Oddają ciało po śmierci

Nie chce, aby po jego śmierci krewni mieli kłopot z pochówkiem. Zdecydował, że odda swoje ciało medykom, aby służyło im do badań naukowych. – Szanuję lekarzy i tak chcę im się odwdzięczyć za wsparcie – mówi Zbigniew Krężel z gminy Wierzbica. Takich osób w regionie jest więcej. Donatorami chcą zostać nawet chełmscy więźniowie. Powodów mają wiele.

Donator – tak nazywa się osoba, która decyduje się oddać po śmierci swoje ciało do badań naukowych i celów dydaktycznych. Dla jednych to godne podziwu, dla innych kontrowersyjne. Zdarza się, że rodziny donatorów nie do końca zgadzają się i akceptują decyzje swoich bliskich w tej sprawie. Zbigniew Krężel z Syczyna (gmina Wierzbica) podjął decyzję – chce, aby po śmierci jego ciało służyło kształceniu medyków.
– Nie chcę sprawiać krewnym kłopotów, po co mają sobie zaprzątać głowę moim pochówkiem – mówi 74-letni Krężel. – Szanuję lekarzy, bo mnie wspierają. To jedyny sposób, aby im się odwdzięczyć. Dobrze jest zrobić coś pożytecznego dla celów naukowych.
Program Świadomej Donacji od 2007 roku realizuje Uniwersytet Medyczny w Lublinie. Jego celem jest „pozyskiwanie świadomych ofiarodawców swojego ciała po śmierci do realizowanych badań naukowych oraz celów dydaktycznych wynikających z programów studiów i kształcenia podyplomowego prowadzonych w Uniwersytecie Medycznym w Lublinie”. Według założeń programu środkiem prowadzącym do jego realizacji jest informowanie o warunkach wyrażenia woli o donacji, właściwym traktowaniu ciała w trakcie jego sekcjonowania przez studentów i lekarzy oraz pochówku zgodnym z wyznaniem i życzeniem donatora. O śmierci donatora wskazane w akcie donacji osoby zawiadamiają pracowników Katedry i Zakładu Anatomii Prawidłowej Człowieka uczelni, która od tego momentu na własny koszt zajmuje się zabezpieczeniem i przewiezieniem zwłok. Przewidywany czas sekcjonowania ciała wynosi 3 lata. Potem obowiązek sprawienia pochówku należy do uniwersytetu, który również pokrywa jego koszty. Pochówek musi być zgodny z wyznaniem donatora i uwzględniać ustalone z nim wcześniej życzenia wyrażone w akcie donacji. O pogrzebie zawiadamiana jest rodzina donatora, o ile nie postanowił on inaczej. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczy społeczność akademicka. Pochówek może nastąpić w grobie rodzinnym donatora. W praktyce część donatorów spoczywa w grobowcu cmentarza na „Majdanku” w Lublinie. Dotąd Uniwersytet Medyczny w Lublinie zawarł 355 aktów donacji. W ubiegłym roku było ich 31. Donatorami zostają osoby z całego regionu, w tym także z Chełma i powiatu chełmskiego.
– Różne są powody, dla których ludzie podpisują akty donacji – mówi Jolanta Lisiecka z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, zajmująca się realizacją Programu Świadomej Donacji. – Osoby te mówią, że chcą ułatwić studentom medycyny naukę, bo zależy im, aby zostali dobrymi medykami. Argumentują, że lekarze leczyli i pomagali im albo ich bliskim, dlatego chcą mieć swój wkład w kształcenie studentów medycyny. Czasem donatorzy mówią, że za życia nie zrobili nic dobrego i chcą być pożyteczni chociaż po śmierci. Osoby takie często podkreślają, że nie chcą sprawiać kłopotów rodzinie, obciążać kosztami pochówku swoich dzieci, krewnych.
Chęć udziału w programie donacji zgłaszali między innymi więźniowie z Zakładu Karnego w Chełmie. Dotąd nie zdarzyło się jednak, aby ciało któregoś z nich służyło do celów naukowych studentom Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Obecnie w Katedrze i Zakładzie Anatomii Prawidłowej Człowieka tej uczelni znajduje się 34 ciał, służących medykom do sekcjonowania. W ramach programu donacji zwłok uczelnia pochowała dotąd 33 osoby. (mo)