Brama otwarta, pies biega luzem

Masz psa? Masz i obowiązki. Jednym z nich jest zamykanie bramy, gdy zwierzę biega luzem po posesji. Niestety nie wszyscy mieszkańcy ul. Hrubieszowskiej o tym wiedzą. Pies wychodzi, kiedy chce i zaczepia przechodniów, ale straż miejska nie zauważa czworonoga.

Biegające luzem psy są zmorą amatorów joggingu i rowerzystów, ale nie tylko. Każdy pieszy ma prawo, idąc chodnikiem, czuć się bezpiecznie. A nie będzie miał tej pewności, przechodząc obok niezabezpieczonego psa na niezamkniętej posesji. Zwierzę to tylko zwierzę – podkreślają eksperci, gdy dochodzi do kolejnych nagłych i niespodziewanych ataków i pogryzień – nigdy nie można być stuprocentowo pewnym, że nie zrobi nikomu krzywdy.

Pewne natomiast jest to, że nie przejdzie obojętnie, gdy przechodzień idzie akurat z innym psem na smyczy. Pozostaje tylko pytanie, czy wyjdzie mu na powitanie, czy od razu rzuci się z zębami. Niestety, najwyraźniej nie wszyscy mieszkańcy ul. Hrubieszowskiej zdają sobie z tego sprawę.

Duży czarny pies nie od dziś jest widziany, jak biega luzem po podwórzu i wychodzi na ulicę, kiedy tylko chce, bo brama posesji przy ulicy jest otwarta. Właściciel nie dba o to, by pies nie stanowił zagrożenia dla przechodniów, a szkoda, bo regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta mówi jasno: „osoby utrzymujące zwierzęta domowe są zobowiązane do zachowania bezpieczeństwa i środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi”.

Mało tego, według art. 77 kodeksu wykroczeń, „kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany”.

W poniedziałek straż miejska przyjęła zgłoszenie do interwencji ws. wałęsającego się i zaczepiającego ludzi czworonoga z os. Działki i udała się pod wskazany adres. Jak informuje dyżurna SM, na miejscu nie widzieli jednak żadnego czworonoga, zaś właścicielka posesji powiedziała im, że nie ma czarnego psa.

Strażnicy wsiedli więc w auto i odjechali, zapominając najwyraźniej o ostatnich wydarzeniach z tego samego osiedla, kiedy to dwa rottweilery dotkliwie pogryzły kobietę. Wcześniej niejednokrotnie chełmianie zgłaszali, że psy biegają po ulicy, a brama posesji jest otwarta. (pc)