Agent ABW nie idzie siedzieć

Sąd warunkowo umorzył postępowanie w sprawie o potrącenie mieszkańca Białopola przez funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będącego na służbie. Oznacza to, że agent nie trafi za kraty i może pozostać w służbie.


Wypadek wydarzył się 28 listopada 2017 roku, około godz. 18:30, na drodze w Białopolu. Dwaj funkcjonariusze ABW jechali akurat tamtędy do Hrubieszowa. Nagle przed maską Skody Octavii, którą kierował 42-letni agent, pojawił się 64-letni miejscowy z rowerem (jak zeznali później funkcjonariusze, było ciemno, a mężczyzna pojawił się znikąd).

Ze złamaną nogą, urazem drugiej i obrażeniami twarzy karetka przewiozła 64-latka do szpitala, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Chełmie.

Jak się okazało, 64-latek prowadził rower, będąc pod wpływem alkoholu – mógł więc (nieświadomie) wtargnąć na drogę, jak utrzymywali agenci. Z drugiej strony mężczyzna został potrącony nie na jezdni, a na przejściu dla pieszych. Dlatego śledczy przyjęli, że kierujący skodą funkcjonariusz ABW nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, bo nie zachował należytej ostrożności i nie zabrał nogi z gazu, dojeżdżając do przejścia, przez co potrącił prawidłowo przechodzącego przez pasy człowieka (w miejscu, gdzie jest ograniczenie do 50 km/h, jechał z prędkością 85 km/h).

Sprawa trafiła na wokandę, a sąd skierował strony do mediacji. Proces się już zakończył. Sędzia stwierdził, że sprawca popełnił przestępstwo nieumyślne, a skoro poszkodowany i oskarżony „dogadali się”, zdecydował się warunkowo umorzyć postępowanie na okres próby. Apelację od tego wyroku złożyła prokuratura.

Chodziło jednak o czystą „kosmetykę” w treści orzeczenia, a nie zakwestionowanie decyzji sądu, dlatego sąd II instancji utrzymał w mocy warunkowe zawieszenie. Oznacza to, że w świetle prawa funkcjonariusz ABW, który potrącił człowieka na pasach, ma czyste konto, pozostaje niekarany i może w dalszym ciągu pracować w służbie ABW. (pc)