Od wczoraj ogólnopolskie media rozpisują się o nowej koncepcji PiS, a w zasadzie samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego i ogłoszeniu kandydatem tej partii na premiera i lidera przyszłorocznej kampanii do parlamentu, kogoś z młodych, ale już rozpoznawalnych samorządowców związanych z PiS. Wśród trzech wymienianych nazwisk pada nazwisko prezydenta Chełma, Jakuba Banaszka.
Prawo i Sprawiedliwość od dłuższego czasu toczy wewnętrzny konflikt między tzw. „maślarzami”, na czele których stoją m.in. Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Jacek Sasin i „harcerzami”, którym lideruje Mateusz Morawiecki. Trwa rywalizacja o to, kto po prezesie Kaczyńskim będzie grał pierwsze skrzypce w partii i będzie premierem, w przypadku zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach do sejmu. Jarosław Kaczyński jakiś czas temu zapowiedział, że kandydata partii na przyszłego premiera wskaże w marcu br., mając nadzieję, że przetnie to wewnętrzną rywalizację i swary osłabiające partię. Coraz więcej działaczy wyraża jednak obawę, że zamiast zakończenia sporów, mogłoby to doprowadzić w przypadku porażki opcji Morawieckiego do rozłamu w partii i odejścia grupy działaczy związanej z byłym premierem.
Wczoraj w ogólnopolskich mediach pojawiły informacje, że prezes Kaczyński ma nową koncepcję na rozwiązanie konfliktu. Rozważa ogłoszenie kandydatem na premiera kogoś spoza walczących ze sobą frakcji maślarzy i harcerzy. Kogoś całkiem nowego, młodego, już rozpoznawalnego, bez złych skojarzeń. W grę mają wchodzić nazwiska trzech samorządowców związanych z PiS: Jakuba Banaszka – prezydenta Chełma, Lucjusza Nadbereżnego – prezydenta Stalowej Woli i Jarosława Margielskiego – prezydent Otwocka. Taki kandydat miałby pogodzić zwaśnione frakcje i być powtórką strategii sprawdzonej w wyborach prezydenckich, kiedy mało znani na początku kampanii wyborczej Andrzej Duda i Karol Nawrocki zapewnili zwycięstwo PiS.
– Wrzucenie kogoś, kto nie pojawia się nie giełdzie nazwisk, kto nie jest szerzej znany i kojarzony medialnie, przyciągnęłoby uwagę i byłoby jakimś powiewem świeżości – pojawiają się w mediach komentarze niektórych działaczy, przychylnych takiemu rozwiązaniu. Ale są też z wewnątrz PiS głosy, że taki manewr „kandydatem z kapelusza” nie zyska akceptacji najbardziej ambitnych przedstawicieli „maślarzy” i „harcerzy” i tylko zaogni problem wewnątrz partii. Ostateczna decyzja i tak będzie należała do prezesa Kaczyńskiego.
Czy szanse Jakuba Banaszka na zostanie kandydatem PiS na premiera są realne? Dlaczego nie? Choć Banaszek formalnie nie był i nie jest członkiem PiS już przed laty został okrzyknięty „Złotym dzieckiem PiS”. W przeszłości prowadził konwencję programową PiS, ma doskonały kontakt z wieloma czołowymi działaczami PiS, z obydwy rywalizujących dziś frakcji i za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy otrzymywał pokaźne wsparcie, w tym finansowe dla Chełma od pisowskich premierów i ministrów. Ambicje Banaszka od dawna wybiegają ponad rządzenie niewielkim Chełmem, co widać już ewidentnie od czasów, kiedy został doradcą prezydenta Karola Nawrockiego. Choć Banaszek jest tylko doradcą społecznym praktycznie nie ma tygodnia, by nie przybywał w prezydenckim pałacu i nie reprezentował Karola Nawrockiego w ogólnopolskich mediach. Do tego Banaszek dobrze odbierany jest w Konfederacji, na czele której stoją działacze jego pokolenia i z którymi łączy ich m.in. idea prawdziwego rozliczenia Rzezi Wołyńskiej i upamiętnienia ofiar ludobójstwa ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Banaszek wraz z prezydentem Nawrockim byliby idealnymi łącznikami PiSu z Konfederacją. Do tego spełnia inne kardynalne warunki jakie według prezesa PiS musi spełniać kandydat tej partii na premiera – jest młody, wykształcony, wysoki i okazały.
Nie udało się nam, niestety, uzyskać komentarza prezydenta Banaszka na temat medialnych doniesień o jego ewentualnej kandydaturze na premiera z PiS. Red

































