Trochę śmieszno, trochę straszno. Frapujący finisz kampanii

Jolanta Jabłońska, Jędrzej Halerz, Jacek Semeniuk czy Bartłomiej Szajner? Już w najbliższą niedzielę mieszkańcy gminy Wojsławice zdecydują, komu powierzą urząd wójta na najbliższe trzy lata. Przedterminowe wybory budzą duże emocje i nawet zainteresowanie ogólnopolskich mediów, a ostatnie dni kampanii znowu obfitowały w niecodzienne wydarzenia, które poruszyły lokalną społeczność.


Już za kilka dni mieszkańcy gminy Wojsławice zdecydują, kto zostanie nowym wójtem. Przedterminowe wybory odbędą się w niedzielę, 29 marca. Kończąca się kampania wyborcza jest zdecydowanie bardziej intensywna niż poprzednie. Po chwilowym wyciszeniu, kiedy kandydaci skupiali się głównie na bezpośrednich spotkaniach z mieszkańcami, w kampanii znów pojawiły się emocje. Jedno trzeba jednak oddać wszystkim kandydatom – nikt nie ucieka się do personalnych ataków na konkurentów i oby tak zostało do samego końca.

Otwarcie bez gospodarza gminy

W ubiegłym tygodniu wiele komentarzy wywołało otwarcie przebudowanego fragmentu drogi wojewódzkiej nr 846 z Kukawki do Wojsławic. Uroczystość wzbudziła kontrowersje, ponieważ – jak podkreślają mieszkańcy – nie zaproszono na nią gospodarza gminy a zarazem kandydata na wójta Bartłomieja Szajnera, ani miejscowych radnych, czy sołtysów, tylko innego kandydata na wójta – Jędrzeja Halerza, który przecinał wstęgę w towarzystwie przedstawicieli zarządu i sejmiku województwa oraz swojej żony – posłanki PiS Moniki Pawłowskiej.

Jak usłyszeliśmy w Urzędzie Gminy, droga miała zostać otwarta pod koniec ubiegłego roku. Na początku grudnia w ratuszu odbyło się robocze spotkanie w tej sprawie. Wójt Henryk Gołębiowski zaprosił na nie sołtysów i radnych z miejscowości przylegających do przebudowanej drogi. Chciał uzgodnić z nimi, jak widzą tę uroczystość. Trudność w „zgraniu” terminów, zimowa aura, a później niespodziewana śmierć wójta odłożyła te plany. Ustalenia były takie, że nowy termin otwarcia będzie uzgodniony z gminą. Tak się jednak nie stało. W Urzędzie Gminy nie chcą tego komentować. Bardziej rozmowni są za to niektórzy mieszkańcy, którzy mają żal, że nie zaproszono ich do udziału w tym wydarzeniu, a jednocześnie mówią o parodii, że do otwarcia zaproszono Jędrzeja Halerza, który w ich gminie mieszka od zaledwie kilku miesięcy i z przebudową tej drogi nie miał nic wspólnego.

– Czujemy się pominięci i zlekceważeni – mówi jedna z sołtysek. – To inwestycja, o którą staraliśmy się latami. Zabiegał o nią były wójt i radny Stanisław Farfos. To przykre, że z wydarzenia, które mogło być udziałem całej gminy, zrobiono polityczny użytek.

Wiceprzewodnicząca rady gminy Krystyna Radomska mówi o niesmaku: „Brak władz samorządowych gminy, sołtysów, pełniącego obowiązki wójta B. Szajnera. Jest jeden mieszkaniec gminy Jędrzej Halerz. Nasuwa się pytanie quo vadis?” – napisała radna pod postem z wydarzenia, który Halerz zamieścił na swoim FB.

Inny mieszkaniec Wojsławic mówi o parodii. – Ktoś traktuje nas jak ciemny lud, który wszystko kupi. Przecinanie wstęgi przez kogoś tylko dlatego, że kandyduje na wójta, a nie miał nic wspólnego z tą inwestycją, a do niedawna również z naszą gminą, jest śmieszne i jeśli działacze PiS chcieli w ten sposób pomóc swojemu kandydatowi, to raczej osiągnęli odwrotny efekt – uważa nasz rozmówca. – Ja nie mam nic przeciwko temu kandydatowi, ale otwieranie drogi, do której nie przyłożyło się palca, jest komiczne. Niech pomieszka tu z nami, da się poznać, coś załatwi dla gminy i mieszkańców bezinteresownie, jeśli faktycznie ma takie możliwości, wykaże się, to za trzy lata, jak będzie kandydował, sam na niego zagłosuję. Pokazywać się na zdjęciach i pięknie opowiadać może każdy.

Proboszcz wraca do kampanii

Wiele kontrowersji w ubiegłym tygodniu wzbudził również powrót do kampanii proboszcza miejscowej parafii, ks. Zbigniewa Kasprzyka. Jakiś czas temu na swoim profilu na FB Jędrzej Halerz opublikował zdjęcia i relacje ze spotkań z duchownym. Wynikało z nich, że wspólnie odwiedzili Urząd Marszałkowski w Lublinie, gdzie rozmawiali o wsparciu dla najpilniejszych potrzeb parafii, w tym o remoncie zabytkowej plebanii oraz organów. Relacje te, z księdzem na zdjęciach, wywołały mieszane reakcje wśród części parafian i sporo negatywnych komentarzy w internecie, po których osoba proboszcza w kampanii przestała się pojawiać. Ale w ubiegłym tygodniu duchowny pojawił się w niej ponownie i to podczas mszy odprawianej m.in. w intencji śp. wójta Henryka Gołębiowskiego.

– Po Ewangelii ksiądz wygłosił krótkie słowo. Najpierw wspomniał zmarłego wójta, podkreślając, że był dobrym gospodarzem i wspierał parafię. Później jednak przeszedł do obecnej sytuacji i mówił o tym, że w wyborach jest kandydat – Jędrzej Halerz – który deklaruje pomoc, m.in. przy remoncie organów i ma szerokie kontakty. Po mszy ludzie wychodzili z kościoła zdegustowani i poruszeni. Komentowali, że to niestosowne, by podczas mszy za zmarłego wójta promować jednego z kandydatów, do tego takiego, którego nie popiera rodzina zmarłego wójta, która była obecna na nabożeństwie – relacjonują nasi rozmówcy. – Bulwersujące jest również, kiedy z wypowiedzi księdza wynika w sumie, że to pieniądze są najważniejsze.

Wśród mieszkańców szeroko komentowana była także sytuacja, do której miało dojść dzień później w banku w Wojsławicach. Według relacji naszych informatorów, proboszcz miał głośno mówić do pracowników, że „wrócą skruszeni” i wyrażając opinię, że należy popierać kandydata, który „ma znajomości i może wiele załatwić dla gminy”.

W rozmowie z nami duchowny nie chce szerzej odnosić się do opisywanych sytuacji, zaznaczając, że ma świadomość swojej roli jako osoby publicznej. Podkreśla, że wszyscy kandydaci są jego parafianami i przede wszystkim w ten sposób ich postrzega. Zwraca uwagę, że fotografował się nie tylko z Jędrzejem Halerzem, ale również z Bartłomiejem Szajnerem czy Jackiem Semeniukiem.

Jak dodaje, posłanka Monika Pawłowska, prywatnie żona J. Halerza, zadeklarowała wsparcie przy remoncie zabytkowej plebanii. Budynek – jak wyjaśnia – jest objęty ochroną konserwatorską i od lat sprawia parafii poważne problemy.

Proboszcz podkreśla również swoją wdzięczność wobec parafian za wszelką pomoc na rzecz kościoła. Jak zaznacza, docenia każdą formę wsparcia – niezależnie od tego, od którego z kandydatów pochodzi.

– Pan Jacek Semeniuk przygotował np. piękną dekorację Grobu Pańskiego, a pani Jola Jabłońska ubiera nasz kościół w kwiaty. Jestem im za to wdzięczny – zapewnia.

Do doniesień o sytuacji w banku proboszcz odnosi się powściągliwie, zaznaczając, że nie ma potrzeby jej nagłaśniania, bo każdy ma prawo do własnego zdania i jego wyrażania. Jak twierdzi, podczas wystąpień z ambony nie padały nazwiska żadnego kandydata.

Mimo tych wyjaśnień nie brakuje głosów mieszkańców, którzy zapowiadają zgłoszenie sprawy do władz kościelnych. Ich zdaniem angażowanie się duchownego w bieżącą politykę jest nie na miejscu. Ksiądz zapewnia jednak, że nie jest zaangażowany w kampanię, a jedynie otwarty na współpracę z każdym mieszkańcem i członkiem parafii.

Spotkania na finiszu

Dobiegająca końca kampania to także seria otwartych spotkań z mieszkańcami. O spotkaniach Halerza, Semeniuka i Szajnera informowaliśmy przed tygodniem. Do spotkania Jolanty Jabłońskiej, które miało miejsce w niedzielę 15 marca, już po zamknięciu poprzedniego wydania naszej gazety, wracamy teraz. Kandydatce towarzyszyli przedstawiciele władz powiatowych – starosta Piotr Deniszczuk i radny Rady Powiatu Andrzej Zając. Wystąpienia dotyczyły przede wszystkim współpracy samorządu gminnego z władzami powiatu. Wiele miejsca poświęcono sprawom dróg powiatowych oraz możliwościom wspólnych inwestycji. Jak podkreślał starosta Deniszczuk, J. Jabłońska jest gwarantem tego, że powiatowe inwestycje będą realizowane na terenie gminy. Sama kandydatka także zapowiadała rozwijanie współpracy z powiatem w zakresie infrastruktury drogowej oraz bieżących spraw samorządowych. Jej wystąpienie miało spokojny, wyważony charakter i koncentrowało się głównie na współpracy między samorządami. W trakcie spotkania pojawiły się również propozycje inwestycyjne. Wśród nich znalazł się m.in. pomysł budowy kładki w Rynku przy targowicy – temat, który wcześniej pojawiał się także w materiałach wyborczych innego kandydata – Bartłomieja Szajnera.

Po wystąpieniach przyszedł czas na pytania z sali. Niektórzy uczestnicy zwracali uwagę, że część pytań była zadawana przez osoby blisko związane z kandydatką.

Z kolei sztab Jacka Semeniuka, który z mieszkańcami spotkał się dzień wcześniej, 14 marca, zwrócił nam uwagę, że przed tygodniem nie odnotowaliśmy, że w spotkaniu wzięło udział ok. 60 osób, a wśród popierających kandydata gości nie tylko był senator Józef Zając, ale również europoseł Krzysztof Hetman, poseł Wiesław Różyński, wicewojewoda Andrzej Maj i radni powiatowi: Marcin Łopacki i Andrzej Dzirba.

– „Znam Jacka od wielu, wielu lat. Mogę powiedzieć jedno. To dobry kolega i dobry człowiek. Tak po prostu. Gdybym był mieszkańcem gminy Wojsławice, nie miałbym najmniejszych wątpliwości na kogo zagłosować w wyborach na wójta. Mój głos oddałbym na Jacka Semeniuka – napisał po spotkaniu K. Hetman.

Z kolei Bartłomiej Szajner zaprosił mieszkańców w niedzielę, 22 marca, na jeszcze jedno otwarte spotkanie – konwencję wyborczą podsumowującą jego kampanię. Spotkanie miało nie tylko wyborczy, ale również rozrywkowym charakterze – gościa specjalnym był aktor, telewizyjny prezenter (zapamiętany głównie, jako prowadzący telewizyjne show „Randka w ciemno”) i piosenkarz Jacek Kawalec.

Jedyny spoza układu?

W minionym tygodniu znów nieładnie wobec naszego tygodnika zachował się Jędrzej Halerz. W swoim nagraniu na FB znowu zarzucił nam, że piszemy o nim nieprawdę i próbujemy zdyskredytować jego osobę w oczach mieszkańców. Zarzuca nam kłamstwa i bronieniu „starego układu” i że nie prezentujemy jego programu wyborczego. Podkreśla przy tym, że jest jedynym kandydatem, który spotyka się z atakami, oraz że jest osobą „spoza układu”.

W naszych artykułach poświęconych kampanii w Wojsławicach przedstawiliśmy główne pomysły wyborcze każdego z kandydatów i nie atakowaliśmy żadnego z nich. To, że sporo miejsca poświęciliśmy przybliżeniu osoby Jędrzeja Halerza, to nasz dziennikarski obowiązek, bo wyborcy mają prawo i powinni wiedzieć o swoich kandydatach coś więcej niż to, co oni sami opowiadają o sobie i deklarują. O ile trójkę pozostałych kandydatów „od zawsze” mieszkających w gminie Wojsławice ludzie znają nie tylko jako sąsiadów, ale także z działalności samorządowej i mają wyrobione zdanie na temat ich pracy i wiedzą, czego mogą się po nich spodziewać, to J. Halerz do niedawna był im osobą zupełnie nieznaną. I przynajmniej na obecnym etapie kampanii może zaoferować głównie deklaracje i obietnice. Co więcej, pewien dysonans budzi to, że przedstawia się jako kandydat „spoza układu” i podkreśla swoją niezależność, z drugiej – wyraźnie akcentuje wsparcie ze strony polityków PiS, za które nieustannie publicznie dziękuje.

Wypowiedzi kandydata o „bronieniu starego układu” pokazują – w naszej ocenie – że nie do końca orientuje się on w lokalnych realiach. Nie czynimy mu z tego zarzutu, ponieważ jest mieszkańcem gminy od niedawna. Gdyby jednak lepiej znał miejscowe sprawy, wiedziałby, że jako gazeta wielokrotnie krytycznie odnosiliśmy się do działań Jacka Semeniuka i Henryka Gołębiowskiego w czasie, gdy pełnili funkcję wójta. Przyglądaliśmy się również uważnie poczynaniom Bartłomieja Szajnera po jego powołaniu na stanowisko wicewójta oraz kwestii jego wynagrodzenia.

Przedterminowe wybory i kampania na wójta gminy Wojsławice budzą duże zainteresowanie. Wielu mieszkańców zauważa, że jest ona aż nadto intensywna, biorąc również pod uwagę, że tak niewiele czasu minęło od śmierci wójta Gołębiowskiego. Na szczęście kampania już się kończy, choć sami kandydaci mówią, że raczej mało prawdopodobne, by zakończyło się na I turze i przewidują dogrywkę. Wyniki decyzji mieszkańców poznamy dokładnie za tydzień. (w)