Co się stało z chorą sarną?

Zwycięskie zdjęcie

Mieszkańcy Rejowca Fabrycznego poinformowali nas o nietypowej interwencji przy ul. Leśnej. Według ich relacji pracownicy miasta mieli zabrać chorą sarnę i przewieźć ją w bagażniku samochodu osobowego w nieznanym kierunku. Urząd Miasta twierdzi jednak, że tego dnia nie otrzymał żadnego zgłoszenia w tej sprawie.


– 18 lutego zadzwoniliśmy z prośbą o pomoc do urzędu miasta w sprawie zwierzęcia tarasującego wjazd na jedną z posesji przy ul. Leśnej. Była to sarna, która wyglądała na chorą i osowiałą. Baliśmy się jej dotknąć – piszą w liście do redakcji Czytelnicy. Po zgłoszeniu, jak relacjonują, na miejsce przyjechali młodzi pracownicy miasta, którzy zawiadomili Ochotniczą Straż Pożarną z Kaniego. Strażacy mieli jednak stwierdzić, że nie mogą zająć się zwierzęciem.

– Wtedy, ku naszemu zdziwieniu, zobaczyliśmy, jak pracownicy zapakowali sarnę – nie wiadomo, czy nie chorą np. na wściekliznę – do bagażnika swojego osobowego samochodu i odjechali w nieznanym kierunku. Przecież to może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi – piszą mieszkańcy. Pytają też, czy burmistrz wie o takich działaniach swoich pracowników i czy wydaje podobne polecenia.

– Osobiście poinformowaliśmy Powiatową Inspekcję Weterynarii i organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt, aby ktoś zajął się tą sprawą – dodają.

Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Chełmie potwierdza, że przyjął takie zgłoszenie. W odpowiedzi inspektorzy przekazali mieszkańcom informację, do jakich instytucji mogą zwrócić się z podobnym problemem.

Zapytaliśmy również Urząd Miasta Rejowiec Fabryczny, czy otrzymał informację o zwierzęciu przebywającym przy ul. Leśnej, jakie służby zostały skierowane na miejsce interwencji oraz dokąd przewieziono sarnę i czy została ona przekazana odpowiedniej jednostce. W odpowiedzi miasto poinformowało, że 18 lutego 2026 r. do urzędu nie wpłynęło zgłoszenie dotyczące sarny przebywającej przy ul. Leśnej.

Jak widać, relacje mieszkańców i stanowisko urzędu wyraźnie się różnią. Mieszkańcy liczą, że sprawa zostanie wyjaśniona, a los sarny – ustalony. O interwencję w tej sprawie zwrócili się także do radnego Mariusza Gramsa. w