Może mamy w tym jakaś zasługę? Nieważne. Ważne jest to, że stojąca przy drodze wojewódzkiej w Zażółkwi-Kolonii rozpadająca się rudera, w końcu przestała straszyć okolicznych mieszkańców i przyjezdnych.
W listopadzie 2024 r., na prośbę jednego z Czytelników, napisaliśmy o ruderze stojącej przy drodze wojewódzkiej Krasnystaw – Wysokie w Zażółkwi-Kolonii. Częściowo zawalony, drewniany dom chylił się niebezpiecznie w stronę jezdni stwarzając zagrożenie, jeśli nie dla samych samochodów, to na pewno dla idących chodnikiem pieszych. Nasz informator zwracał uwagę, że taka, wręcz kłująca w oczy ruina, nie jest najlepszą wizytówką gminy i dziwił się, że nikt z tym nic nie robi, tym bardziej, że wójt Żółkiewki Jacek Lis cieszy się opinią dobrego gospodarza.
Od kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej, Inwestycji, Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Gminy w Żółkiewce, Bożeny Rogalskiej, usłyszeliśmy wówczas, że gmina zna problem i chce go rozwiązać, ale nie ma możliwości prawnych nakazania rozbiórki budynku.
– Już wcześniej podjęliśmy działania zmierzające do ustalenia ewentualnych spadkobierców właścicieli działki. Poinformowaliśmy ich o konieczności uregulowania spraw własnościowych oraz o potrzebie niezwłocznego rozebrania lub zabezpieczenia budynku, gdyż stanowi zagrożenie dla osób i pojazdów oraz o ewentualnych skutkach prawnych i finansowych w przypadku szkód spowodowanych przez rozpadający się budynek – mówiła kierownik Rogalska.
Ten sam Czytelnik, który informował nas wówczas o problemie przed tygodniem zadzwonił do nas z wiadomością, że ruina zniknęła. – Nie wiem, kiedy, ani tego czy całkiem się rozpadła, czy została rozebrana, bo tą drogą jeżdżę rzadko, ale od razu zwróciłem uwagę, że w Zażółkwi-Kolonii nic już nie straszy przejeżdżających kierowców – powiadomił nas nasz informator.
Jak dowiedzieliśmy się w gminie rudera została rozebrana. – W końcu udało się ustalić, kto odpowiada za to, w jakim stanie znajduje się ten budynek i został on przez właściciela rozebrany – mówi Marcin Zając, sekretarz gminy Żółkiewka. – Teren ten jest teraz użytkowany rolniczo – dodaje.
To dobra informacja nie tylko ze względu na poprawę bezpieczeństwa, ale również estetykę. Tym bardziej, że Żółkiewka, na wjeździe, do której straszyła rudera, rozpoczęła starania o odzyskanie praw miejskich i taki obiekt „witający” wjeżdżających do miasta, nie wystawiałby mu dobrego świadectwa. (kg)






























