Śnieg wskazał „winowajcę”

W ostatnich tygodniach mieszkańcy Chełma ponownie skarżyli się, że z grobów na cmentarzu komunalnym znikają świeże kwiaty. Jak się okazuje, za ogołacanie mogił nie odpowiadają złodzieje, lecz zwierzyna z pobliskiego lasu, która w poszukiwaniu pożywienia zagląda na teren nekropolii. Administrator cmentarza zapewnia, że podejmuje działania, aby ograniczyć pojawianie się dzikich zwierząt.

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o sygnałach Czytelników, którzy zwracali uwagę, że z grobów na cmentarzu komunalnym przy ul. Mościckiego coraz częściej znikają żywe kwiaty, zwłaszcza róże. Bliscy zmarłych podejrzewali wówczas, że ktoś kradnie kwiaty, by wykorzystywać je ponownie.

– Następnego dnia po pogrzebie teścia z grobu zniknęły wszystkie świeże róże. Podejrzewamy, że ktoś wykorzystał je ponownie do przygotowania wieńców czy stroików. To wyjątkowo przykra sytuacja. W chwili, gdy rodzina pogrążona jest w żałobie, ktoś dopuszcza się tak rażącego braku szacunku wobec zmarłego i jego bliskich – mówiła jedne z naszych Czytelniczek.

Administracja cmentarza wskazywała wówczas jednak na zupełnie inną przyczynę, tłumacząc, że za znikające kwiaty najczęściej odpowiadają sarny, które zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym pojawiają się na cmentarzu w poszukiwaniu pożywienia – pąki świeżych kwiatów stanowią dla nich naturalny przysmak.

W ostatnim czasie, jak zauważają Chełmianie, liczba saren ponownie się zwiększyła. Kiedy spadł śnieg, łatwo było dostrzec liczne ślady zwierząt prowadzące do grobów.

Spółka zapewnia, że od dłuższego czasu podejmuje działania mające na celu ograniczenie wchodzenia dzikich zwierząt na teren nekropolii.

– Od ponad dwóch lat wzdłuż ogrodzenia funkcjonują elektroniczne odstraszacze zwierzyny. Dodatkowo w najbliższym czasie planowana jest przebudowa istniejącego ogrodzenia z siatki od strony Lasu Borek, co ma zwiększyć skuteczność ochrony tego obszaru – mówi Jakub Oleszczuk, prezes MPGK.

Jednocześnie Spółka wyjaśnia, że zastosowanie odstraszaczy chemicznych nie jest brane pod uwagę ze względu na ich bardzo intensywny i uciążliwy zapach, który mógłby negatywnie wpływać na komfort osób odwiedzających cmentarz.

– Zjawisko pojawiania się zwierząt leśnych na terenach zurbanizowanych nie jest nowe i wynika przede wszystkim z poszukiwania pokarmu. Tegoroczna, wyjątkowo ciężka zima dodatkowo nasiliła ten problem. Z posiadanych informacji wynika, że sytuacja dotyczy wyłącznie saren, które potrafią pokonywać nawet dwumetrowe ogrodzenia. Są to zdarzenia incydentalne i sporadyczne – mówi prezes MPGK. (w)