27 lutego 2026 roku w holu Chełmskiej Biblioteki Publicznej imienia Marii Pauliny Orsetti odbył się wernisaż wystawy „W hołdzie Henriemu de Toulouse-Lautrecowi” autorstwa Adama Puławskiego. Artysta, znany z charakterystycznych portretów tworzonych pojedynczą, czarną linią i uzupełnianych wyrazistymi plamami koloru, zaprezentował cykl prac inspirowanych twórczością innego artysty – Henriego de Toulouse-Lautreca. Wystawa będzie czynna do 10 kwietnia.
Miałam okazję uczestniczyć w wernisażu i doświadczyć nie tylko samej wystawy, ale również niezwykłej otwartości twórcy. Co więcej, otrzymałam od niego własny portret — gest tym bardziej znaczący, że Artysta znany jest z uwieczniania w swojej charakterystycznej stylistyce raczej osób szeroko rozpoznawalnych. Na swoich social mediach uprawia tym pewnego rodzaju grę z odbiorcami, prezentując swoje prace i pytając, kto rozpoznaje sportretowanego.
Prace Adama Puławskiego to ewenement we współczesnej sztuce. W dobie twórczości cyfrowej, nierzeczywistej i wirtualnej, Artysta postawił na rysunek, szkic, “staromodną” kartkę papieru. I to postawił w sposób, jakiego raczej się nie spodziewamy, pierwszy raz mając styczność z jego dziełami. Nie ma tu obrazów rzeczywistych, jednoznacznych, choć pewne kształty i motywy od razu są rozpoznawalne. To sztuka inteligentna, mająca podejmować dialog z widzem, zapraszać do gry w “co widzisz?”. Choć osoby lub sytuacje sportretowane przez Adama Puławskiego są po krótszym lub dłuższym namyśle możliwe do zidentyfikowania, to sam ten proces: rozmyślania, przeszukiwania pamięci, dostrzegania znaczenia w splątanych liniach, staje się medytacją ze Sztuką. Nie inaczej jest i przy wystawie „W hołdzie Henriemu de Toulouse-Lautrecowi” – Artysta nie przerysowuje jedynie dzieł dawnego mistrza, nie kopiuje ich, a wchodzi z nimi w dialog, używając własnego stylu jako narracji. To przekład dawnej sztuki na współczesny język artystyczny.
Kolory – o nich też warto powiedzieć. Istnieją, choć nie są oczywiste. Wrażliwość Adama Puławskiego na barwy jest niezwykła – odnalezienie kolorów, których na pierwszy rzut oka w danym miejscu nie ma, a jednak harmonijnie zjawiają się, niemal na zawołanie – to talent wyjątkowy. Kolor też, choć intensywny, nałożony jest raczej oszczędnie, podkreśla portret lub scenę, ale nie dominuje. Przyciąga wzrok, ale nie jest głównym tematem, oddając głos magicznym liniom. W tym dialogu dawnego z nowym odnajduję europejską odpowiedź na wschodnią estetykę “wabi sabi” – niedopowiedzenia, nieoczywistości. Widzę surowość i prostotę, ale okraszone kolorem, który ma nie przytłaczać, tylko przyciągać uwagę.
Wystawę można oglądać w holu biblioteki do 10 kwietnia 2026 roku. To interesująca propozycja dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak kreska współczesnego artysty podejmuje dialog z dorobkiem jednego z najbardziej wyrazistych artystów przełomu XIX i XX wieku. Michalina Deniusz-Rosiak (Chełmianka w Kimonie)


































