Gdy każda sekunda się liczy

Zziębnięta, prawie bez kontaktu, sama, schowana w zaroślach, ale na szczęście żywa i bez większych obrażeń. Zaginioną 86-letnią kobietę udało się odnaleźć dzięki czworonożnemu funkcjonariuszowi. Szukało jej kilkadziesiąt osób.

(12 grudnia) Mróz i szybko zapadający na dworze mrok. W takiej sytuacji liczyła się każda sekunda, nie można było zwlekać.
– Informację o zaginięciu 86-letniej mieszkanki gminy Rejowiec dyżurny chełmskiej komendy otrzymał przed południem. Opiekunka starszej pani, która rano przyszła do jej domu, zgłosiła zaginięcie rodzinie. Bliscy próbowali sami odnaleźć kobietę, ale nie przyniosło to rezultatu, więc zgłosili sprawę policji – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
W akcję poszukiwawczą zaangażowało się blisko 40 policjantów, strażacy i okoliczni mieszkańcy. Dobiegała 14:00, gdy wreszcie pies policyjny, Hydro, podjął trop i doprowadził swego pana do miejsca, w którym znajdowała się zaginiona. – Została znaleziona w zaroślach, kilkaset metrów od domu. Najprawdopodobniej nie miała siły przemieszczać się dalej. Była przytomna, ale kontakt z nią był utrudniony. Została przekazana pod opiekę rodziny – mówi podkom. Czyż. (pc)