Botoks nie jest obrzydliwy. Jest boleśnie prawdziwy

Od lewej Jan Fabiańczyk, Patryk Vega i Tomasz Oświeciński

Ulubieniec Patryka Vegi, pierwowzór „Majamiego” z „Pitbulla”, konsultant i bohater książek. Naturszczyk, który może pochwalić się tym, o czym marzy niejeden zawodowy polski aktor – wystąpił w filmie z Ewanem McGregorem. Pochodzący z Rejowca Jan Fabiańczyk, były policjant chełmskiej komendy, znów jest w centrum uwagi za sprawą najbardziej kontrowersyjnej sceny w „Botoksie”. A wszystko przez telewizyjnego „Komisarza Alexa”…

Najnowszy film w reżyserii Patryka Vegi, uderzający w polską służbę zdrowia „Botoks”, od kilku tygodni jest na ustach całego kraju. Zły, mocno kontrowersyjny, obrzydliwy i… bijący rekordy popularności. A w najbardziej szokującej scenie zoofilii występuje Jan Fabiańczyk z Rejowca, były funkcjonariusz chełmskiej komendy. Gra policjanta, ojca dziewczyny „zakleszczonej” podczas dwuznacznej sytuacji z owczarkiem niemieckim. Wpada do sypialni razem z wezwanymi na miejsce ratownikami medycznymi, pies odgryza mu palec, a on do niego strzela. Widzowie odwracają wzrok, ale on sam twierdzi, że to sytuacja z życia wzięta.
– Takie sytuacje miały miejsce w czasie mojej pracy. Rzekome gwałty z użyciem różnych przedmiotów, które, jak się później okazywało, nigdy nie miały miejsca, a był to jedynie niczym nieposkromiony kobiecy temperament. Zresztą większość policjantów może też opowiedzieć, jak wyglądają służbowe pobyty na SOR-ze, czyli historie samookaleczeń zatrzymanych, walenia się głową w ścianę, o szyby, etc. – mówi Jan. – „Botoks” nie jest obrzydliwym filmem. Jest boleśnie prawdziwym, a ludzie nie lubią oglądać prawdy. Chodzą do kina, żeby przez moment być w innym świecie. Stąd te opinie. Na premierze filmu, po zakończeniu seansu, zapanowała cisza. Widzowie przez jakieś pięć minut nie wstawali z miejsc. Poza tym jest to bardzo kino kobiece. Najbardziej emocjonalnie przeżywały ten film właśnie kobiety – dodaje.
O tym, że Vega ma zamiar nakręcić „Botoks”, Fabiańczyk dowiedział się już na prapremierze filmu „Pitbull. Niebezpieczne Kobiety”, gdzie zagrał gangstera (m.in. u boku Alicji Bachledy-Curuś). Reżyser od razu zaproponował mu rolę w kolejnej produkcji, ale ten odmówił ze względu na codzienne obowiązki. – 8 maja zadzwoniła do mnie Iwona Kegler, drugi reżyser „Botoksu” z przypomnieniem, że następnego dnia spotykamy się na planie. Byłem w szoku. Zacząłem jej tłumaczyć, że przecież nie mogę, tym bardziej tak w ostatniej chwili. W końcu, po następnym telefonie od wspaniałych ludzi z ekipy, uległem i rankiem kolejnego dnia stawiłem się na miejscu. Dostałem do ręki scenariusz i godzinę na wyuczenie się. A scena nie należała przecież do łatwych i przyjemnych… Najtrudniej było zagrać z żywym owczarkiem niemieckim. To ten sam pies, który gra w serialu „Komisarz Alex”. Ciężko było nakazać mu, by leżał nieruchomo za aktorką, która gra moją córkę. Po którymś już z kolei moim strzale do psa i kolejnych dublach Olga Bołądź po prostu zrezygnowana opadła na krzesło. Patryk uchwycił ten moment w kamerze i tak już zostało. Kilkanaście razy musieliśmy też dogrywać scenę, w której Olga mówi „Masz cztery, wystarczy ci”. To dlatego, że miała deformującą twarz nakładkę na zębach. Nie mogła przez nią normalnie mówić, sepleniła – opowiada były policjant.
Janek to ulubieniec Vegi. Najpierw jego opowieści z czasów służby posłużyły do budowania historii w książce „Złe psy”, później wystąpił w roli konsultanta reżysera, który oparł na nim postać „Majamiego” z „Pitbulla”, by na końcu zatrudnić Fabiańczyka w swoich produkcjach. – Nie jestem aktorem, a grałem we wszystkich kultowych filmach Patryka, do tego zawsze jestem obecny w promujących je trailerach. Ważny jest dla mnie „Czerwony Punkt”, bo to dzięki niemu poznałem Ewana McGregora. Wiele osób z branży filmowej marzy o jakiejkolwiek wspólnej produkcji z gwiazdorem, a ja mogę się tym pochwalić. Poza tym w „Botoksie”, w przeciwieństwie do innych filmów Patryka, jest tylko jedna scena strzelaniny. Oczywiście, zarezerwowana dla mnie – mówi z dumą.
Nie próżnuje. Prawdopodobnie w listopadzie odbędzie się premiera „Tamtej nocy”, gdzie wystąpił przed kamerą oraz w roli konsultanta, a na 23 lutego 2018 roku zaplanowana została premiera kolejnego filmu Vegi, „Kobiety mafii”, w którym również gra. – Nie mam czasu na nudę – śmieje się Jan Fabiańczyk. (pc)