejmował czynności w przedmiotowej sprawie z zachowaniem terminów i obowiązujących przepisów prawa, a brak ostatecznego rozstrzygnięcia nie jest wynikiem bezczynności organu wykonawczego gminy.

Komisja stwierdziła, że istnieją przesłanki uzasadniające niedokonywanie czynności notarialnej na obecnym etapie, tj.: toczące się postępowanie kontrolne przeciwko Stowarzyszeniu prowadzone przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie w zakresie niezgodnego z prawem spiętrzania wody na przedmiotowej nieruchomości oraz skargi mieszkańców ul. Lwowskiej domagających się pilnej reakcji organów publicznych w związku z realnym zagrożeniem bezpieczeństwa wodnego ich nieruchomości – dowiadujemy się.

Komisja odnotowała ponadto, że burmistrz „deklaruje wolę wykonania podjętego Zarządzenia po zakończonej procedurze kontrolnej Stowarzyszenia przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie”. Ponadto, w uchwale zapisano, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdza, aby działania burmistrza miały charakter przewlekły. Postępowanie prowadzone było z udziałem przedstawicieli Stowarzyszenia, bez zbędnej zwłoki z zachowaniem przepisów prawa, dlatego zarzuty dotyczące przewlekłości postępowania także należy uznać za bezzasadne.

Za przyjęciem uchwały w sprawie uznania skargi działkowców na burmistrza za bezzasadną zagłosowało ośmioro radnych (Lech Berezowski, Karolina Gołębiowska, Kamil Hukiewicz, Andrzej Smorga, Emilia Wiśniewska, Emil Witkowski, Agnieszka Wolanin i Marcin Worotyński), a pięcioro „wstrzymało się” od głosu (Anna Kawęcka, Magdalena Pizoń, Agnieszka Pocińska-Bartnik, Lucjan Wąsiura i Marcin Wilkołazki). W sesji nie uczestniczyli Dariusz Turzyniecki i Marcin Ciechan.

Wydawało się, że jest po temacie, ale niespodziewanie sprawa skargi wróciła w „wolnych wnioskach”. Głos zabrała wówczas Monika Sawa. Zastępczyni burmistrza Krasnegostawu zwróciła się bezpośrednio do radnej Pizoń i radnej Kawęckiej z zapytaniem czemu wstrzymały się od głosu, skoro brały aktywny udział w procedowaniu skargi (radne te są członkiniami Komisji Skarg, Wniosków i Petycji). – Chciałabym wiedzieć, czym kierowały się panie, podejmując decyzję o wstrzymaniu się od głosu po tak długim procesie analizowania? Co według pań pozostało niewyjaśnione? – pytała Sawa. Obok tematu obojętnie nie przeszedł też Daniel Miciuła.

Burmistrz podkreślił, że sytuacja opisana w skardze złożonej przez działkowców, sięga roku… 1996. – Jestem czwartym burmistrzem, do którego ten temat wraca – mówił Miciuła. Do dyskusji włączył się przewodniczący rady Marcin Wilkołazki, który podkreślił, że radni mają pełne prawo głosować zgodnie z własnym przekonaniem. – Radny swoją wolę wyraża w głosowaniu. Ma prawo głosować za, przeciw lub się wstrzymać. To jest wyrażenie woli radnego. Czuję, że pan burmistrz próbuje wywierać jakąś presję na radnych, to chyba nie tędy droga – mówił Wilkołazki.

W odpowiedzi Miciuła zauważył, że przewodniczący też wstrzymał się od głosowania. – Może pan powie, dlaczego? Obowiązkiem radnego jest rozstrzygać sprawy mieszkańców, a nie stać z boku – wygarnął burmistrz.

– Część osób zagłosowało za, część osób się wstrzymało i dla mnie jest temat zakończony – odpowiedział Wilkołazki. (kg)