Fala krytyki i zarzutów pod adresem szefa Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie. Chodzi o skandaliczne sytuacje i nieprawidłowości, do których miało dojść m.in. podczas kursów na ratowników dofinansowanych z urzędu pracy. List w tej sprawie dotarł do Piotra Deniszczuka, starosty chełmskiego. – Sprawa jest wyjaśniana – informują w chełmskim starostwie.
O tym, że brakuje ratowników wodnych, pisaliśmy w „Nowym Tygodniu” kilkakrotnie. Potwierdzał to Andrzej Klaudel, prezes Rejonowego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie. Mówił też, że w tym celu w ostatnich latach nawiązał współpracę z urzędami pracy w Chełmie oraz Krasnymstawie i dzięki dotacjom udało się wyszkolić kilkunastu ratowników. Właśnie rzekomych nieprawidłowości związanych z kursami na ratowników wodnych dotyczy pismo adresowane do Piotra Deniszczuka, starosty chełmskiego.
Do redakcji „Nowego Tygodnia” nadesłano je w piątkowe popołudnie. Autor listu nie podaje swoich personaliów, bo – jak pisze – obawia się szykan ze strony prezesa WOPR. W pierwszym zdaniu informuje jednak chełmskiego starostę, że prowadzone szkolenia ratowników wodnych są niezgodne z ustawą o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych. W piśmie czytamy: „…Większość kandydatów nie spełnia wymagań obowiązującego egzaminu ze względu na słabą technikę pływania (ok. 70 proc.). Prezes sam szkoli, egzaminuje i jest kierownikiem kursu. Wątpliwe jest jego wykształcenie pedagogiczne.
Komisje egzaminacyjne są fikcyjne. Sami kursanci przyznają, że kurs jest farsą robioną za publiczne pieniądze. Urząd Pracy wydał środki na szkolenie ratowników, którzy posiadali uprawnienia zdobyte przed wejściem w życie ustawy (Art. 41)…”. Autor pisma pisze, że „osoby, które posiadały uprawnienia zostały ponownie przeszkolone przez UP w celu wyłudzenia dofinansowania”. W liście pada mnóstwo słów krytyki pod adresem prezesa Klaudela.
Czytamy w nim, że przeszkoleni ratownicy są „szykanowani i upokarzani, zmuszani do ponownego zarejestrowania się jako bezrobotni w celu wyłudzenia dofinansowania lub zatrudniani na tzw. wolontariat, aby nie płacić ZUS i podatków”. Na zakończenie autor listu pisze, że prezes Klaudel utrzymuje wszystkich w przekonaniu o swoich znajomościach, „stąd brak skarg na jego postępowanie”. Na zakończenie autor listu zadaje pytanie: „Co się dzieje z przeszkolonymi ratownikami, dlaczego odchodzą i dlaczego wciąż ich brak?”.
Agnieszka Drapsa, sekretarz powiatu chełmskiego, potwierdza, że pismo dotarło do chełmskiego starostwa.
– Przekazaliśmy sprawę do wyjaśnienia Powiatowemu Urzędowi Pracy ze względu na jego kompetencje – informuje sekretarz Drapsa. – Czekamy aż urząd pracy zajmie stanowisko w tej sprawie.
Regina Półkośnik z Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie mówi, że nie zdążyła się jeszcze zapoznać z pismem w sprawie kursów na ratowników wodnych. Zapewnia jednak, że wszystkie prowadzone za pośrednictwem PUP szkolenia są monitorowane i o żadnej „fikcyjności” nie ma mowy. Z Andrzejem Klaudelem nie udało nam się skontaktować. Do sprawy wrócimy. (mo)





























