„Cyrk”, „żenada”, „kabaret” – tak część uczestników opisuje to, co działo się na ostatniej sesji Rady Miasta Rejowiec Fabryczny. Na obrady przyszło wyjątkowo dużo osób: oprócz radnych także nauczyciele, dyrekcja, rodzice uczniów oraz mieszkańcy zainteresowani sytuacją w miejscowej szkole. Powodem były uchwały dotyczące skarg na dyrektora placówki. Uznano je za częściowo zasadne. Dyrekcja zapowiedziała ich zaskarżenie.
Obrady w tej kadencji rzadko należą do spokojnych, jednak tak burzliwej atmosfery na sesji Rady Miasta Rejowiec Fabryczny nie było już dawno. Również frekwencja była wyjątkowa – choć akurat radni nie przybyli w komplecie, obecnych było tylko dziesięcioro.
Jak już informowaliśmy, w ostatnich miesiącach do redakcji często trafiają sygnały dotyczące sytuacji w szkole. Pojawiają się głosy o „wojnie” między urzędem a placówką. Nauczyciele wskazują, że zamiast skupiać się na pracy z uczniami i przygotowaniach do egzaminów ósmoklasisty, muszą odpowiadać na liczne pisma i wyjaśniać podejmowane działania, co generuje duży stres. Szkoła była w ostatnim czasie kilkukrotnie kontrolowana przez Kuratorium Oświaty – kontrole wynikały ze skarg rodziców, jednak nie wykazały żadnych nieprawidłowości.
Z kolei do Rady Miasta wpłynęły dwie skargi na dyrektora. Pierwsza dotyczy zdarzenia z października 2025 r., kiedy to grupa uczniów z siódmej klasy miała naruszyć nietykalność kolegi podczas zajęć sportowych. Matka chłopca zarzuciła dyrekcji i nauczycielom brak szybkiej reakcji oraz niezabezpieczenie monitoringu. Druga skarga odnosi się do zdarzenia z listopada 2025 r. – bójki w okolicy przedszkolnego placu zabaw. W trakcie sprzeczki między dziećmi doszło do szarpaniny, a wezwany na miejsce ojciec jednej z dziewczynek miał rzekomo poturbować dwóch chłopców. W skardze zarzucono m.in. brak informacji o spotkaniu w tej sprawie i odmowę udostępnienia dokumentacji.
Kiedy pytaliśmy o te sprawy Jacka Wnętrzaka, dyrektora SP w Rejowcu Fabrycznym, tłumaczył, że pierwsza ze skarg była przedmiotem kontroli Kuratorium Oświaty, która nie wykazała nieprawidłowości. Drugi incydent, miał miejsce poza terenem szkoły, w dzień wolny od zajęć i jest obecnie przedmiotem postępowania prokuratorskiego.
-W tej sprawie szkoła przekazała do prokuratury notatkę służbową. Zaoferowaliśmy również uczestnikom zajścia pomoc psychologiczno-pedagogiczną. Na tym nasza rola się kończy, ponieważ zdarzenie nie miało miejsca na terenie szkoły, choć uczestnikami byli jej uczniowie – mówił „Nowemu Tygodniowi” dyrektor.
Szukanie „haka”?
Piątkowa sesja, podczas której rozpatrzono skargi rozpoczęła się od wystąpienia przewodniczącej Iwony Herdy, która odniosła się do wcześniejszego posiedzenia komisji. Przewodniczącej nie podobał się jej przebieg i krytyczne słowa wobec radnych.
Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał radny Krzysztof Kister, ale nie mógł bez zakłóceń wyrazić swoich myśli, bo przewodnicząca kilkukrotnie mu przerywała. Zwracał uwagę na brak informacji dla radnych o skargach i pracach komisji oraz na jednostronnym – jego zdaniem – charakterze protokołu.
Z kolei radny Mariusz Grams zarzucił naruszenie procedur przy rozpatrywaniu skarg oraz wskazywał, że działania miały na celu znalezienie zarzutów wobec dyrektora.
– Wszelkie możliwe przepisy prawa zostały złamane przy rozpatrywaniu tych skarg. Tu nie chodziło o ich wyjaśnienie, tylko o to, żeby znaleźć coś na dyrektora szkoły, tylko dlatego ze zachował swoją tożsamość i jest niewygodny – mówił Mariusz Grams.
Radny podniósł także kwestię przedłużania terminów rozpatrzenia skarg dokonanych jednoosobowo przez przewodniczącą Iwonę Herdę, czym jego zdaniem naruszyła przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. W obu rozpatrywanych skargach przewodnicząca dwukrotnie jednoosobowo dokonała przedłużenia terminów ich rozpatrzenia podpisując stosowne zawiadomienia, które następnie trafiły do skarżących. Zgodnie z przepisami, skargi powinny być rozpatrywane przez właściwy organ – w tym przypadku radę miasta jako organ kolegialny – a wszelkie decyzje, w tym przedłużenie terminu, powinny być podejmowane w formie uchwały.
Przewodnicząca wyjaśniła, że działała w porozumieniu z radcą prawnym i na tej podstawie podpisywała zawiadomienia o wydłużeniu terminów. Jednak zdaniem radnego sprawa może zostać zgłoszona do organu nadzoru, czyli wojewody.
– Przewodniczący nie ma uprawnień do samodzielnego podejmowania takich decyzji. W tych dokumentach jest też kłamstwo i mówię to z pełną odpowiedzialnością. W piśmie z dnia 15 grudnia podano, że rada miasta otrzymuje informację o wydłużeniu terminu, a takiej informacji nie dostaliśmy – mówił radny.
Później radny dodał, że w odpowiedzi na swoje zapytanie, otrzymał informację, że do rady miasta wpłynęły też dwie skargi na burmistrza i jedna na dyrektor MOPS. Co ciekawe, autorka jednego z tych pism była obecna na sesji. Chciała zabrać głos, M. Grams zaoferował, że może wykorzystać na to jego czas, ale przewodnicząca nie udzieliła jej głosu.
Radni zwracali również uwagę na zmiany w projektach uchwał – początkowo komisja uznała skargi za zasadne, natomiast później, na wspólnym posiedzeniu komisji, 24 marca, przedstawiono wersję mówiącą o ich częściowej zasadności.
Radna Dorota Tyrańska, pracownik administracji w SP, apelowała do kolegów z rady o obiektywizm. Podkreśliła, że szkoła była wielokrotnie kontrolowana przez kuratorium i Rzecznika Praw Dziecka, a kontrole nie wykazały uchybień.
– Te pojedyncze skargi, niezależnie od ich charakteru, powinny być rozpatrywane w kontekście całokształtu funkcjonowania placówki, nie jako jedyny wyznacznik oceny pracy dyrektora – podnosiła.
Dyrektor Jacek Wnętrzak nie ukrywał, że on i nauczyciele czują się pokrzywdzeni treścią uzasadnienia uchwały, która – jak stwierdził – ma charakter stronniczy i w przeważającej mierze opiera się na wyjaśnieniach skarżących, pomijając stanowisko nauczycieli oraz dyrektora szkoły. Odniósł się też do części zarzutów.
– Monitoring funkcjonujący w szkole ma ponad 20 lat i nie posiada możliwości animizacji nagrań. W związku z tym nie mogę udostępnić materiału wideo bezpośrednio. Kamera znajdująca się na sali gimnastycznej jest zamontowana na wysokości ponad 3 metrów i skierowana wyłącznie na drzwi. Jest to kamera techniczna, zainstalowana w celu zabezpieczenia obiektu przed włamaniem lub dewastacją. Na prośbę rodziców sprawdziłem zapis – nie zarejestrowano na nim żadnych istotnych zdarzeń. W każdej chwili mogę również udostępnić dysk, a wykwalifikowany informatyk będzie mógł odzyskać dane – pod warunkiem przedstawienia odpowiedniej podstawy prawnej. Nie mamy nic do ukrycia. Podkreślam, że gdyby szkoła naruszyła jakiekolwiek przepisy prawa, znalazłoby to odzwierciedlenie w zaleceniach pokontrolnych z Kuratorium. Tymczasem w żadnym z protokołów nie wskazano uchybień. Jeżeli uchwała zostanie przyjęta w obecnym kształcie, już dziś oświadczam, że zostanie przez nas zaskarżona, ponieważ nie zgadzamy się z jej treścią. Najważniejsze jest dobro dziecka. Nie obwiniajcie nauczycieli za to, że skrupulatnie wykonują swoją robotę. Część z państwa chodziła do tej szkoły, zna tych nauczycieli, a dziś ma czelność wypisywać takie rzeczy w protokole. Ja stanowczo się z tym nie zgadzam – mówił dyrektor.
Pierwsza ze skarg została przyjęta 5 głosami „za” – poparli ją Iwona Herda, Piotr Kociubiński, Jacek Słotwiński, Agnieszka Soczyńska i Arkadiusz Szczołko. Od głosu wstrzymał się Rafał Kiejda, a przeciw byli Krzysztof Kister, Mariusz Grams, Henryka Wiśniewska i Dorota Tyrańska.
W głosowaniu nad drugą skargą głosowanie wyglądało podobnie, z tym że radni Grams, Kister, Wiśniewska i Tyrańska nie wzięli w nim udziału.
Do tematu wrócimy. (w)






























