Prywata na państwowym?

Sytuacja w Poleskim Parku Narodowym budzi coraz większe wątpliwości. Od czasu odwołania dyrektora Jarosława Szymańskiego minęło już wiele miesięcy, a brak jednoznacznego kierownictwa zaczyna przekładać się na konkretne problemy, jak choćby zarabianie na organizacji płatnych spacerów na terenie parku.

Chodzi o organizowane cyklicznie, odpłatne spotkania w lesie na terenie parku. Według przekazanych nam informacji, ich organizatorką jest osoba prywatna, niebędąca pracownikiem parku, prywatnie żona jednego z leśniczych. Wydarzenia mają charakter kameralnych spacerów i warsztatów w duchu „slow life” oraz „kąpieli leśnych”. Uczestnictwo w nich jest płatne. Koszt to 150 zł od osoby. Takie spotkanie planowano m.in. na 22 marca w miejscowości Wytyczno.

Organizowane jest pod szyldem inicjatywy „Przygody z Przyrodą”. Jak wynika z ogłoszenia, wydarzenie ma odbywać się na ogólnodostępnych szlakach, drogach gminnych i ścieżkach edukacyjnych znajdujących się na terenie parku. Organizatorka w ogłoszeniu podkreśla, że działa zgodnie z prawem i posiada wykształcenie kierunkowe. W komunikacie zaznacza również, że wydarzenie nie jest organizowane przez park, a jego przebieg nie narusza przepisów o ochronie przyrody.

To jednak nie rozwiewa wszystkich wątpliwości. Kluczowe pytanie brzmi: czy dopuszczalne jest pobieranie opłat za wydarzenia organizowane na terenie parku narodowego, który jest dobrem publicznym i co do zasady pozostaje ogólnodostępny? I czy władze parku mają wiedzę o takich inicjatywach oraz je akceptują? Z przekazanych informacji wynika, że podobne wydarzenia odbywały się już wcześniej i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Mimo to – jak twierdzą osoby zgłaszające sprawę – brak jest widocznej reakcji ze strony zarządzających parkiem.

– Sytuacja jest nam znana, ale nie widzimy w niej nic zdrożnego – mówi Marzena Wróbel, zastępca dyrektora Poleskiego Parku Narodowego. – Pani mieszka niedaleko i jako przedsiębiorca próbuje zarobić na bliskości parku. Organizowane przez nią warsztaty odbywają się na dostępnych publicznie szlakach i drogach, więc jedyne, co musi zrobić, to dokonać zgłoszenia wejścia grupy, o ile jej liczebność przekracza 10 osób. Na ścieżkach przyrodniczych, na których obowiązują opłaty, uczestnicy muszą też oczywiście wykupić bilety wstępu – dodaje pani dyrektor.

Problem ma jednak szerszy wymiar. W sytuacji, gdy instytucja funkcjonuje bez stałego kierownictwa, rośnie ryzyko niejednoznacznych interpretacji przepisów i wykorzystywania luk organizacyjnych. Dotyczy to zwłaszcza miejsc tak wrażliwych jak parki narodowe, gdzie każda forma działalności – nawet pozornie nieinwazyjna – powinna podlegać jasnym zasadom.(bm)